• Piątek, 20 marca 2026

    imieniny: Eufemii, Klaudii, Kiry

Bł. ks. Jerzy Popiełuszko żyje i działa

Czwartek, 3 lipca 2014 (15:43)

Homilia o. Gabriela Bartoszewskiego OFMCap wygłoszona 29 czerwca 2014 r. w kościele św. Stanisława Kostki w Warszawie podczas Mszy św. za Ojczyznę.

 

Umiłowani Siostry i Bracia!

1. Przeżywamy dziś uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Piotr wyznawał swą żarliwą wiarę w Pana Jezusa. „Ty jesteś Chrystus Syn Boga żywego”. Wprawdzie ta sama wiara załamała się w Wielki Piątek, ale miłe spojrzenie Chrystusa i łzy pokuty oczyściły Piotra. Został wierny Jemu aż do śmierci męczeńskiej.

Święty Paweł wiarę, którą Chrystus wlał w jego serce pod Damaszkiem, poniósł na krańce świata. Ci dwaj książęta Kościoła przekazali swą wiarę pokoleniom Kościoła. Tę wiarę przyjęli nasi praojcowie przed tysiącem lat. Tej wiary nie zabrakło wielu Polakom. Legitymował się nią niezłomny Prymas Tysiąclecia Stefan Wyszyński. Ją głosił przez całą działalność publiczną, aż do męczeńskiej śmierci, bł. Jerzy Popiełuszko. Święci Apostołowie wybaczą nam, że dziś rozważanie poświęcimy naszemu męczennikowi ks. Jerzemu, który stale pamiętał o słowach św. Pawła, że nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia (2 Tym 1,7).

Uwięzienie zaś Apostoła Narodów jakby nawoływało go: weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii (2 Tm 1,8). Dlatego tak często musiał przyjmować różne ciosy. Władze polityczne były mu przeciwne. Różne jednostki nadzoru, wywiadu, prowokacji robiły wszystko, aby go skompromitować. Środki masowego przekazu nie cofały się przed podstępem i kłamstwem, a zwłaszcza oczernianiem.

Ksiądz Jerzy jednak zawsze pamiętał o zachęcie św. Pawła: Dobrego depozytu strzeż z pomocą Ducha Świętego, który w nas mieszka (2 Tm 1,14). Wielkim skarbem jest wiara święta, którą przekazali nam patronowie dnia dzisiejszego, święci Apostołowie.

2. Tę wiarę otrzymał ks. Jerzy w sakramen­cie chrztu świętego, umacniał w rodzinnym domu, rozwijał w kościele na katechezie. Ona to zaprowadziła go do warszawskiego seminarium duchownego. Ona wzrastała wraz z pogłębianiem wiedzy religijnej i dzięki bogatemu życiu duchowemu. W szczególny sposób dawała o sobie znać w życiu kapłańskim poprzez Eucharystię.

Święty Jan Paweł II pisze o tym, jakby nawiązując do przeżyć księdza Jerzego. „Eucharystia niech będzie dla nas »szkołą życia«. W ciągu stuleci liczni kapłani znajdowali w Eucharystii pokrzepienie obiecane im przez Jezusa w dniu Ostatniej Wieczerzy, sposób na przezwyciężenie samotności, pomoc w znoszeniu cierpień, pokarm dający siłę, by znów wyruszyć w drogę po każdym rozczarowaniu; wewnętrzną energię, która powala dochować wierności   dokonanemu   wyborowi”(List do kapłanów, Wielki Szwartek 2000, n. 14).

3. Te słowa brzmią jak fragment z życiorysu kapłana z tutejszego kościoła. Ksiądz Jerzy modlił się za dręczoną przez totalitaryzm Ojczyznę. Odprawiane przez niego Msze Święte za Ojczyznę, które do dziś kontynuujemy, skupiały dziesiątki tysięcy ludzi. Stały się sławne w całym ówczesnym świecie. Słowo Boże głoszone przez księdza Jerzego i jego modlitwa przeraziły władz komunistyczne, tak bardzo uzależnione od sowieckiego imperium zła. Zareagowały więc tak samo, jak reagował szatan wypędzany z opętanych ludzi przez Chrystusa: słowami nienawiści, oszczerstwami, groźbami, nieudanymi zamachami. A potem, podobnie jak w historii Chrystusa, przyszło skuteczne już, podstępne, dokonane bez świadków, terrorystyczne porwanie, poniżanie, torturowanie i męczeńska śmierć w nurtach Wisły.

Umiłowani!

4. Dzisiaj, z perspektywy 30 lat po męczeńskiej śmierci, lepiej widzimy, że dzięki takiej postawie, dzięki temu męczeństwu zło straszliwie zostało wyhamowane. Już w 1987 r.  historycy pisali o tym: „Polacy zdołali […] w ciągu czterdziestu lat obronić swą tożsamość narodową mimo spustoszeń moralnych, spowodowanych życiem w systemie komunistycznym; zdobyli się na sformułowanie i wyrażenie protestu. Program »Solidarności« odrzucił zamknięcie Polski w kategoriach państwa – obozu, zwrócił się do idei ucieleśnionej w nowoczesnym i przemienionym narodzie, chcąc ją utrzymać przez związek z chrześcijaństwem i Europą. To właśnie  dziedzictwo pokoleń, potrzeba uczestnictwa w życiu państwa i niepokorność wobec władzy jest fundamentem upartego dążenia do demokracji. W tym tkwi szansa Polski” (Michał Tymowski, Jan Kieniewicz, Jerzy Holzer, Historia Polski, Londyn 1987, s. 14)

5. Przeżywając nasze czasy roku 2014, postawmy sobie pytanie. Czy ksiądz Jerzy umarł na darmo? Czy uwolniona w sposób niemal cudowny z jarzma niewoli Polska jest taka, o jaką tak gorąco modlił się i walczył?

Co powiedziałby dziś ksiądz Jerzy Popiełuszko, gdyby był wśród nas, patrzył na niszczące społeczeństwo bezrobocie, na nędzę setek tysięcy ludzi i niedożywionych dzieci, na korupcję, krętactwa i spiski przeciw Kościołowi tych, którym naród oddał naiwnie władzę nad sobą? Co by powiedział, gdyby czytał czy słuchał pełne nienawiści do religii katolickiej i nasycone pogardą do patriotyzmu, pełne przy tym wszelkiego moralnego plugastwa, jak chociażby te spektakle, którymi nasi rządzący kulturą i oświatą nas karmią – świadczą o tym ostatnie przypadki.

Gdyby ksiądz Jerzy patrzył, jak ci, którzy niegdyś skupiali się wokół niego, którzy wspierali jego działania, którzy akceptowali bez żadnych zastrzeżeń głoszone przez niego wartości, zaraz po uzyskaniu wolności przez kraj ruszyli do bezwzględnego ataku przeciw temu, co było treścią jego życia i jego walki, ruszyli przeciw tym wszystkim wartościom, które zawierają się w przyjętym przez niego życiowym zawołaniu, by ze wszystkich sił służyć Bogu i chrześcijańskiej Ojczyźnie. Co powiedziałby na ten przedziwny fakt, że chociaż komunistyczną gospodarkę zastąpił kapitalizm, to komunistyczna nienawiść do Kościoła pozostała nadal, co więcej – wyraźnie się wzmaga.

6. Z pewnością nie stanąłby po stronie wszechobecnego relatywizmu głoszonego przez ideologię tzw. poprawności politycznej, organizacje oraz ich potężne media. Z pewnością nie akceptowałby rozkwitającego coraz bujniej lewackiego nowego marksizmu, z jego otwartą wrogością do wiary i moralności chrześcijańskiej.

Przeciwnie, znów stanąłby w obronie Bożej sprawy – przeciw szerzonej programowo anarchii moralnej, przeciw liberalizmowi etycznemu, fałszywej anarchistycznej wizji wolności, demokracji bez wartości, która wiedzie do totalitaryzmu, bezideowości. Z pewnością potępiłby dziki kapitalizm, nawiasem mówiąc, tym razem lewackiej proweniencji, który krzywdzi bezwzględnie ludzi pracy, tak bardzo bliskich sercu tego kapłana.

Zapewne atakowano by go agresywnie w różnych mediach jako kapłana niepoprawnego politycznie, jako tradycjonalistę i racjonalistę. Być może czyniliby to ci, którzy bili mu brawa, kiedy przemawiał w czasie słynnych Mszy Świętych sprawowanych w intencji Ojczyzny.

Siostry i Bracia!   

7. Czy możemy popadać w pesymizm? Nie! Ksiądz Jerzy, patrząc na obecną polską rzeczywistość, odległą zapewne od obrazu Polski, o której marzył, z pewnością nie uznałby jednak swego życia i swojej ofiary za zmarnowane. Nie popadłby w pesymizm, ponieważ pod tą plugawą i brudną pianą zła, przejawiającego się w przestępczości, korupcji, bandytyzmie, bluźnierstwach, zboczeniach seksualnych, czynnie okazywanej pogardzie dla chrześcijaństwa – dostrzegłby na pewno głębokie pokłady dobra w polskim narodzie. Dostrzegłby miliony uczciwych, zmagających się z różnymi problemami, ale nie zdradzających Chrystusa polskich rodzin. Dostrzegłby wspaniałą polską młodzież, której jest na pewno więcej niż tej, która sens życia widzi w rozpuście, alkoholu, narkotykach, mocnych przeżyciach i w dyskotekach.

Dostrzegłby ogromną liczbę ruchów, organizacji, stowarzyszeń, szkół i uczelni katolickich. Zwracałby się do wiernych już nie tylko z ambony, lecz także za pomocą istniejących mediów katolickich, o których zaistnienie walczył. Zachwyciłby się z pewnością wspaniałą akcją charytatywną polskiej Caritas, która czyni ogromnie dużo dobrego, więcej niż ktokolwiek w naszym kraju, chociaż jej działalność programowo i systematycznie pomijana jest milczeniem przez media. Media znajdują się w rękach ateistycznych liberałów i nowych marksistów, promujących troskliwie osoby, wątpliwej wartości, przez siebie wybrane i poniekąd namaszczone na tzw. moralne autorytety.

8. Ksiądz Jerzy byłby szczęśliwy, patrząc na możliwości każdego z nas:

– żyjącego w wolnym kraju,

– mogącego wprost powiedzieć nie złu,

– mającego prawo wybierać między dobrem a złem i to nie tylko w swoim życiu indywidualnym, lecz także w życiu społecznym i politycznym,

– mającego prawo wchodzić do polityki i sterowania krajem,

– mającego prawo powiedzieć – przy urnie wyborczej – nie ludziom złym, niekompetentnym, skompromitowanym i wrogim wierze chrześcijańskiej.

Tak, jak wielcy świeci i bohaterowie, ksiądz Popiełuszko dokonał niesłychanie wiele dobrego. Umocnił duchowo miliony ludzi. Przybliżył im Chrystusa, który zawsze jest z ubogimi i prześladowanymi. Swoja męczeńską śmiercią i modlitwą zanoszoną wraz z milionami Polaków przed Boży tron wyprosił wolność Ojczyzny. Wolność dającą każdemu, kto w niej żyje, szanse na pełny rozwój i na służbę dobru.

9. Dla nas na dziś jest refleksja. Czy jego piękne, choć trudne życie, i jego męczeńska śmierć nie poszły na marne?

Błogosławiony  ksiądz Jerzy Popiełuszko żyje i działa. Ale na nas ciąży zobowiązanie, by to wspaniałe dziedzictwo podtrzymywać. Zobowiązani jesteśmy przeciwstawiać się złu, jak choćby w tych dniach bluźnierczemu przedstawianiu Męki Chrystusa. Należy okazać szacunek i słowa wdzięczności tym braciom i siostrom, którzy publicznie protestują. Zło trzeba zwyciężać dobrem, jak uczył ksiądz Popiełuszko.

Dnia 17 czerwca w tej świątyni odprawiałem Mszę św. i mówiłem kazanie z okazji 65. rocznicy urodzin śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Swoje słowo zakończyłem modlitwą i prośbą do bł. Jerzego: Księże Jerzy, proś za nami, by Polska mogła się rozwijać i odradzać na miarę wielkich pragnień i dążeń Twoich i tak bliskiego nam i cenionego, tragicznie zmarłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Niech Dobry Bóg w swoim miłosierdziu to sprawi. Amen.