• Sobota, 25 kwietnia 2026

    imieniny: Marka, Jarosława, Erwiny

Będziemy protestowali nadal!

Środa, 2 lipca 2014 (17:08)

Z Haliną Łabonarską, wybitną polską aktorką teatralną i filmową, rozmawia Marta Milczarska

Minister kultury Małgorzata Omilanowska komentując protesty przeciwko bluźnierczemu pseudospektaklowi „Golgota Picnic” stwierdziła, że „wolność wypowiedzi artystycznej to podstawa demokracji...”

- Mamy wolność słowa i tego nikt nikomu nie zabiera, ale mamy także konstytucyjnie zagwarantowaną ochronę uczuć religijnych. Obawiam się, że minister kultury zupełnie pomieszały się pojęcia, gdyż dla poparcia swoich absurdalnych, wymierzonych przeciwko nam, katolikom, poglądów posunęła się nawet do zacytowania Adama Mickiewicza. Jestem nie tylko oburzona, ale także wysoce rozczarowana, że minister Omilanowska próbuje narzucać nam czy kpina z Męki Chrystusa może nas katolików obrażać czy nie. Są w sztuce pewne granice, a „Golgota Picnic” wszystkie je przekracza.

Ten pseudospektakl uderza bezpośrednio w wiarę i my, katolicy musimy sprzeciwiać się takim działaniom. Jeśli zaś tamta strona powołuje się na wolność artystyczną, to tym bardziej w ramach naszej wolności mamy prawo i obowiązek bronić wiary w Chrystusa. Jesteśmy w Kościele i to nas zobowiązuje, by występować przeciwko takim wulgarnym, obrazoburczym i bluźnierczym obrazom.

Jako artystka mówię z całą odpowiedzialnością: „Golgota Picnic” nie jest sztuką.

Wydaje się jednak, że dla minister kultury ochrona uczuć religijnych, ochrona symboli chrześcijańskich jest cenzurą?

- Myślę, że sytuacja jest zupełnie odwrotna. Cenzurowane są nasze uczucia, gdyż wmawia się nam, katolikom, że nie możemy protestować, ponieważ ta pseudosztuka nie jest bluźniercza. Nie trzeba jej jednak oglądać, aby zauważyć, że jest to świadome kpienie z wartości chrześcijańskich. Jasno mówił też o tym jej twórca i reżyser. Mamy prawo mówić, że nie zgadzamy się na tego rodzaju obrazoburcze „ekspresje artystyczne”.  Jestem także bardzo rozczarowana, kiedy słyszę jak aktorzy, artyści bronią całego tego skandalicznego spektaklu.

„Utworów artystycznych o bluźnierczej treści powstało w kulturze polskiej i europejskiej już setki, a nawet tysiące” – czy to dobry argument, by zezwolić na kolejne kpienie z wiary chrześcijańskiej?

- Takie słowa minister Omilanowskiej świadczą tylko o tym, że to nie jest człowiek prawdziwej sztuki. Obawiam się, że jest to osoba, która w ramach poprawności politycznej wyraża takie poglądy. Nie mają one jednak nic wspólnego z wrażliwością artystyczną. Prawdziwy artysta może wrażać swój sprzeciw, może kontestować pewne rzeczy, ale nie będzie tego robił tak, by znieważać uczucia innych ludzi, by ośmieszać to, co dla niego święte.  

Nigdy nie zgodzę się na tego rodzaju sztukę! Jeśli będzie trzeba, będziemy protestowali nadal!

Dziękuję za rozmowę.

Marta Milczarska