• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Lech bez kibiców

Poniedziałek, 30 czerwca 2014 (17:36)

Wielkie kłopoty Lecha Poznań. Piłkarski wicemistrz Polski kolejny sezon ekstraklasy rozpocznie przy pustych trybunach, bo wojewoda wielkopolski Piotr Florek zamknął stadion przy ulicy Bułgarskiej na mecz z Piastem Gliwice (20 lipca).

Dzisiejsza decyzja ma związek z wydarzeniami, jakie rozegrały się na tym obiekcie 28 maja. To wtedy, podczas spotkania Lecha z Ruchem Chorzów, fani „Kolejorza” przygotowali oprawę z użyciem zakazanych środków pirotechnicznych. Zdaniem Florka, władze klubu nie zrobiły nic, by temu zapobiec, i przynajmniej dziś nie widać szansy, by to się mogło zmienić.

– Pamiętajmy, że polskie stadiony nie są przystosowane do odpalania rac. Dlatego nie może być na to przyzwolenia – podkreślił.

Bardzo krytycznie wypowiedział się na temat stanowiska władz Lecha, które – według niego – nie panują nad tym, co się dzieje na obiekcie przy Bułgarskiej.

– Ochrona nigdy nie panowała w pełni nad bezpieczeństwem. Poza tym jestem przekonany, że klubem rządzą kibice i to oni wyznaczają reguły gry. Lech o tym wie, jednak nic nie robi – powiedział wojewoda.

I wyliczał, że klub do tej pory nie wypowiedział się na temat wydarzeń z maja, że nie wydał żadnego zakazu stadionowego. – Rozmawiałem z prezesem Lecha i prosiłem, by nie wyrażał zgody na duże flagi, tzw. sektorówki, którym zazwyczaj towarzyszą race. Klub nie miał jednak nic przeciwko i race odpalono – dodał Florek, zaznaczając, że ewentualne zamknięcie jednej trybuny nic by nie dało. – Klub nie robi bowiem nic, by wyeliminować osoby stwarzające zagrożenie – przyznał. Postawił „Kolejorzowi” swoiste ultimatum: albo na stadionie jest bezpiecznie i cały jest otwarty dla publiczności, albo jest zamknięty. W całości.

Lech z takim stanowiskiem się nie zgodził. „Jesteśmy zdruzgotani decyzją wojewody Piotra Florka. To zła decyzja, która nie rozwiązuje problemu, a po raz kolejny zamiata go pod dywan. Po raz kolejny zastosowano mechanizm odpowiedzialności zbiorowej, ale tym razem ukarano co najmniej 500 razy więcej osób, niż na karę zasłużyło. Co gorsza, ukarano nie sprawców przestępstwa, a poznaniaków, Wielkopolan, wszystkich kibiców Lecha Poznań” – napisano w komunikacie, podkreślając, że klub stosuje wszystkie wyśrubowane przepisy bezpieczeństwa, które obowiązywały choćby podczas Euro 2012.

W ciągu ostatnich kilku lat stadion przy Bułgarskiej był zamykamy już kilka razy, czy to w całości, czy tylko częściowo.

Piotr Skrobisz