Wicemarszałek Podkarpacia niczym minister bez teki
Piątek, 4 lipca 2014 (13:11)Marszałek Podkarpacia cofnął jednemu ze swoich zastępców wszystkie pełnomocnictwa i pozbawił go uprawnień służbowych związanych z funkcją wicemarszałka. To skutek powiązań biznesowo-rodzinnych, które wykazały wstępne wyniki kontroli prowadzonej w Urzędzie Marszałkowskim w Rzeszowie.
Jak już informowaliśmy, w maju wyszły na jaw powiązania urzędniczo-biznesowe w Urzędzie Marszałkowskim w Rzeszowie oraz podległych mu instytucjach: Filharmonii Podkarpackiej w Rzeszowie, Muzeum Okręgowym w Rzeszowie, w Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece Publicznej w Rzeszowie oraz Podkarpackim Centrum Edukacji Nauczycieli w Rzeszowie. Klamrą spinającą te biznesowo-rodzinne układy była osoba wicemarszałka Jana Burka, któremu te instytucje podlegały. Okazało się, że dwóch podległych Burkowi wicedyrektorów w Urzędzie Marszałkowskim w Rzeszowie i Filharmonii Podkarpackiej łączyło pracę z drugą w prywatnej firmie, która nadzorowała inwestycje dofinansowywane ze środków unijnych. Jednym z nich był zięć wicemarszałka. Co ciekawe, w jednym z realizowanych projektów w pow. leżajskim konsultantem był nie kto inny jak sam wicemarszałek Burek. Po tych rewelacjach zarząd województwa odwołał Burka z funkcji wicemarszałka, a marszałek Ortyl zarządził kontrolę w urzędzie marszałkowskim i w podległych mu instytucjach.
Podczas konferencji prasowej marszałek Władysław Ortyl poinformował już o wstępnych wynikach kontroli, które wykazują, że przy kilkunastu projektach realizowanych z unijnych, a także budżetu Podkarpacia pojawia się firma, której współwłaścicielem był zięć Jana Burka. Inwestycje, jakie znalazły się pod kontrolną lupą, oscylują w granicach co najmniej kilkuset tysięcy złotych. Ponadto marszałek Ortyl poinformował o cofnięciu Janowi Burkowi wszystkich pełnomocnictw i uprawnień związanych z funkcją wicemarszałka Podkarpacia. – Zachodzi obawa, że Jan Burek może próbować pewne sprawy ukryć. W języku prawnym nazywa się mataczeniem. Dlatego jako pracodawca, a jednocześnie marszałek województwa odpowiadający za sprawne funkcjonowanie urzędu, w obawie, że coś takiego może mieć miejsce, muszę podjąć takie ostrożnościowe kroki – argumentował swą decyzję marszałek Ortyl. Poinformował też, że równolegle toczy się kontrola na lotnisku w podrzeszowskiej Jasionce, gdzie pracował drugi zięć wicemarszałka Burka. Wobec zaistniałych faktów zaznaczył, że po zakończeniu wszystkich kontroli i analizie prawnej zdecyduje, czy nie oddać sprawy do wyjaśnienia organom ścigania.
Sprawa wciąż jeszcze wicemarszałka Burka wywołała zamieszanie i zmiany we władzach Sejmiku Województwa Podkarpackiego, o czym NaszDziennik.pl także informował. Przypomnijmy, że w ubiegły piątek, mimo decyzji o odwołaniu Burka przez marszałka Ortyla, w Sejmiku radni opozycji PO - PSL - SLD wspierani przez samego zainteresowanego, który przeszedł na ich stronę, nie zgodzili się na powołanie nowego członka zarządu. Głos Jana Burka i obciążonego prokuratorskimi zarzutami byłego marszałka Mirosława Karapyty doprowadził natomiast do zmian w Prezydium Sejmiku. Stanowiska przewodniczącego Sejmiku i dwóch jego zastępczyń straciło PiS na rzecz PO, PSL i SLD. Z kolei w urzędzie marszałkowskim sytuacja wygląda dziś następująco: formalnie Jan Burek, który aktualnie przebywa na chorobowym, nadal pełni obowiązki wicemarszałka, bowiem nie został on odwołany z tej funkcji. Natomiast od dzisiaj, zgodnie z decyzją marszałka Ortyla nie sprawuje on pieczy nad żadnym z podległych mu do niedawna departamentów. Tak czy inaczej nadal przysługuje mu wynagrodzenie.
Mariusz Kamieniecki