Stare wraca
Sobota, 28 czerwca 2014 (16:51)PiS straciło władzę w Prezydium Sejmiku Województwa Podkarpackiego na rzecz koalicji PO – PSL – SLD. Choć nie oznacza to zmiany marszałka i zarządu województwa, to może utrudnić realizację ważnych dla Podkarpacia projektów.
W Sejmiku związała się koalicja PO – PSL – SLD i radnych niezależnych, w efekcie stanowiska stracili reprezentanci PiS: przewodniczący Wojciech Buczak oraz dwie wiceprzewodniczące, Lidia Błądek i Ewa Draus. Nowym przewodniczącym został Sławomir Miklicz z PO, a wiceprzewodniczącymi Janusz Konieczny z SLD i Dariusz Sobieraj z PSL. Oficjalnie powodem odwołania członków prezydium sejmiku było, zdaniem radnych PO – PSL – SLD, nieprzestrzeganie ustawy o samorządzie oraz nieprawidłowości podczas sesji absolutoryjnej, a konkretnie zarządzenie przez byłego już marszałka Buczaka powtórnego głosowania po tym, jak jeden z radnych PiS źle wcisnął guzik. Głosowanie powtórzono, a opozycja na znak protestu nie wzięła w nim udziału, jednocześnie składając wniosek o nadzwyczajną sesję i odwołanie prezydium sejmiku.
– W mojej ocenie, to nie koniec wrogiej wobec województwa działalności koalicji PO – PSL – SLD, która na skutek złych rządów i kompromitacji byłego marszałka Mirosława Karapyty, na którym ciąży kilkanaście prokuratorskich zarzutów, straciła władzę. Należy się spodziewać, że będą też próby zmian w komisjach – komentuje dla NaszegoDziennika.pl całą tę sprawę odwołany z funkcji przewodniczącego Sejmiku Wojciech Buczak. Koalicja PO – PSL – SLD nie ma jednak większości wystarczającej do odwołania marszałka.
Zdaniem marszałka Władysława Ortyla, zmiany w prezydium sejmiku to zła wiadomość dla Podkarpacia, należy się bowiem liczyć z próbami destabilizowania prac zarządu województwa.
– Mamy do czynienia z bardzo złą sytuacją, kiedy sejmikiem rządzi dwóch radnych: jeden z zarzutami prokuratorskimi, drugi z nepotyzmem, wobec którego złożyłem wniosek o odwołanie z funkcji wicemarszałka. Owszem, mamy demokrację i decyduje większość, ale nawet w takich wypadkach potrzeba nieco rozwagi i rozsądku – tłumaczy w rozmowie z portalem NaszDziennik.pl marszałek Ortyl. Przypomina, że przez cały rok od przejęcia władzy w Sejmiku Województwa Podkarpackiego przez PiS i Prawicę Rzeczypospolitej praca na rzecz województwa nie była łatwa.
– Byliśmy targani różnego rodzaju aferami, które były „spadkiem” po poprzednich rządach, później sprawa Jana Burka, teraz odwołanie prezydium sejmiku; cały czas mamy zatem do czynienia z chęcią politycznej zemsty – uważa marszałek Ortyl.
W tej chwili na czele Sejmiku Województwa Podkarpackiego znajduje się opozycja PO – PSL – SLD, a zarząd województwa jest złożony z przedstawicieli PiS i Prawicy Rzeczypospolitej. W ciągu dwóch tygodni ma zostać zwołana sesja sejmiku, podczas której będzie głosowany wniosek o ewentualne odwołanie zarządu województwa. To skutek nieuchwalenia absolutorium za wykonanie zeszłorocznego budżetu.
– O zmianę zarządu województwa będzie trudno, ale w sytuacji, kiedy mamy przed sobą sfinalizowanie tak ważnych spraw, jak np. negocjacje Regionalnego Programu Operacyjnego dla Podkarpacia, przygotowanie tak kluczowych projektów, jak połączenia cargo między Rzeszowem a Miami na Florydzie, zarząd powinien mieć umocowanie i pewien spokój potrzebny do pracy. Wszystko wskazuje, że tego spokoju do końca kadencji nie będzie, ale będziemy pracować i działać jak najefektywniej na rzecz województwa – podkreśla marszałek Ortyl.
Mariusz Kamieniecki