• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Brazylia awansuje

Sobota, 28 czerwca 2014 (21:16)

Brazylia świętuje, Brazylia gra dalej! Gospodarze mistrzostw świata po wspaniałym, dramatycznym widowisku pokonali Chilijczyków i awansowali do ćwierćfinału turnieju. O wyniku rozstyrzygnęły dopiero rzuty karne, a bohaterem Canarinhos okazał się bramkarz Júlio César.

Choć Brazylia z Chile wygrywała do tej pory regularnie, choć nigdy nie przegrała z nim na własnym stadionie, przed spotkaniem w Belo Horizonte wypowiadała się nad wyraz ostrożnie.

Trener Luiz Felipe Scolari nie ukrywał, że było tym rywalem, z którym najbardziej nie chciał się zmierzyć, wtórowali mu podopieczni. Canarinhos uchodzili za faworytów, ale wszyscy spodziewali się niezwykle wyrównanego starcia. I takie było od samego początku. Na boisku trwała ostra, nieustępliwa walka, nikt nie odpuszczał ani na sekundę. Kibice gospodarzy błyskawicznie dostali mocny powód do niepokoju, gdy z grymasem bólu z murawy zszedł Neymar. Wystarczyła jednak pomoc masażystów i po chwili znów był gotów do gry. W 13. minucie przed szansą stanął Hulk, już wyszedł sam przed Claudio Bravo, ale nagle się wywrócił.

Być może chciał wymusić rzut karny, ale Howard Webb nie dał się nabrać. W 18. minucie padł gol. Neymar dośrodkował z rzutu rożnego, piłkę głową przedłużył Thiago Silva, a tuż przed linią bramkową Gonzalo Jara uprzedził Davida Luiza, ale tak niefortunnie, że wpakował futbolówkę do własnej siatki. Stadion oszalał, ale Brazylijczycy długo prowadzeniem się nie nacieszyli. W 32. minucie Hulk wyrzucał piłkę z autu w pobliżu własnego pola karnego, nie zrozumiał się z Marcelo, przejął ją Arturo Vidal i natychmiast podał do Alexisa Sancheza, który ładnym, płaskim strzałem doprowadził do remisu. Cztery minuty później mogło być 2:1 dla gospodarzy. Neymar strzelił głową, piłka odbiła się od pleców jednego z Chilijczyków i minimalnie minęła słupek. Kilka chwil później w dogodnej sytuacji znalazł się Fred, jednak fatalnie spudłował, a potężne uderzenia Daniego Alvesa z 30 metrów odbił Bravo. Końcówka pierwszej połowy należała zdecydowanie do Canarinhos, lecz wynik się nie zmienił.

Po przerwie Brazylijczycy znów ruszyli do ataków i w 55. minucie dopięli swego. Hulk przejął piłkę w polu karnym i lekkim, technicznym strzałem pokonał Bravo. Stadion eksplodował, ale za kilka sekund radość zamieniła się w rozpacz. Webb dostrzegł, że Brazylijczyk pomógł sobie ręką, i zamiast gola mieliśmy żółtą kartkę dla winowajcy. Mecz musiał się podobać, jedni i drudzy atakowali, parli do przodu, by zadać cios rozstrzygający. W 64. minucie wydawało się, że Chile musi trafić: po koronkowej, fantastycznej akcji Vidal wycofał piłkę na środek pola karnego, tam stał Charles Aranguiz, uderzył mocno, lecz Júlio César jakimś sobie tylko znanym sposobem uratował swój zespół przed stratą bramki.

W 81. minucie po raz kolejny pokazał się Neymar, ale nie znalazł sposobu na Bravo. Kilka chwil później chilijski bramkarz wykazał się nieprawdopodobnym refleksem, broniąc „bombę” Hulka z kilku metrów. To była piłka meczowa! Do końca regulaminowanego czasu gol już nie padł, Webb musiał zarządzić pierwszą na brazylijskim mundialu dogrywkę. W niej emocje nie opadły. Szansę miał Jo, znów precyzji zabrakło Hulkowi, z drugiej strony groźnie uderzal Sanchez. W 120. minucie stadion w Balo Horizonte na chwilę zamarł. Mauricio Pinilla po pięknej akcji uderzył z linii pola karnego, César bezradnie odprowadził piłkę wzrokiem, ale ta trafiła w poprzeczkę! Gol nie padł, o wszystkim musiały roztrzygnąć rzuty karne. W nich w roli głównej wystąpił César. Wpierw obronił uderzenia Pinilii i Sancheza, ale jego koledzy wykorzystali to połowicznie, bo gola zdobył jedynie Luiz. Willian uderzył obok słupka.

Potem trafili Marcelo i Aranguiz, a uderzenie Hulka obronił Bravo! Marcelo Diaz doprowadził do remisu i przed piątą serią wszystko jeszcze mogło się zdarzyć. Próbę nerwów wygrał Neymar, a Jara „huknął” w słupek. W ten sposób cała Brazylia oszalała ze szczęścia, a Chile zalało się łzami. Może być jednak dumne ze swych piłkarzy, tyle że teraz marne to dla nich pocieszenie.

Brazylia – Chile 1:1 (1:1, 1:1), karne 3:2; awans Brazylii. Bramki: Gonzalo Jara (18. – samobójcza) – Alexis Sanchez (32.). Żółte kartki: Hulk, Luiz Gustavo, Jo, Dani Alves – Eugenio Mena, Francisco Silva, Mauricio Pinilla. Sędziował Howard Webb (Anglia). Widzów 57 714.

Brazylia: Júlio César – Dani Alves, Thiago Silva, David Luiz, Marcelo – Fernandinho (72. Ramires), Oscar (106. Willian), Luiz Gustavo, Hulk – Fred (64. Jo), Neymar.

Chile: Claudio Bravo – Mauricio Isla, Gary Medel (108. José Rojas), Gonzalo Jara, Eugenio Mena – Charles Aranguiz, Marcelo Diaz, Francisco Silva, Arturo Vidal (87. Mauricio Pinilla) – Alexis Sanchez, Eduardo Vargas (56. Felipe Gutierrez).

 

 
Piotr Skrobisz