Sen Kostaryki trwa
Poniedziałek, 30 czerwca 2014 (01:13)Fantastycznie dysponowany bramkarz Keylor Navas wprowadził Kostarykę do ćwierćfinału mistrzostw świata. Wpierw przez 120 minut gry toczył niesamowite pojedynki z napastnikami i pomocnikami Grecji, a potem w rozstrzygającej serii rzutów karnych obronił uderzenie Theofanisa Gekasa.
Kostaryka wygrała grupę śmierci z Anglią, Włochami i Urugwajem, Grecja awansowała do 1/8 finału szczęsliwie, zdobywając decydującego gola w ostatnich sekundach meczu z Wybrzeżem Kości Słoniowej. Nic zatem dziwnego, że za faworyta spotkania w Recife uchodziła drużyna z Ameryki. Tymczasem od pierwszych minut nie potrafiła złapać swojego rytmu, a raczej została doskonale rozpracowana przez rywali.
Grecja nigdy nie była zespołem czarującym grą, ale defensywę miała i ma solidną, co stara się za każdym razem wykorzystywać. Teraz odcięła dwa kostarykańskie „żądła”, czyli Joela Campbela i Bryana Ruiza i to wystarczyło. Do przerwy tak do tej pory chwalona rewelacja mundialu nie oddała ani jednego celnego strzału. Grecja cztery, w tym jeden, który powinien przynieść jej bramkę.
W 37 minucie po świetnym podaniu Dimitris Salpingidis znalazł się sam przed Keylorem Navasem, ale bramkarz wyszedł z tej opresji obronną ręką. Okazja przepadła, a była doskonała. Ogólnie jednak pierwsze 45 minut nikogo nie mogło zachywycić, bo było po prostu słabe. Grecja grała jak zwykle, ale potrafiła sparaliżować ofensywne aktywa przeciwnków. Było niemal pewne, że w tym spotkaniu o wyniku może przesądzić jeden gol. Ten padł w 52. minucie i był przedziwny. Kostarykanie przeprowadzili szybką akcję, piłka trafiła do Ruiza, który zza pola karnego leciutkim strzałem zaskoczył Orestisa Karnezisa. Najciekawsze w tym wszystkim było zachowanie Greków, bo wszyscy nagle stanęli w miejscu. Obrońcy, którzy zupełnie nie przeszkadzali rywalom, jak i bramkarz, który w ogóle nawet nie spróbował interweniować. A piłka turlała się wolniutko, tyle że została uderzona bardzo precyzyjnie.
Kostarykanie poszli za ciosem, ale szybko ich zapędy ostudził Oscar Duarte, który bezsensowanie sfaulował w niegroźnej sytuacji Jose Holebasa, za co otrzymał żółtą kartkę. A że był to jego drugi kartonik w tym kolorze za chwilę zobaczył czerwony i musiał zejść z boiska. Grający z liczebną przewagą Grecy oczywiście ruszyli do ataków, ale długo wydawało się, że niczego nie wskórają. Aż nadeszła 91. minuta. Theofanis Gekas uderzył mocno, Navas odbił piłkę, ale dopadł do niej Sokratis Papastatopoulos i doprowadził do remisu. To nie był koniec, kilka chwil później Kostan Mitroglou świetnie uderzył głową i Navas z najwyższym trudem obronił, ratując swój zespół przed katastrofą. Dogrywka! Dodatkowe 30 minut było pojedynkiem Greków z Navasem. Kostarykański bramkarz bronił wszystko, wychodząc z niesamowitych opresji. O wszystkim musiały zatem rozstrzygnąć rzuty karne. Kostarykańczycy wykonywali je perfekcyjnie, nie pomylili się ani razu. Grecy też trafiali, aż Navas obronił uderzenie Gekasa. W ten sposób sen kopciuszka przedłużył się, w ćwierćfinale spotka się z Holandią.
Kostaryka - Grecja 1:1 (1:1, 0:0), karne 5-3. Bramki: Bryan Ruiz (52.) - Sokratis Papastatopoulos (90.+1). Żółte kartki: Oscar Duarte, Oscar Esteban Granados, Bryan Ruiz, Keylor Navas, Yeltsin Tejeda - Andreas Samaris, Kostas Manolas. Czerwona kartka: Oscar Duarte (66-faul). Sędziował Benjamin Williams (Australia). Widzów 41 242.
Kostaryka: Keylor Navas - Cristian Gamboa (77. Johnny Acosta), Michael Umana, Giancarlo Gonzalez, Oscar Duarte, Junior Diaz - Christian Bolanos (83. Randall Brenes), Yeltsin Tejeda (66. Jose Miguel Cubero), Celso Borges - Bryan Ruiz, Joel Campbell.
Grecja: Orestis Karnezis - Vassilis Torosidis, Sokratis Papastatopoulos, Kostas Manolas, Jose Holebas - Giorgos Karagounis, Yiannis Maniatis (78. Kostas Katsouranis), Lazaros Christodoulopoulos, Andreas Samaris (58. Kostas Mitroglou) - Dimitris Salpingidis (69. Theofanis Gekas), Georgios Samaras.