„Trwaj niezłomnie jak kowadło pod ciosami młota”
Wtorek, 1 lipca 2014 (16:40)Ojciec Święty Franciszek bardzo często porusza kwestię prześladowania chrześcijan, wskazując nam tym samym, że nie możemy być obojętni na ich los, nie możemy jako chrześcijanie przejść do porządku dziennego nad tym tragicznym faktem, ale będącym w jakiś niezrozumiały dla nas sposób wpisanym w logikę Bożego prowadzenia Kościoła. Kościół był zawsze prześladowany i nie zmieni się to nigdy. Do tego zjawiska należą także wszelkie przejawy nietolerancji i dyskryminacji, jakie odczuwamy jako katolicy także w Europie. Nie możemy oczywiście porównywać naszej aktualnej sytuacji do losu zabijanych wyznawców Chrystusa w Korei Północnej, Nigerii, Pakistanie, do więzionych w Chinach, Wietnamie czy Iranie chrześcijańskich więźniów sumienia. Wiemy jednak z bolesnego doświadczenia naszego kraju, a także ucząc się na przykładach z historii wielu innych państw, że pokój i wolność to nie jest stan niezmienny, ale proces, o który codziennie musimy zabiegać, o który musimy walczyć.
Nigdy w historii świata nie było tylu męczenników jak dziś, powiedział w ostatni poniedziałek Ojciec Święty. Papież jest poruszony niezliczoną liczbą współczesnych męczenników i mordowanych z zimną krwią chrześcijan, mordowanych za wiarę. Fala przemocy przeciwko wiernym jest dużo potężniejsza niż w czasach wczesnego chrześcijaństwa. Ojciec Święty odwołał się do prześladowania chrześcijan w roku 64 po Chrystusie przez Nerona, który bezkarnie mordował chrześcijan, czyniąc z tego tanią rozrywkę dla mas. A jednak chrześcijaństwo wzrastało.
„Wiemy, że nie ma żadnego wzrostu bez działania Ducha Świętego. Kościół istnieje wyłącznie dzięki mocy działania Ducha Świętego. Tylko Duch Święty daje wzrost Kościołowi”. Ponadto historia ludzkości potrzebuje silnego świadectwa. A męczennicy (czyli z greckiego świadkowie) są silnym świadectwem. Mówi się, że Kościół poi się krwią męczenników i to jest właśnie piękno męczeństwa, kontynuował Papież Franciszek.
„Zaczyna się od świadectwa, dzień po dniu, a może zakończyć się tak jak w przypadku Pana Jezusa, pierwszego męczennika, pierwszego świadka, wiernego świadka”.
Także dzisiaj Kościół jest nawadniany krwią męczenników. Stąd łączność całego Kościoła poprzez świadectwo i daninę z krwi martyrów dnia dzisiejszego z pierwszymi męczennikami. Wystarczy tylko wspomnieć Bliski Wschód, gdzie chrześcijanie z powodu prześladowań muszą uciekać. W innych miejscach dręczyciele chrześcijan wykorzystują „elegantsze” sposoby i wypędzają wyznawców Chrystusa w „białych rękawiczkach”. Ojciec Święty nie wymienił tych krajów, ale jest ich bez liku.
W wywiadzie rzece „Przestańcie się lękać” ks. abp Stanisław Wielgus powiedział red. Sebastianowi Karczewskiemu, że męczennicy chrześcijańscy byli prześladowani za poglądy od pierwszych wieków. To ważne i trafne słowa, ponieważ wszyscy rzecznicy tak zwanej wolności, wszyscy obrońcy wolności słowa i wypowiedzi jakoś nie zadają sobie trudu, aby zauważyć fakt, że w XXI wieku to chrześcijanie są najbardziej prześladowaną grupą religijną i tak naprawdę powodem tego faktu jest ich światopogląd religijny. Nic więcej.
Są zabijani, więzieni, wyrzucani z pracy, bici, upokarzani, gwałceni i okradani za swoje poglądy religijne. Katoliczka Asia Bibi znalazła się w więzieniu i została skazana na karę śmierci za poglądy religijne. Sudańska katoliczka Meriam Yahia Ibrahim Ishag i wielu, wielu innych, często bezimiennych bohaterów naszej wiary, także. O ile, nie możemy liczyć na media głównego nurtu, polityków czy lewackich działaczy praw człowieka, o tyle od siebie powinniśmy wymagać więcej. To są w końcu członkowie naszego Kościoła, a gdy cierpi jeden członek, jak pisze w 1 Liście do Koryntian apostoł pogan (i męczennik) św. Paweł, to cierpią z nim wespół wszystkie członki, a w konsekwencji całe Ciało Chrystusowe.
Ksiądz arcybiskup Wielgus, który przytoczył słowa z listu św. Ignacego z Antiochii, biskupa i męczennika, do biskupa Polikarpa ze Smyrny, które stały się tytułem niniejszego artykułu, powiedział także: „Prawdy nie wolno się wyrzec nawet w obliczu męczeńskiej śmierci, a tym bardziej z żadnego innego powodu. Nie wolno się nigdy wyrzec Chrystusa, który jest Prawdą! On wzywa nas – duchownych i świeckich chrześcijan – do mężnego dawania świadectwa wierze, do mężnego – wbrew wściekłości libertyńskich mediów – ostrzegania ludzi przed diabelskim znieprawieniem. Wobec tego wezwania nie można być obojętnym”.
Dlatego więc nawet gdy otrzymujemy zatrważające i smutne informacje i meldunki ze świata prześladowań, nie powinniśmy się lękać, a tym bardziej być obojętni. Z modlitwy nigdy nikt nas nie zwolni, to nasza chrześcijańska broń, najskuteczniejsza, jak mówił i głosił Prymas Polski August Hlond. W naszym życiu najważniejszym aktem jest modlitwa, dopiero potem czyn. Nie bądźmy zatem obojętni wobec wezwania Chrystusa i nie zapominajmy o tych, o których świat milczy i chce wymazać ze świadomości społecznej, także w Polsce. Naszej obojętności i milczenia nie obronimy przed ich obrońcą i orędownikiem w Królestwie Niebieskim.
Dr Tomasz M. Korczyński