Prześwietlają Putina
Wtorek, 28 sierpnia 2012 (06:07)Dwadzieścia pałaców, jedenaście zegarków - Władimir Putin ma w czym wybierać.
Rosyjska opozycja przygląda się majątkowi prezydenta Władimira Putina. Niezależnie od tego, czy posiadłości, samoloty, samochody, jachty i drogie zegarki są jego prywatną własnością, czy - częściej - oficjalnie są oddanymi mu do dyspozycji dobrami państwowymi, to i tak ogrom luksusu wokół gospodarza Kremla wydaje się zupełnie nieumiarkowany.
"Życie niewolnika na galerach" - tak zatytułowali swój raport Borys Niemcow, jeden z liderów Partii Narodowej Wolności, i Leonid Martyniuk, działacz ruchu "Solidarność".
To określenie samego prezydenta, który ma też w zwyczaju nazywać siebie "pokornym sługą" narodu. Praca głowy największego państwa świata jest na pewno ciężka i intensywna, a odpowiedzialność ogromna, ale "niewolnik" ma sporo czasu wolnego i rozrywek. Szczegóły opisuje wczorajszy "Kommiersant".
Oficjalnie dochód Putina wynosi rocznie poniżej 4 mln rubli rocznie (ok. 400 tys. zł). Ale jest też budżet reprezentacyjny, wydatki administracji kremlowskiej i różne inne fundusze. Rzecznik prezydenta Dmitrij Pieskow już zdążył odnieść się do rewelacji opozycji. Twierdzi, że wszystkie prawie dobra w dyspozycji Władimira Putina należą do skarbu państwa.
- Informacja o państwowych rezydencjach i środkach transportu jest absolutnie otwarta i dostępna dla wszystkich. Pan Putin jako wybrany prezydent posługuje się nimi zgodnie z prawem. Co więcej, w wielu przypadkach jest do tego zmuszony - stwierdził rzecznik.
Raport Niemcowa i Martyniuka składa się z części poświęconych kolejno pałacom, samolotom, jachtom i zegarkom. Z przedstawionych danych rysuje się obraz życia przypominającego "monarchów krajów Zatoki Perskiej" albo największych na świecie miliarderów.
"Tracący popularność Putin maniakalnie trzyma się władzy, a jedną z najpoważniejszych tego przyczyn jest otaczająca go atmosfera bogactwa i rozkoszy, do której się przyzwyczaił i z której kategorycznie nie chce zrezygnować" - oceniają autorzy publikacji.
I tak rosyjski przywódca ma do dyspozycji 20 pałaców lub podobnych luksusowych rezydencji na terenie całej Rosji, nie licząc Moskwy.
Dziewięć z nich powstało (albo przekazano je do dyspozycji prezydenta) po 2000 roku, czyli w okresie rządów Putina. Niemcow i Martyniuk zauważają, że prezydent USA oraz kanclerz Niemiec mają po dwie rezydencje.
Imponująca jest flota środków transportu. Oddział lotniczy "Rosja" obsługujący prezydenta i premiera (i kilku innych wyższych urzędników) to 43 samoloty i 15 śmigłowców. Łącznie warte są miliard dolarów.
Tyle samo kosztują cztery luksusowe jachty, gdyby prezydent wolał podróżować drogą wodną. Raport zawiera też długi na kilka stron wykaz prezydenckich samochodów. Większość to mercedesy.
Osobliwa jest kolekcja 11 zegarków wartości 22 mln rubli (2,3 mln zł). Tyle oficjalnie Putin zarobi podczas całej sześcioletniej kadencji. Trudno przypuszczać, że wszystkie te cacka są potrzebne prezydentowi do wykonywania obowiązków państwowych.
Może zatem są to prezenty. "W takim razie powinny zostać zadeklarowane w wykazie korzyści. W przeciwnym wypadku jest to łapówka wręczona urzędnikowi wysokiego szczebla" - oceniają sytuację prawną autorzy raportu.
Cały raport jest dokładnie udokumentowany i pełen zdjęć. Ruch "Solidarność" miał natomiast ogromne kłopoty z wydaniem dokumentu. Większość zakładów poligraficznych odmawiała przyjęcia go do druku. Autorzy liczą głównie na rozpowszechnianie tekstu w internecie.
Jest to już dziewiąty raport przygotowany przez Niemcowa. Polityk ocenia w nich stan rosyjskiego państwa, pisze o jego patologiach, podsumowuje osiągnięcia i porażki rządzących. Kilka razy zaskarżano go do sądu, większość spraw jednak wygrał.
Piotr Falkowski