• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Piorunujący finisz Holandii

Niedziela, 29 czerwca 2014 (20:39)

Jeszcze w 88. minucie meczu z Holandią piłkarze Meksyku prowadzili i byli w ćwiercfinale mundialu. Wtedy jednak nastąpiło pięć minut, które nimi kompletnie wstrząsnęło. Najpierw Wesley Sneijder wyrównał, a w czwartej minucie doliczonego czasu gry Klaas-Jan Huntelaar wykorzystał rzut karny, dając swej drużynie wymarzony awans. A Meksykanie nie mogli uwierzyć w to, co się stało.


Holandia w fazie grupowej strzeliła aż dziesięć bramek, Meksyk tylko jedną stracił. Wielu zatem zacierało ręce na pojedynek ultraofensywy z doskonałą defensywą, ale już początek pokazał, że Pomarańczowi nie mają zamiaru rzucić się na rywala.

Zaczęli spokojnie, chyba zbyt spokojnie. Próbowali długo rozgrywać piłkę, nie tracąc przy tym wielu sił, bo warunki w Fortalezie było bardzo ciężkie (wysoka temperatura, wilgotność). Bardziej aktywni byli za to Meksykanie. Częściej przedostawali się w pobliże pola karnego rywali, oddawali więcej strzałów. Celnych, zatem Jasper Cillessen miał pełne ręce roboty. Próbowali go pokonać Miguel Layun, Hector Herrera, Giovani Dos Santos czy Oribe Peralta, ale albo Holander świetnie bronił, albo piłka mijała słupek bądź poprzeczkę w minimalnej odległości.

W 27. minucie przypomnieli o sobie Pomarańczowi. Do długiego podania doszedł Robin van Persie, ale źle przyjął piłkę, do tego musiał strzelać swoją słabszą, prawą nogą. Pomylił się o kilka metrów. W ostatnich sekundach mieliśmy sporą kontrowersję: po błędzie Meksykanów dwójkową akcję przeprowadzili van Persie z Arjenem Robbenem, ten drugi wpadł w pole karne i padł. Sędzia pozostał niewzruszony, nie pomogły protesty asa Bayernu Monachium, a wydaje się, że jedenastka była.

Tuż po przerwie drużyna z Ameryki objęła prowadzenie. Dos Santos dostał piłkę i mimo asysty kilku obrońców uderzył potężnie, nie dając szans Cillessenowi. Meksykanie nie zadowolili się prowadzeniem, tylko nacierali dalej. Strzelał Rafael Marquez, za wysoko, blisko szczęścia był Peralta. Holandia postawiona pod ścianą musiała w końcu zaatakować i to zrobiła.

W 58. minucie z trzech metrów strzelał Stefan de Vrij, jednak Guillermo Ochoa w niewiarygodny sposób odbił piłkę. Kwadrans później w świetnej sytuacji znalazł się Robben, jednak znów lepszy okazał się genialny Ochoa. W końcówce przewaga Pomarańczowych nie podlegała już dyskusji, rywale skupiali się wyłącznie na obronie, chwilami dość rozpaczliwej. W 88. minucie padł gol wyrównujący. Meksykanie już spoglądali na zegarki, gdy po rzucie rożnym piłka trafiła do stojącego przed polem karnym Wesleya Sneijdera, a ten potężną „bombą” nie dał szans Ochoi. To nie był jednak koniec.

Już w doliczonym czasie gry, gdy wszyscy szykowali się do dogrywki, na indywidualną akcję zdecydował się Robben. Zauważył wysuniętą nogę Marqueza, sprytnie się o nią przewrócił, a sędzia wskazał na jedenastkę. Na nic zdały się rozpaczliwe błagania Meksykanów, po chwili do piłki podszedł Huntelaar i zdobył bramkę na wagę ćwierćfinału. Pomarańczowi eksplodowali z radości, a ich rywale nie mogli uwierzyć w to, co się stało. Odpadli w dramatycznych okolicznościach, ale sport taki właśnie bywa.


Holandia – Meksyk 2:1 (0:0). Bramki: Wesley Sneijder (88.), Klaas-Jan Huntelaar (90.+4-karny) – Giovani Dos Santos (48). Żółte kartki: Paul Aguilar, Rafael Marquez, Andres Guardado. Sędziował: Pedro Proenca (Portugalia). Widzów: 58 817.


Holandia: Jasper Cillessen – Paul Verhaegh (56. Memphis Depay), Ron Vlaar, Stefan de Vrij, Daley Blind – Dirk Kuyt, Nigel de Jong (9. Bruno Martins Indi), Georginio Wijnaldum – Arjen Robben, Wesley Sneijder, Robin van Persie (76. Klaas-Jan Huntelaar).


Meksyk: Guillermo Ochoa – Paul Aguilar, Francisco Rodriguez, Rafael Marquez, Hector Moreno (46. Diego Reyes), Miguel Layun – Hector Herrera, Carlos Salcido, Andres Guardado – Giovani Dos Santos (61. Javier Aquino), Oribe Peralta (75. Javier Hernandez).

Piotr Skrobisz