Francja gra dalej
Poniedziałek, 30 czerwca 2014 (20:36)Nie było niespodzianki i Francja pokonała Nigerię 2:0 w meczu 1/8 finału mistrzostw świata. Musiała jednak stoczyć ciężką batalię, cięższą, niż chyba sama zakładała.
Ci, ktorzy spodziewali się łatwego zwycięstwa Trójkolorowych, musieli być zaskoczeni przebiegiem spotkania. Od pierwszych minut zadziwiająco dobrze i odważnie grali bowiem Nigeryjczycy, którzy rozpoczęli bez żadnego respektu dla faworytów.
Świetnie przygotowani, dynamiczni, błyskotliwi, raz za razem próbowali szarż, po których pod bramką Hugo Llorisa robiło się naprawę niebezpiecznie. W 19. minucie Afrykanie zdobyli nawet gola: po błyskotliwej akcji Ahmed Musa wypatrzył Emmanuela Emenike, ten znakomicie strzelił, nie dając szans Llorisowi, ale sędzia bramki nie uznał, dopatrując się spalonego. Ten, minimalny, ale jednak, faktycznie był.
Chwilę potem przed idealną szansą stanęli Francuzi. Paul Pogba i Mathieu Valbuena przeprowadzili błyskotliwą akcję zakończoną doskonałym strzałem tego pierwszego, lecz jeszcze lepszą interwencją popisał się Vincent Enyeama. Było blisko, to powinien być gol, jednak tym razem się nie udało. Mecz mógł się podobać, nie brakowało strzałów, sytuacji. Tuż przed przerwą mocny cios mogli zadać Nigeryjczycy, lecz Lloris obronił kąśliwe uderzenie Emenike. Pierwsza połowa zakończyła się zatem remisem, niespodziewanie ze wskazaniem na piłkarzy z Czarnego Lądu. Nic nie było po niej przesądzone, w drugiej każdy scenariusz zdawał się być realny.
I Nigeria długo walczyła zażarcie. Nie ustępowała, utrudniając na wszelkie sposoby życie rywalom. Llorisa postraszył Peter Odemwingie, który potężnie „huknął” z dystansu, lecz bramkarz nie dał się zaskoczyć. Bronił pewnie, będąc bardzo mocnym punktem swojej drużyny. W 70. minucie wydawało się, że gol wreszcie padnie. Karim Benzema znalazł się w sytuacji sam na sam z Enyeamą, jednak ten odbił piłkę, którą następnie sprzed linii wybił Victor Moses. Jednak co się odwlecze... Trójkolorowi naciskali, Yohan Cabaye trafił w poprzeczkę, kolejną szansę zmarnował Benzema, wreszcie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Enyeama tylko musnął piłkę, co wykorzystał Pogba, głową kierując ją do siatki. Francuzi już nie dali sobie wydrzeć zwycięstwa.
Końcówkę rozegrali mądrze, kontrolując to, co dzieje się na boisku, a w doliczonym czasie gry zadali cios nokautujący. W zasadzie pomógł im w tym Joseph Yobo, który niefortunnie skierował piłkę do własnej bramki, ale niczego to nie zmieniło. Było ciężko, nawet bardzo, Nigeria postawiła wysokie wymagania, ale podopieczni Didiera Deschampsa awansowali do ćwierćfinału zasłużenie.
Francja – Nigeria 2:0 (0:0). Bramki: Paul Pogba (79. – głową), Joseph Yobo (90. + 2 – samobójcza). Żółta kartka: Blaise Matuidi. Sędziował Mark Geiger (USA). Widzów 55 000.
Francja: Hugo Lloris – Mathieu Debuchy, Raphael Varane, Laurent Koscielny, Patrice Evra – Mathieu Valbuena (90 + 4. Moussa Sissoko), Yohan Cabaye, Blaise Matuidi, Paul Pogba, Olivier Giroud (62. Antoine Griezmann) – Karim Benzema.
Nigeria: Vincent Enyeama – Efe Ambrose, Joseph Yobo, Juwon Oshaniwa, Kenneth Omeruo – Ahmed Musa, John Mikel Obi, Ogenyi Onazi (59. Reuben Gabriel), Victor Moses (89. Uche Nwofor) – Peter Odemwingie, Emmanuel Emenike.
Piotr Skrobisz