O, graj mi, ziemio organistko!
Sobota, 28 czerwca 2014 (02:07)Sobota, 28 czerwca
Ale z Ciebie ofiara!
Nikt nie chce być ofiarą ani w szkole, ani w wojsku.
Skąd się to wzięło?
Bo ofiara to zawsze taki ostatni nieudacznik.
Pewnie dlatego w kościele daje się na ofiarę to, co zbywa, co najgorsze, byle co. Tymczasem ofiara to jest jakaś wartość, którą się komuś bezzwrotnie daje.
Jak pamięć historyków sięga, człowiek bóstwom składał ofiarę.
Krew uważano za siedlisko życia,
stąd były ofiary całopalne, zapokojne, przebłagalne ze zwierząt albo z płodów ziemi. Nie mogę sobie wyobrazić ogromu tych ofiar. Autor I Księgi Królewskiej policzył jednak ofiary Salomona, które złożył Bogu w dzień przeniesienia Arki z namiotu do Świątyni. Pisał tak: Wtedy Salomon złożył ofiarę biesiadną, w której ofiarował ku czci Pana 22 tysiące wołów i 120 tysięcy owiec.
Niesamowite. Dobrze, że nie było ekologów.
Nasz Arcykapłan dokonał zbawienia nie przez krew kozłów i cielców, ale przez własną krew. Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy.
To jest moja krew, która za Was
i za wielu będzie przelana.
To czyńcie na moją pamiątkę
To jest wielka sprawa. To więcej niż śmierć, niż życie.
To On stał się dla mnie ofiarą i to krwawą, za to, że jestem grzeszny.
Ofiara ma być wyniszczona, aż do unicestwienia.
Spożywam Hostię, trawię i dalej myśli mi brak. Gdy Ojciec Maksymilian w Oświęcimiu zgłosił się, że pójdzie na śmierć za Gajowniczka, Fischer zapytał ojca: Kim ty jesteś?
Jestem księdzem katolickim.
Takiego klechy jeszcze
tu nie widziałem. A ja się modlę: Serce Jezusa,
krwawa ofiaro za grzechy.
I co ja mam powiedzieć?
Takiej ofiary jeszcze nie widziałem. O, graj mi, ziemio organistko!
Zadziw się
I to wszystko.
Niedziela, 29 czerwca
Masz wezwanie na świadka
Tak szybko uciekają dni.
Kończy się czerwiec, a dziś uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Przed Wniebowstąpieniem
Pan Jezus mówił do uczniów: Jeszcze dużo rzeczy miałbym Wam do powiedzenia, ale Wy teraz tego nie zrozumiecie.
Gdy przyjdzie ów Duch Prawdy, On Wam przypomni i nauczy
Was wszystkiego, co Wam mówiłem… I wtedy Wy będziecie mi świadkami w Jeruzalem,
w Samarii, w Warszawie,
aż po krańce ziemi. I tak się stało. Przecież Piotr po Zesłaniu Ducha Świętego kazał otworzyć drzwi Wieczernika i mówił jak świadek: Mężowie!
Tego Jezusa, którego zabiliście,
ja widziałem Żywego.
Ja nie mogę kłamać.
A sędziom mówił: Panowie! Raczej Boga trzeba słuchać aniżeli ludzi. Piotrze, to co my mamy czynić?
Przyjmijcie chrzest! A Paweł? Lubię tę retorykę Pawła.
Nienawidzili go Żydzi
– boś zdradził Boga!
Nienawidzili Go chrześcijanie
– boś prześladował Kościół Boży. A co na to Paweł? Żydami jesteście – ja też.
Synami Abrahama jesteście
– ja tym więcej!
Chrystusowi jesteście?
– To nie naigrawajcie się ze mnie, bo ja też znamiona męki noszę na własnym ciele. No to okaż, że jesteś świadkiem.
Ukrzyżujcie mnie głową na dół,
bom się Go trzykrotnie wyparł – to Piotr
A Paweł: Toczyłem dobry bój. Wiarę ustrzegłem.
Żeby przez moją śmierć Bóg ocalił choć jednego z Was! Widzisz, jak umierają świadkowie?
Świadków nam trzeba,
nie celebrytów.
O, graj mi, ziemio organistko!
Zapatrz się!
I to wszystko!
Ks. bp Józef Zawitkowski