Lewacka rewolucja
Środa, 2 lipca 2014 (10:29)Nie poddawajmy się presji narracyjnej homoseksualnych środowisk. To, że media głównego nurtu z zacięciem promują nowomowę lobby LGBT, nie dziwi. W końcu bogate i dofinansowywane przez ONZ, UE i USA mniejszości seksualne i różne inne dewiacje sponsorują z kolei swoich zleceniobiorców, aby urabiać opinię publiczną w Europie, także w Polsce. Tym samym tworzą nowy język, aby rządzić umysłami i aby przygotowywać Polaków do akceptacji zmian legislacyjnych w naszej Ojczyźnie.
Dziwi mnie jednak, jak łatwo tej homoseksualnej propagandzie ulegają tytuły mieniące się prawicowymi, a nawet katolickimi. Przykładem jest chociażby relacjonowanie przez portale chrześcijańskie ostatniej rewelacji odnoszącej się do idiotycznej wypowiedzi Eltona Johna, który stwierdził, że gdyby Jezus żył dziś na ziemi, to zaakceptowałby homoukłady, a współczesny Kościół powinien pozwolić homoseksualnym duchownym na zawieranie tychże homoukładów. Nie zacytowano Eltona Johna, ale zrelacjonowano jego wypowiedź, używając sformułowania „małżeństwa homoseksualne” lub „gejowskie małżeństwa”.
Abstrahując od ewidentnej bzdury Eltona Johna, która zakłada, że Jezus albo nie znał Słowa Bożego, albo je negował, co jest kompletną ignorancją lub życzeniowością upadłego w grzech sodomii artysty z Wielkiej Brytanii, to de facto nie o Johna tu przecież chodzi, tylko o relacje na ten temat pojawiające się na portalach katolickich. W każdej z notek znajdował się zasadniczy błąd, w gruncie rzeczy bardzo niebezpieczny, bo idący w sukurs gejowskiemu lobby.
Używanie zbitki nieprawdziwych słów jak „małżeństwa homoseksualne”, nawet brane w cudzysłów, podobnie jak inne wytwory nowej lewicy („homofobia”, „ministra”, „socjolożka”, „tęczowe środowisko” itp.), służą propagandzie gejowskiej do oswajania umysłów, także konserwatywnej części społeczeństwa i wbijania im w głowę nowych scenariuszy.
Homoekstremiści zacierają z radości ręce, gdy znajdują te sformułowania na portalach adresowanych do konserwatywnych czytelników. Dziś toczy się wojna symboliczna, werbalna, kulturowa, ten, kto pisze narrację, jest panem opinii publicznej, ten, kto zawładnie świadomością Narodu jest zwycięzcą. Nie można pozwolić, aby język normalności został spacyfikowany i zgwałcony przez neopogan.
Przykładem ilustrującym w sposób jaskrawy i przekonujący, jak zasób wiedzy usystematyzowanej i zorganizowanej w języku może zapanować nad ludźmi, jest język Trzeciej Rzeszy, tzw. Lingua Tertii Imperii (LTI). Według Klemperera język odkrywa prawdziwą twarz posługujących się nim i przybliża wzorce społeczne powszechnie sankcjonowane i utrwalane w danym społeczeństwie. Język ten wyrażał się nie tylko w mowie i piśmie, ale jego monotonna jednolitość biła ze wszystkich przejawów jego życia i z całej jego spuścizny, „z fanfaronady paradnych budowli i z ich gruzów, z typu żołnierza, esamana i esesmana, utrwalonego jako postać – ideał na coraz to innych i zawsze jednakowych plakatach, z autostrad i grobów masowych. Wszystko to jest językiem Trzeciej Rzeszy”.
Jednolita, uboga, posługująca się stałymi hasłami oraz terminami z zakresu mechaniki wypłukującymi jednostkę z jej indywidualności osobistej, LTI charakteryzowało to, że nie tylko przygotowywała słowa i mowę codzienną, uplastyczniając i decydując o sposobie myślenia, ale sterowała uczuciami i emocjami na tyle skutecznie, by kontrolować działaniami społeczeństwa zniewolonego jej fałszywą, morderczą ideologią.
W tym okresie niemieckiej historii widać wyraźnie, jak niewielka grupa interesów (a właściwie jedna osoba, szef propagandy i ojciec i mistrz LTI, Goebels) rozprzestrzenia za pomocą prostych, jednolitych haseł i słów swoją ideologię zła, by sprawować władzę absolutną nad wielomilionowym narodem. W tym świecie bez Boga jego rolę przejął Fűhrer, w naszej rzeczywistości była to partia komunistyczna.
Nie może być zatem zgody na nowomowę współczesnych barbarzyńców reprezentujących dyktaturę relatywizmu, którzy wypaczają prawdę o człowieku i prowadzą naszą cywilizację judeochrześcijańską na skraj przepaści i szaleństwa.
Dr Tomasz M. Korczyński