Aster obroni przed iskanderami?
Poniedziałek, 30 czerwca 2014 (02:14)Udział polskich firm w budowie tarczy antyrakietowej wyniesie ponad 50 proc. – zapewniają przedstawiciele francuskich koncernów MBDA i Thales, które chcą być partnerami Polskiego Holdingu Obronnego.
Francuzi mieliby dostarczyć rakiety Aster 30. Chodzi o system MRAD, który zapewnia ochronę przed rakietami, samolotami i innymi statkami powietrznymi w promieniu 500 km, oraz technologię, która miałyby być rozwijana w Polsce. Tarcza w tej chwili jest budowana z myślą głównie o obronie przed rosyjskimi iskanderami, rozmieszczanymi w obwodzie kaliningradzkim.
Współpraca z PHO
Mark Ferret, dyrektor regionalny MBDA na naszą część Europy, na specjalnym spotkaniu w siedzibie koncernu w Bourges tłumaczy, że Francuzi chcieliby nawiązać bliską współpracę z kilkunastoma polskimi przedsiębiorstwami należącymi do PHO. Byłaby to więc praktyczna realizacja porozumienia, jakie podpisano wiosną ubiegłego roku, choć współpraca rozpoczęła się kilka lat wcześniej. Ferret zapewnia, że rakieta podlegałaby procesowi „polonizacji”, polscy inżynierowie braliby udział w opracowywaniu jej kolejnych wersji. Już teraz np. jest możliwe powierzenie pewnych zadań przy produkcji Aster 30 fabryce Mesko ze Skarżyska-Kamiennej, która ma doświadczenie w produkcji pocisków Spike czy ręcznych wyrzutni Grom. Tutaj opracowano też rakiety przeciwlotnicze krótkiego zasięgu Błyskawica. Zakłady w Jelczu mogłyby też dostarczać samochody-platformy do mobilnych wyrzutni. Przedstawiciele MBDA uważają, że zakładana szeroka współpraca z polskim przemysłem obronnym jest ich atutem w porównaniu np. z projektem amerykańskim; USA chcą nam sprzedać gotowe systemy antyrakietowe, bez „polskiego udziału”.
Nieoficjalnie wiadomo, że projekt PHO, MBDA i Thales’a jest najbardziej zaawansowany, a Aster 30 to doskonale sprawdzony i znany produkt. To jednak nie przesądza o tym, że akurat Francuzi zdobędą kontrakt. Wiele będzie wszak zależało od tego, jakie propozycje przedstawią ich konkurenci.
Nasze firmy nie ukrywają, że na razie francuska propozycja jest dla nich atrakcyjniejsza, gdyż zapewnia właśnie zamówienia, utrzymanie miejsc pracy i rozwój technologiczny.
Rafał Zakrzewski z firmy Bumar Elektronika tłumaczy, że w tej chwili Polska jest w stanie samodzielnie opracować i dostarczyć wojsku systemy antyrakietowe, ale tylko bardzo krótkiego i krótkiego zasięgu – to pierwsze dwa komponenty całej ochrony antyrakietowej i przeciwlotniczej kraju. Nie mamy zaś technologii produkcji rakiet klasy Aster 30. – Oczywiście jesteśmy w stanie samodzielnie zbudować i system średniego zasięgu, ale zajęłoby to 10 lat i musiałoby kosztować 150 mld zł – tłumaczy Zakrzewski. – A takich pieniędzy budżet państwa na badania i testy nam nie da – dodaje.
Nasze zakłady są w tej chwili w stanie dostarczyć dla tarczy samodzielnie tylko systemy radarowe i łączności, to 30 proc. wartości całej tarczy antyrakietowej. Aż 70 proc. to rakiety, które są zawsze najdroższym komponentem każdego takiego projektu. Ale Francuzi twierdzą, że polski wkład w MRAD może szybko przekroczyć 50 procent. Co więcej, przekonują, że zapewnią Polakom dostęp do nowoczesnego symulatora, gdzie sprawdza się możliwości bojowe rakiet. MBDA przekonuje, że ma ogromne doświadczenie, bo w ciągu 50 lat dostarczyła naziemne systemy obrony przeciwlotniczej i przeciwokrętowej do 40 krajów. Oprócz rakiet Astra to m.in. rakiety Exocet, Mica, Roland, Spada, Mistral. Dlatego Francuzi wykazują też zainteresowanie współpracą przy unowocześnianiu naszej Marynarki Wojennej, której mogą zaoferować systemy rakietowe.
Radary nowej generacji
Z polskimi firmami chciałby także współpracować koncern Thales z Limours pod Paryżem, czołowy we Francji producent radarów i innych urządzeń dla sił powietrznych, marynarki wojennej i lotnictwa cywilnego, kolei oraz przemysłu kosmicznego. Thales dostarcza też urządzenia do natowskiego systemu wczesnego ostrzegania. W interesującym zaś Polskę systemie obrony rakietowej ten producent zapewnia systemy radarowe dla rakiet Astra 30. Projekt miałby też dotyczyć wspólnego poszukiwania zagranicznych rynków zbytu i wytwarzania radarów nowej generacji.
Polska tarcza antyrakietowa ma zapewnić ochronę państwu w ramach systemu, który obejmie całe NATO. Każdy kraj członkowski musi zbudować system średniego zasięgu, kompatybilny z systemami innych krajów Sojuszu Północnoatlantyckiego, i taki też ma powstać w Polsce. Planuje się, że na terenie kraju zostanie rozmieszczonych przynajmniej 12 baterii rakiet, których zadaniem będzie ochrona miast, obiektów wojskowych i najważniejszych segmentów infrastruktury technicznej (elektrownie, rafinerie, lotniska, węzły komunikacyjne itp.).
Ministerstwo Obrony Narodowej miało wybrać wykonawcę tarczy we wrześniu, ale już wiadomo, że program będzie opóźniony przynajmniej o pół roku. Mariusz Andrzejczak, wiceprezes PHO, uważa, że nawet w obecnej sytuacji nie ma sensu kupować gotowy produkt „z półki”, bo byłoby to ze szkodą dla polskiego przemysłu obronnego. Tomasz Wojciechowski z Mesko powiedział, że francuski projekt współpracy przy budowie tarczy jest ciekawy, ale nic nie jest przesądzone. Polskie firmy w tym zadaniu mogą współpracować z wieloma partnerami, ale najważniejsze powinno być to, żeby udział naszej zbrojeniówki był w tak dużej wieloletniej inwestycji jak największy. Szacuje się, że budowa tarczy pochłonie grubo ponad 100 mld złotych.
Krzysztof Losz, Bourges, Limours