Show Kolumbii i Rodrigueza
Niedziela, 29 czerwca 2014 (00:05)Dwa wspaniałe gole Jamesa Rodrigueza dały Kolumbii zwycięstwo 2:0 nad Urugwajem i historyczny awans do ćwierćfinału piłkarskich mistrzostw świata. Młody napastnik został liderem klasyfikacji strzelców turnieju, ma już na koncie pięć trafień i nie zamierza na tym poprzestać, podobnie jak jego drużyna. Teraz spotka się z Brazylią i wcale nie będzie bez szans.
Początek spotkania był z obu stron dość spokojny, ale szybko inicjatywę przejęła Kolumbia. Była jakby bardziej zdeterminowana, bardziej zjednoczona w dążeniu do celu. Urugwajczycy momentami sprawiali wrażenie, jakby wciąż przeżywali sprawę Luisa Suareza. Ich gwiazdor pojedynek oglądał w telewizji, po dyskwalifikacji nie może nawet zasiadać na trybunach. Jego nieobecność była oczywiście ogromnym osłabieniem, Urugwaj z napastnikiem Liverpoolu i bez niego to niemal całkowicie dwie różne drużyny. Kolumbia takich problemów nie miała.
Choć długo nie stworzyła sobie jakiejś doskonałej sytuacji strzeleckiej, dominowała. Była przy tym uparta i cierpliwa, dążąc do celu z pokorą, jakby czując, że w końcu nadejdzie TA chwila. Nadeszła w 28. minucie. Martin Caceres za krótko wybił piłkę głową, przejął ją Abel Aguilar i natychmiast podał do Jamesa Rodrigueza. Ten stał wtedy tyłem do bramki, podbił futbolówkę, po czym się obrócił i „huknął” z woleja.
Potężnie uderzona piłka odbiła się od poprzeczki i wpadła do siatki. Tak padł gol-marzenie, chyba najpiękniejszy jak na razie na brazylijskich boiskach. Urugwaj mógł odpowiedzieć pięć minut później, jednak Edinson Cavani minimalnie pomylił się z rzutu wolnego. W 39. minucie groźnie uderzył Alvaro Gonzalez, ala David Ospina nie dał się zaskoczyć. Był to jedyny celny strzał podopiecznych Oscara Tabereza w pierwszej połowie. Kolumbijczycy uderzali zdecydowanie częściej i – mówiąc krótko – prezentowali się wyraźnie lepiej. Prowadzili zasłużenie.
Po przerwie Urugwajczycy ruszyli do szturmu, lecz zostali błyskawicznie ukąszeni. W 50. minucie Kolumbijczycy przeprowadzili bowiem popisową akcję, która może od tej pory służyć jako perfekcyjny materiał poglądowy. W jej finalnej części Juan Cuadrado idealnie wystawił piłkę Rodriguezowi, który z bliska wpakował ją do siatki. 2:0 to już był mały nokaut, a po tym, co działo się na boisku, trudno było spodziewać się skutecznej odpowiedzi. Podopieczni Tabareza oczywiście ruszyli do przodu, przecież nie mieli już nic do stracenia. Próbowali strzałów z dystansu, lecz za każdym razem na wysokości zadania stawał Ospina.
Błysnął szczególnie po szarży Maximiliano Pereiry. Wynik już się nie zmienil, świetnie dysponowani i świetnie zorganizowani Kolumbijczycy utrzymali zasłużone prowadzenie i dzięki temu znaleźli się w najlepszej ósemce mundialu – pierwszy raz w historii! Urugwaj ogólnie zawiódł, bez Suareza był w ataku... bezzębny.
Kolumbia – Urugwaj 2:0 (1:0). Bramki: James Rodriguez (28., 50.). Żółte kartki: Pablo Armero – José Maria Gimenez, Diego Lugano. Sędziował: Bjoern Kuipers (Holandia). Widzów: 73 804.
Kolumbia: David Ospina – Camilo Zuniga, Cristian Zapata, Mario Yepes, Pablo Armero – Abel Aguilar, Carlos Sanchez, James Rodriguez (85. Adrian Ramos), Juan Cuadrado (81. Fredy Guarin) – Teofilo Gutierrez (68. Alexander Mejia), Jackson Martinez.
Urugwaj: Fernando Muslera – Maximiliano Pereira, José Maria Gimenez, Diego Godin, Martin Caceres – Alvaro Gonzalez (67. Abel Hernandez), Egidio Arevalo Rios, Cristian Rodriguez, Alvaro Pereira (53. Gaston Ramirez) – Diego Forlan (53. Christian Stuani), Edinson Cavani.
Piotr Skrobisz