• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Belgia w ćwierćfinale

Środa, 2 lipca 2014 (00:45)

Belgia uzupełniła stawkę ćwierćfinalistów mundialu w Brazylii. Po chwilami porywającym meczu w Salwadorze pokonała po dogrywce USA 2:1, po raz pierwszy na tym turnieju pokazując, na co naprawdę ją stać.

W tym spotkaniu ciężko było wskazać faworyta, szanse wydawały się niemal idealnie wyrównane, choć to Belgia w fazie grupowej wywalczyła komplet punktów, a Amerykanie cztery. Podopieczni Marca Wilmotsa jednak do tej pory nie przekonywali swoją grą, wiele od nich oczekiwano, a nie przekładało się to na jakość piłkarskich usług serwowanych przez Edena Hazarda, Driesa Mertensa i ich kolegów. W Salvadorze chcieli to zmienić, pokazać, że potrafią grać nie tylko efektywnie, ale i efektownie. Od początku byliśmy świadkami ciekawego, toczonego w dobrym tempie spotkania. Owszem, można się było czepiać szczegółów, chaosu w poczynaniach jednych i drugich (a szczególnie Belgów), ale akcje przenosiły się spod jednej pod drugą bramkę, było mnóstwo strzałów i sytuacji.

W pierwszej połowie niby ładniej i składniej piłką operowali Amerykanie, jednak to żołnierze Wilmotsa byli bliżsi celu. 8:1 – tyle wynosiła przewaga Belgów w celnych strzałach. I co? I nic. Nic, bo w bramce USA stał Tim Howard, który dokonywał rzeczy niewiarygodnych. Już w 1. minucie sam na sam z amerykańskim bramkarzem znalazł się Divock Origi, jednak ten odbił piłkę nogami. W 23. minucie Howard nic by nie wskórał, gdyby Kevin De Bruyne po ładnej, indywidualnej akcji trafił w światło bramki. Pomylił się o metr. Sześć minut później pokazał się Hazard, lecz strzelił zbyt lekko. Belgowie byli bardzo groźni, ale nieskuteczni. Amerykanie czystą pozycję stworzyli sobie jedną, w 20. minucie Clint Dempsey strzelił jednak zbyt sygnalizowanie i Thibaut Courtois pewnie złapał piłkę. Sytuację jedną, lecz gra USA się podobała.

Po przerwie przewaga Belgów wzrosła. Mertens próbował przelobować Howarda strzałem głową, ten nie dał się zaskoczyć. W 56. minucie, także głową, strzelał Origi, trafił w poprzeczkę! Kilka chwil później błyskotliwy napastnik wystawił piłkę Mertensowi, a ten chybił z trzech metrów. W 76. minucie Kevin Mirallas znalazł się sam przed Howardem, lecz ten po raz kolejny fantastycznie obronił. Za moment „huknął” Hazard i znów kapitalnie interweniował bramkarz USA. Jeszcze w ostatnich sekundach w świetnej sytuacji Vincent Kompany źle trafił w piłkę i sędzia Djamel Haimoudi musiał zarządzić dogrywkę. Tyle że zanim gwizdnął po raz ostatni, niewykorzystane okazje mogły się na Belgach zemścić. W trzeciej minucie doliczonego czasu, gdy przed wymarzoną szansą stanął Chris Wondolowski. Napastnik o polskich korzeniach uderzał z kilku metrów, Courtois już leżał na ziemi, jednak fatalnie chybił. I to się zemściło, na jego drużynie.

W drugiej minucie doliczonego czasu gry Howard wreszcie skapitulował. Romelu Lukaku wpadł w pole karne, zagrał do De Bruyne’a, który ładnie ograł obrońców i pewnym uderzeniem zdobył gola. 1:0! W 105. minucie było 2:0 – tym razem po szybkiej kontrze De Bruyne zrewanżował się Lukaku, który strzelił nie do obrony. Wydawało się, że jest po sprawie, ale Amerykanie wciąż wierzyli. W 107. minucie po dośrodkowaniu Michaela Bradleya Julian Gren wlał w ich serca nadzieję. Chwilę potem powinien wyrównać Jermaine Jones, jednak z bliska nie trafił w światło bramki. W odpowiedzi mógł trafić Lukaku, jednak na posterunku był Howard. Za minutę po sprytnie rozegranym rzucie wolnym na czystej pozycji znalazł się Dempsey, Belgów uratował Courtois. Wynik się nie zmienił, wygrała Belgia i to ona zagra w ćwierćfinale. Zasłużenie, bo jednak była zespołem lepszym.

Belgia – USA 2:1 (0:0, 0:0). Bramki: Kevin De Bruyne (93.), Romelu Lukaku (105.) – Julian Green (107.). Żółte kartki: Vincent Kompany – Geoff Cameron. Sędzował: Djamel Haimoudi (Algieria). Widzów: 51 227.

Belgia: Thibaut Courtois – Toby Alderweireld, Vincent Kompany, Daniel Van Buyten, Jan Vertonghen – Axel Witsel, Marouane Fellaini, Dries Mertens (60. Kevin Mirallas), Eden Hazard (111. Nacer Chadli), Kevin De Bruyne – Divock Origi (91. Romelu Lukaku).

USA: Tim Howard – Fabian Johnson (32. DeAndre Yedlin), Omar Gonzalez, Matt Besler, Geoff Cameron, DaMarcus Beasley – Graham Zusi (72. Chris Wondolowski), Alejandro Bedo.

 

Piotr Skrobisz