• Wtorek, 24 marca 2026

    imieniny: Marka, Katarzyny, Gabriela

Mało miodu

Czwartek, 3 lipca 2014 (14:28)

Pszczelarze twierdzą, że w tym roku miodu będzie o wiele mniej niż w poprzednich sezonach. To dlatego, że wiosną były słabe warunki do pracy dla pszczół. 

Z danych Instytutu Sadownictwa i Kwiaciarstwa w Skierniewicach (Oddział Pszczelnictwa w Puławach) wynika, że w 2013 roku produkcja miodu wyniosła nieco ponad 22 tys. ton. W porównaniu z 2012 rokiem zbiory miodu były wyższe aż o 5 tys. ton. Choć z drugiej strony trzeba pamiętać o tym, że 2012 rok był słaby dla pszczelarzy, bo w stosunku do 2011 roku produkcja miodu spadła o mniej więcej tyle samo i można powiedzieć, że przed rokiem hodowcy pszczół po prostu odrobili tylko straty. Średnia ilość miodu odwirowana z jednej rodziny pszczelej wynosiła w tamtym roku ok. 16,5 kg. Przy czym najmniejszą średnią wydajność z ula (7 kg) mieli pszczelarze z województwa opolskiego, a najwyższą (20,6 kg) z Warmii i Mazur. Jednak krajowa produkcja nie zapewnia nam zaspokojenia zapotrzebowania na miód, bo co roku mamy dużą nadwyżkę importu nad eksportem (ponad 7 tys. ton).

Niestety, wiele wskazuje na to, że teraz może się powtórzyć sytuacja sprzed dwóch lat i zbiory miodu znowu będą niskie. Trudno jest już teraz wyrokować, jak spory będzie to spadek, ale na pewno okaże się znaczący. Choćby z tego powodu, że – jak informuje wielu właścicieli pasiek – aż o połowę spadła ilość miodu rzepakowego pozyskiwanego z uli. – To dlatego, że rzepak zakwitł już w kwietniu i pszczoły nie były wtedy jeszcze przygotowane do zbioru nektaru – mówi przyrodnik Robert Kurkowski. – Z relacji, jakie mam od pszczelarzy, wynika też, że wiele rodzin pszczelich było słabych po lekkiej zimie, bo owady nie wypoczęły tak jak należy, za krótko były w letargu – dodaje. To może też skutkować mniejszą wydajnością pszczół w drugiej połowie roku.

Jeśli przyjrzymy się danym dotyczącym populacji polskich pszczół, to okazuje się, że sytuacja się poprawia. Inspekcja Weterynaryjna informuje, że liczba rodzin pszczelich w naszym kraju wynosiła w tamtym roku 1 mln 344 tys. i w porównaniu z 2012 rokiem liczba ta wzrosła o 63 tys. Najwięcej rodzin pszczelich było w województwach: lubelskim, podkarpackim, warmińsko–mazurskim, małopolskim, wielkopolskim i dolnośląskim. Łącznie w owych sześciu województwach hoduje się ponad 750 tys. rodzin pszczelich – to 56 proc. całej populacji pszczół. Od lat utrzymuje się też sytuacja, że najwięcej rodzin pszczelich znajdowało się w pasiekach o wielkości od 21 do 50 uli. Średnia pasieka zaś liczy u nas 24,7 pni pszczelich, przy czym najwyższy wskaźnik (44 rodziny) mamy w pasiekach w regionie warmińsko-mazurskim.

Pszczelarze skarżą się, że aby utrzymać populację owadów na takim poziomie, muszą wydawać sporo pieniędzy na zakup nowych rodzin, gdyż miliony pszczół ginie z powodu chorób i przede wszystkim chemizacji rolnictwa.

– Rolnicy powinni stosować przede wszystkim naturalne nawozy i środki ochrony roślin. A jeśli używają preparatów chemicznych, to powinni stosować je tylko w takim czasie, gdy na polach lub w sadach nie ma pszczół, a więc np. wcześnie rano lub wieczorem – podkreśla Robert Kurkowski.

Przyrodnicy namawiają do wspierania hodowli pszczół. Nie chodzi jednak o to, aby w każdym ogródku stał ul, ale o stworzenie w ogrodach warunków sprzyjających pszczołom – można np. siać i sadzić rośliny bogate w nektar.

W Polsce pszczoły są cenionymi owadami ze względu na ich znaczenie dla rolnictwa, ale Polacy nie należą do smakoszy miodu. Roczne spożycie tego produktu wynosi tylko nieco ponad 600 gramów na osobę, podczas gdy są w Europie kraje, gdzie ten wskaźnik wynosi od 1,5 do 3,5 kg. Ale oprócz miodu pszczoły dostarczają nam też pyłek kwiatowy, wosk, jad, mleczko pszczele, pierzgę, kit pszczeli.

Krzysztof Losz