Atak na prof. Chazana
Sobota, 28 czerwca 2014 (14:09)Profesor Bogdan Chazan, dyrektor Szpitala Specjalistycznego im. Świętej Rodziny w Warszawie, ma zastrzeżenia do sposobu prowadzenia kontroli w podległej mu placówce. Podkreśla, że złamane zostało prawo do obrony.
Profesor Bogdan Chazan zauważa, że wskazania medyczne do aborcji nie istnieją, a jedynie warunki, przy których istnieniu lekarz nie będzie ukarany za jej przeprowadzenie. Profesor dodał, że ma zastrzeżenia do sposobu prowadzenia kontroli.
– Kontrolę z biura Rzecznika Praw Pacjenta prowadziły dwie osoby. Zapytałem na początku, czy przedmiotem ich zainteresowania będzie także sytuacja dziecka, czy prawa dziecka jako pacjenta będą przedmiotem badań kontrolujących. Moje pytanie wynikało choćby z faktu, że cyklicznie organizowane są w Europie konferencje naukowe pod hasłem „Płód jako pacjent”. Więc skoro „płód” jest pacjentem, to moim zdaniem prawa pacjenta powinny być przedmiotem zainteresowania kontrolujących, którzy interesują się prawami pacjenta. Jednak ta moja sugestia nie spotkała się z zainteresowaniem kontrolujących – relacjonował prof. Chazan.
Zaznaczył, że podczas całej kontroli nie zadawano mu żadnych pytań. – Kontrolujący nie przyszli do mnie, nie pytali o moje zdanie, nie byli zainteresowani, jakie znajduję wytłumaczenie. Uważam, że zostało złamane moje prawo do obrony, czyli jeszcze rzymska zasada: audiatur et altera pars (wysłuchaj drugiej strony). W tym przypadku kontrolujący tej zasady nie dotrzymali – zauważył prof. Chazan.
Jak podkreślił, odmowa udzielenia pacjentce informacji, gdzie może przeprowadzić aborcję, wynikała z jego własnej klauzuli sumienia i znajduje uzasadnienie w przepisach prawa, w tym w Konstytucji. Dodał, że w opinii prawników był to przykład uzasadnionego obywatelskiego nieposłuszeństwa.
– Nawet gdybym chciał poinformować pacjentkę, gdzie może być przeprowadzona procedura aborcji, nie mógłbym tego zrobić, ponieważ nie znam listy lekarzy ani instytucji, które wykonują tego typu procedury. Nie ma takiej listy. Musiałbym dzwonić do poszczególnych szpitali, praktyk lekarskich i pytać, czy koledzy byliby gotowi ten „zabieg” przeprowadzić. Jestem pewny, że spotkałbym się z odmową, dlatego że tego rodzaju procedury są przez lekarzy wykonywane niechętnie. Większość nie daje się wynająć do takiej roboty, inni je przeprowadzają z poczucia obowiązku, a w bardzo małym odsetku motywowani są być może inaczej, pewnie niektórzy także z chęci zysku. Jednak z praktycznego punktu widzenia wskazanie pacjentce alternatywy byłoby niemożliwe – podkreślił prof. Chazan.
Zaznaczył, że wykonanie aborcji byłoby sprzeczne z jego sumieniem, a także skierowanie pacjentki do innego lekarza lub placówki w celu zabicia dziecka poczętego byłoby objęte klauzulą sumienia. Jego zdaniem, obecny przepis, choć gwarantuje lekarzowi prawo do skorzystania z klauzuli sumienia w przypadku tylko niektórych sytuacji tworzących konflikt sumienia, tak naprawdę nie likwiduje problemu, zmuszając czasem do postępowania wbrew swoim przekonaniom.
– Uważam, że ten przepis jest zły, niepraktyczny, jest przyczyną konfliktu sumienia u lekarzy, powoduje trudne sytuacje dla wszystkich – i dla pacjentek, które zdecydowały się na aborcję, i dla personelu medycznego – powiedział prof. Chazan.
Jak podkreślil, jest pewien upór, że wszyscy lekarze muszą przeprowadzać aborcje, a wszyscy dyrektorzy szpitali – nie przestrzegać obecnej w prawie naturalnym zasady obrony każdej osoby do życia, że nikt nie może się „wyłamać”. – Moim zdaniem, widoczne teraz dyscyplinowanie pracowników służby zdrowia nie jest zgodne z zasadą wolności człowieka i jego sumienia, ograniczać może dostępność na równych zasadach do studiów medycznych, stanowisk ordynatorów oddziałów czy dyrektorów szpitali, zagrażać powszechnie uznanemu prawu do równego traktowania – uznał prof. Chazan.
MPA, PAP