Dziękuję za moje powołanie
Sobota, 28 czerwca 2014 (09:17)Z o. prof. Zachariaszem Szczepanem Jabłońskim OSPPE, który obchodzi w tym roku 50-lecie kapłaństwa, rozmawia Agnieszka Paprocka-Waszkiewicz
Wzrastał Ojciec w Brdowie i tam otrzymał święcenia przez posługę biskupa, późniejszego arcybiskupa archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej Kazimierza Majdańskiego. Jak dziś, z perspektywy 50 lat kapłaństwa, Ojciec postrzega tamto wydarzenie?
- Sanktuarium Matki Bożej Brdowskiej stało się znane, nie tylko w Polsce, gdy 19 czerwca 1983 r. Jan Paweł II na Jasnej Górze ukoronował Wizerunek Brdowski złocistymi diademami. W tytuł Brdowskiej Pani – Zwycięska Matka Boża – od 1436 roku wpisuje tradycja echo zwycięstwa spod Grunwaldu.
Jan Paweł II niejednokrotnie mówił, że kapłaństwo to dar i tajemnica. W tej przestrzeni można zauważyć niektóre elementy. Twórcą wydarzenia, jakim jest kapłaństwo, zarówno u jego początku, jak i w ciągu trwania, jest Pan Bóg. Stąd przede wszystkim wypowiadam słowo dziękczynienia za powołanie, że Bóg tak mi zaufał, a ludzie wskazali miejsce święceń kapłańskich.
Zadecydował o tym ówczesny generał zakonu o. Jerzy Tomziński. Jako uczestnik Soboru Watykańskiego II dzielił przekonanie, że Kościół musi być bardziej otwarty, to on zdecydował o święceniach kapłańskich w sanktuarium Matki Bożej Zwycięskiej. Z perspektywy półwiecza powtarzam, że przyjąłem to jako dar. Po moich święceniach kapłańskich w szeregach paulinów wciąż trwa dwóch moich rodaków: o. Simplicjusz Berent i o. Sławomir Trzmielewski.
A rodzice? Jaki mieli wpływ na dojrzewanie Ojca do decyzji o wyborze drogi życiowej?
- Rodzice zasadniczo nie byli przeciwni mojej decyzji, chociaż aprobata ich różniła się. Podstawowy jednak element stanowiło wychowanie w duchu chrześcijańskim od najmłodszych lat. Na pewno wpływał na to też fakt, że jestem synem wymodlonym – pierwszym dzieckiem po pięciu latach małżeństwa. Później moja rodzina powiększyła się o cztery siostry. Rodzice nie utrudniali mi zaangażowania w posługę ministranta i udziału w pielgrzymkach, przede wszystkim na Jasną Górę.
Ojciec angażował się w różny sposób w życie parafialne, m.in. jako obdarzony mocnym głosem przewodniczył tradycyjnej (od 200 lat) pielgrzymce pieszej do Barłóg, gdzie czczony jest szczególnie św. Roch. W latach 50. kilkakrotnie był karany grzywną – lokalne władze zabiegały o zlikwidowanie tej jednodniowej pielgrzymki. Utrudniano też pielgrzymowanie do Brdowa, m.in. z Kłodawy i Izbicy. W tym względzie podziwiałem także jego odwagę.
Rodzice razem z milionową rzeszą wiernych uczestniczyli 26 sierpnia 1956 roku na Jasnej Górze w złożeniu Jasnogórskich Ślubów Narodu.
Jest Ojciec autorem wielu publikacji opisujących maryjność naszego Narodu. Często ukazuje Ojciec wkład dwóch wielkich Polaków: Sługi Bożego Prymasa Stefana Wyszyńskiego i św. Jana Pawła II w pogłębianie tej maryjności. Podkreśla Ojciec, że w Polsce zazębiają się dwie maryjności: prymasowska i papieska.
- Nie sposób przeciwstawiać maryjności dwóch wielkich rodaków: św. Jana Pawła II i Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego. Ksiądz Karol Wojtyła, późniejszy biskup i kardynał, współpracował w różnym zakresie z prymasem Wyszyńskim, zarówno na forum oficjalnych inicjatyw podejmowanych przez różne gremia Konferencji Episkopatu Polski, jak również na terenie własnej archidiecezji.
Znamiennym dla tej współpracy pozostaje komentarz kard. Karola Wojtyły do Milenijnego Aktu Oddania Maryi Matce Kościoła za wolność Kościoła w Polsce i świecie współczesnym złożonym na Jasnej Górze 3 maja 1966 r.
Podjęcie tego zagadnienia wymaga obszernego studium. Maryjność wspomnianych kardynałów kształtowała się w przestrzeni życia Kościoła, któremu w Polsce przychodziło przeżywać konfrontację z systemem komunistycznym. Ewangelizacja wolności przybierała charakter oficjalnych wystąpień i odbywały się one najczęściej na Jasnej Górze w czasie największych uroczystości, które gromadziły rzesze pielgrzymów (3 maja, 15 i 26 sierpnia).
Szerzej podjąłem ten temat w referacie: „Ewolucja ideowa lwowskich ślubów królewskich ku Jasnogórskim Ślubom Narodu odczytana na przełomie tysiącleci” w roku 350-lecia ślubów królewskich Jana Kazimierza, w ramach Ogólnopolskiego Sympozjum: „Królowa Korony Polskiej. Od ślubów króla Jana Kazimierza do kardynała Stefana Wyszyńskiego”, które odbyło się na Jasnej Górze w czerwcu 2006 r.
Od 2012 roku jest Ojciec profesorem Instytutu Maryjno-Kolbiańskiego „Kolbianum” w ramach Wydziału Teologicznego UKSW. Korzysta Ojciec ze współczesnych środków przekazu, takich jak periodyk „Jasna Góra”, Radio Jasna Góra, Radio Maryja czy Telewizja Trwam. Skąd czerpie Ojciec tyle sił do tak wielowątkowej służby Panu Bogu i drugiemu człowiekowi?
- Od 2001 roku w ramach Wydziału Teologicznego w Radomiu, należącego do Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, rozpocząłem kierowanie Katedrą Mariologii. Dodajmy, że była to trzecia tego rodzaju katedra w Polsce.
„Kolbianum” to jedyny w kraju i Europie Środkowo-Wschodniej ośrodek studiów mariologicznych, który prowadzi działalność edukacyjną na wzór rzymskich uczelni „Marianum” i „Antonianum”, uwzględniając oczywiście specyfikę polskiej maryjności. Jest dziełem prowincji Matki Bożej Niepokalanej Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych (Ojców Franciszkanów) o charakterze naukowym i dydaktyczno-naukowym. Dyrektorem jest o. prof. UKSW dr hab. Grzegorz Bartosik, prodziekan Wydziału Teologicznego UKSW, a także przewodniczący Polskiego Towarzystwa Mariologicznego.
Większość wśród aktualnie 63 studiujących stanowią świeccy, zwłaszcza wśród doktorantów.
Za ważne posługiwanie uważam spotkania diecezjalnych przewodników pieszych pielgrzymek na Jasną Górę, a także powiązanie ich z rekolekcjami kapłańskimi. Piesze pielgrzymki stanowią specyfikę polską w skali europejskiej. Są one środowiskami ewangelizacji, zwłaszcza uczestnicy pielgrzymek pieszych spotykają się kilkakrotnie na terenie swoich diecezji.
Dzięki życzliwości i współpracy z Radiem Maryja, Telewizją Trwam i „Naszym Dziennikiem” to moje posługiwanie zazębia się z posługą duszpasterską w sanktuarium.
Będąc w zakonie paulińskim przeżył Ojciec zmagania związane z komunistycznym reżimem, co jednak Ojca nie złamało, lecz umocniło...
- Tak się składało, że od najmłodszych lat, niemal dziecięcych, razem z rodzicami doświadczałem represji za krytyczne odnoszenie się do tzw. socjalistycznej rzeczywistości. Stąd mogę mówić, że do zakonu wniosłem pewien stopień odporności – w klasie maturalnej Liceum Ogólnokształcącego w Izbicy Kujawskiej byłem jednym z dwóch uczniów nienależących do komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej. Jako kleryk dwukrotnie byłem przesłuchiwany przez przedstawicieli Służby Bezpieczeństwa i przekonywany, że nie ma sensu być kapłanem w świecie, który dąży do komunistycznego ideału.
Po święceniach kapłańskich, w czasie studiów na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, generał zakonu proponował mi wyjazd do Stanów Zjednoczonych. Podczas starania się o paszport próbowano mnie przekonać, że współpraca m.in. z ks. Blachnickim jest szkodliwa, również dla Kościoła w Polsce, a zbyt częste wystąpienia kard. Wojtyły pozostają niekorzystne dla sanktuarium jasnogórskiego. Inne szykany spotykały mnie jako rektora Wyższego Seminarium Duchownego Paulinów Na Skałce w Krakowie i rektora sanktuarium św. Stanisława, m.in. za „dekoracje” związane z celebrowaniem uroczystości Bożego Narodzenia, a także paschalnego Triduum. Za zorganizowanie symbolicznego grobu ks. Jerzego Popiełuszki grożono zamknięciem krypty skałecznej. Wyłączano klasztorowi skałecznemu telefony na kilka tygodni. Sześć lat zmagałem się z Urzędem Kontroli Publikacji i Widowisk, czyli cenzurą, w Krakowie jako redaktor miesięcznika „Jasna Góra”.
Dziś żyjemy w czasach ewolucjonizmu politycznego. Dwa państwa chcą decydować o obliczu Europy, a inne będą tylko korzystać z jakiegoś przydziału w tej czy innej dziedzinie. To jest kolejne zadanie dla Jasnej Góry, by po suwerenność ducha, umocnienie w zmaganiu o jego zachowanie przychodzili w to miejsce ludzie z różnych stron świata, głównie z Europy.
Niezbędna jest ewangeliczna mądrość, która wystawiona jest na próbę przez propagandę antyreligijną, ateistyczną, co nie jest łatwe, jeśli uświadamiamy sobie różnorodność form „rażenia”.
Dał się Ojciec zapamiętać wiernym jako współorganizator pieszej „pielgrzymki skałecznej”. Jakie ona miała i ma znaczenie dla Ojca i dla pątników pielgrzymek na Jasną Górę.
– Pielgrzymka mimo różnych represji stanowiła w czasach PRL przestrzeń dla wolnego słowa. Rozmowy niedokończone prowadziliśmy już w pielgrzymkach warszawskich. Uczestniczył w nich również przyszły założyciel i dyrektor Radia Maryja ojciec dr Tadeusz Rydzyk.
Zauroczeni wraz z o. Rufinem Abramkiem udziałem w pieszej pielgrzymce z Warszawy, jej walorami pastoralnymi, uznaliśmy, że trzeba podjąć piesze pielgrzymowanie ze Skałki w Krakowie. Propozycje kierowaliśmy do studentów i absolwentów Wyższej Szkoły Pedagogicznej skupionych w Duszpasterstwie Akademickim „Skałka”, które nawiedzał kard. Karol Wojtyła. Był to trudny czerwiec 1976 roku naznaczony wydarzeniami w Radomiu i Ursusie. Równocześnie rozpoczynał się pierwszy rok przygotowania do jubileuszu 600-lecia Jasnej Góry.
Nie istniała wówczas żadna piesza pielgrzymka z Krakowa. Nie chcąc narazić na represje jej uczestników, w pierwszym roku szliśmy z o. Rufinem w strojach cywilnych. Zakładaliśmy, że pielgrzymi będą maksymalnie angażowani do prowadzenia konferencji, śpiewów, rozważań różańcowych. Oni stali się faktycznie podmiotem duszpasterstwa. Każda pielgrzymka miała swój wiodący temat wybrany przez uczestników.
Ten styl skałecznego pielgrzymowania – aktywnego udziału w ewangelizacji zarówno ad intra, jak i ad extra możliwie jak największej liczby pielgrzymów, z czasem podejmowały inne pielgrzymki. Ze skałecznej pielgrzymki wywodzili się m.in. organizatorzy Pielgrzymki Pieszej z Krakowa w 1981 roku, do której przenieśli nasze doświadczenia.
Z perspektywy 50 lat kapłaństwa, co Ojciec uznaje za najistotniejsze przesłanie dla młodzieży paulińskiej?
– Młodzi paulini, współbracia powinni obok studiów teologicznych świadomie uczestniczyć w życiu Kościoła, poznawać oczekiwania świeckich, wyzwalać w nich poczucie odpowiedzialności za aktywny udział w życiu społecznym i narodowym. Pielgrzymowanie stanowi szansę w tym względzie. Niech pozostają wierni maryjnemu dziedzictwu jasnogórskich zakonników, którym Jan Paweł II w spotkaniu z okazji 600-lecia powiedział, że mają być sługami dźwigania się człowieka z największych upadków na szczyty świętości.
Czego życzyć dostojnemu Jubilatowi z okazji Złotego Jubileuszu Kapłaństwa?
– Pięknie i wyzywająco brzmi to pytanie. Wszystko to, co się wypowiada w życzeniach składanych jubilatom, powinni oni odczytywać jako program życia Kościoła, który oczekuje ciągle na ich aktywność, chociaż będzie ona specyficzna – uzależniona w dużym stopniu od zdrowia, kondycji.
Życzę zatem Ojcu dużo zdrowia i sił do podejmowania nowych wyzwań duchowych. Dziękuję za rozmowę.
Dzisiaj w kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej na Jasnej Górze będzie sprawowana Msza św. w intencji jubilata o. Zachariasza Jabłońskiego. Eucharystii będzie przewodniczył JE ks. abp Wacław Depo, metropolita częstochowski. Początek Mszy św. o godz. 12.00.
Agnieszka Paprocka-Waszkiewicz