• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Wielkie szczęście Argentyny

Wtorek, 1 lipca 2014 (20:47)

Po raz kolejny na tym mundialu Argentyna nie zachwyciła, ale znowu dopisało jej szczęście. Tym razem nie miało ono jednak twarzy Lionela Messiego, tylko Ángela Di Maríi, który na sekundy przed końcem dogrywki zdobył jedynego gola w spotkaniu 1/8 finału mundialu ze Szwajcarią.

Argentyna była faworytem. Murowanym. Wielu nawet nie zastanawiało się, czy wygra, tylko jak wysoko. Tymczasem od pierwszych minut miała ogromne problemy. Szwajcaria, zgodnie z przewidywaniami, skupiła się na defensywie, ale nie była to obrona rozpaczliwa, tylko mądra i szalenie konsekwentna. Dość powiedzieć, że do przerwy Lionel Messi i spółka nie stworzyli sobie ani jednej stuprocentowej sytuacji. Owszem, próbowali szarż, jednak wyłącznie indywidualnych, które nie przynosiły żadnego efektu. Strzały pewnie wyłapywał Diego Benaglio albo mijały słupek lub poprzeczkę w bezpiecznej odległości.

Szwajcarskiemu bramkarzowi chyba ani razu nie zabiło mocniej serce, tak bezradna była Argentyna. To Helweci w pierwszej połowie mieli dwie doskonałe sytuacje, które powinni zamienić na gole! W 27. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłka trafiła do niepilnowanego Xherdana Shaqiriego, który uderzył po ziemi, ale Sergio Romego odbił ją nogą. Jeszcze lepszą okazję, wręcz idealną, miał w 39, minucie Josip Drmić. Dostał wyborne podanie, wyszedł sam przed Romero, Argentyńczyk się zawahał, nie wiedział, czy ruszyć do piłki, czy zostać w miejscu, Szwajcar mógł zrobić dosłownie wszystko, a strzelił katastrofalnie, leciutko, wprost w ręce rywala. Takich sytuacji nie można nie wykorzystywać!

Po przerwie niewiele się zmieniło, ale z biegiem czasu Argentyna stawała się coraz groźniejsza. W 60. minucie po ładnej indywidualnej akcji w dobrej sytuacji znalazł się Ángel Di María. I gdy mógł strzelić, wybrać najprostszy środek, postanowił zabawić publiczność techniczną sztuczką. Wyszedł z tego cyrk, ale tylko ośmieszający jego samego. Kilka chwil później dobrze uderzył Gonzalo Higuaín, lecz jeszcze lepiej interweniował Benaglio. W 67. minucie ten sam zawodnik zmarnował kolejną okazję, dobijał jeszcze Messi, lecz tuż obok słupka. Dziesięć minut później as Barcelony ponownie mógł wystąpić w roli głównej, ale ponownie lepszy okazał się szwajcarski bramkarz. Albicelestes nacierali, lecz Helweci cały czas byli czujni i na wiele im nie pozwalali. Po 90 minutach żaden gol nie padł, Jonas Eriksson zarządził dogrywkę.

Długo wydawało się, że nic się w niej nie zmieni, aż nadeszła porywająca końcówka. W 118. minucie Messi przejął piłkę straconą przez jednego z rywali, przebiegł kilkadziesiąt metrów, po czym podał do Di Maríi, a ten płaskim strzałem zdobył pierwszego i jak się okazało, jedynego, zwycięskiego gola. Emocje się na tym jednak nie skończyły, bo Helweci rzucili się do przodu i byli blisko! Po rzucie rożnym piłkę dostał Blerim Dzemaili, uderzył dobrze, ale trafił w słupek! Kilka centymetrów i znów byłby remis i rzuty karne! Gol jednak nie padł, czyli Argenryna wygrała i awansowała do ćwierćfinału. Podobno zwycięzców się nie sądzi, dlatego nad jej grę spuśćmy zasłonę milczenia. Po raz któryś na tym mundialu... A Szwajcarii żal, tak jak wczoraj było żal Algierii, a jeszcze wcześniej Chile.

 

Argentyna – Szwajcaria 1:0 (0:0, 0:0). Bramka Ángel Di María (118.). Żółte kartki: Marcos Rojo, Ángel Di María, Ezequiel Garay – Granit Xhaka, Gelson Fernandes. Sędzia: Jonas Eriksson (Szwecja). Widzów 63 255.

Argentyna: Sergio Romero – Pablo Zabaleta, Federico Fernandez, Ezequiel Garay, Marcos Rojo (105+1. José Basanta) – Fernando Gago (106. Lucas Biglia), Javier Mascherano, Ángel Di María – Ezequiel Lavezzi (74. Rodrigo Palacio), Gonzalo Higuain, Lionel Messi.

Szwajcaria: Diego Benaglio – Stephan Lichtsteiner, Johan Djourou, Fabian Schaer, Ricardo Rodriguez – Gokhan Inler, Granit Xhaka (66. Gelson Fernandes), Xherdan Shaqiri, Valon Behrami, Admir Mehmedi (113. Blerim Dzemaili) – Josip Drmić (82. Haris Seferović).

 

 

Piotr Skrobisz