• Sobota, 25 kwietnia 2026

    imieniny: Marka, Jarosława, Erwiny

Falenta zaprzecza

Piątek, 27 czerwca 2014 (12:33)

Przedsiębiorca Marek Falenta, któremu postawiono zarzuty współudziału w podsłuchiwaniu polityków, zaprzecza, by był zaangażowany w ten proceder. Nie wierzy też, że nagrań dokonywał podejrzany w tej sprawie Łukasz N.

– Ta sytuacja jest wywołana przez baronów węglowych, którzy dzisiaj kupują tanio węgiel od polskich kopalń i sprzedają go bardzo drogo indywidualnym osobom. Ja chciałem tylko sprzedawać węgiel tańszy o jedną trzecią od ceny rynkowej – mówił w Radiu RMF FM Marek Falenta i zapewnił, że to nie on stoi za aferą podsłuchową.

– Jestem na rynku od 17 lat, posiadam około 30 firm, zatrudniam dwa tysiące ludzi. Nie podjąłbym takiej akcji. Nie jestem samobójcą. (...) Ci, co mnie znają, wiedzą, że biznes to całe moje życie. Już dawno mogłem nie pracować i nic nie robić, a jednak cały czas pracuję, buduję te firmy. To jest całe moje życie  – dodał przedsiębiorca.

Zdaniem Piotra Bączka, byłego członka komisji weryfikacyjnej WSI, Falenta sam nie podjął decyzji o podsłuchiwaniu członków rządu, a później o opublikowaniu taśm.

- Wypowiedź pana Marka Falenty należy odczytywać z jednej strony jako próbę obrony osoby (która pojawia się w tej sprawie), a z drugiej strony może być sygnałem alarmowym dla osób obserwujących tę sprawę. To oznacza, że trzeba bardziej się przypatrzyć tej aferze. Ja osobiście nie wierzę, że osoba, która wprawdzie jest na liście najbogatszych Polaków w Polsce, sama podjęła decyzję o podsłuchiwaniu członków rządu, a następnie sama podjęła decyzję o opublikowaniu takich taśm. Wydaje mi się, że jest to nierealne – powiedział w Radiu Maryja Piotr Bączek.

Falenta przyznał, że miał kontakty z Łukaszem N., kiedy przychodził do restauracji na spotkania biznesowe, obsługiwane przez niego. Zapytany, czy wierzy, że polityków nagrywał Łukasz N., Falenta odpowiedział: „Nie wierzę”.

Przedsiębiorca potwierdził także, że zna dziennikarza „Wprost”, który ujawnił nagrania. – Tak, znam Piotra Nisztora. To również jest okres około pięciu lat, to są normalne dziennikarskie spotkania. Piotr wielokrotnie pisał o naszych firmach – wyjaśnił Falenta.

Zarzut współudziału w procederze podsłuchiwania polityków postawiono także Krzysztofowi Rybce. W środę wieczorem obu zwolniono za kaucją.

Prokurator zarzucił obu zatrzymanym we wtorek współsprawstwo – także z podejrzanymi kelnerami Łukaszem N. i Konradem L. – w popełnianiu czynów polegających na nieuprawnionym zakładaniu i posługiwaniu się urządzeniem nagrywającym oraz ujawnieniu utrwalonych rozmów innym osobom. Podejrzani nie przyznali się i złożyli wyjaśnienia. Grozi im do 2 lat więzienia.

MM, PAP