• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Belgia mimo osłabienia

Piątek, 27 czerwca 2014 (00:25)

Belgia, choć przez ponad 45 minut musiała radzić sobie w liczebnym osłabieniu, pokonała Koreę Południową 1:0, odnosząc trzecie kolejne zwycięstwo w grupie H. Rywale pożegnali się z turniejem bez wygranej na koncie.

 

Dla Korei był to mecz o życie, bo wysoko wygrywając, miała jeszcze okazję przeskoczyć na drugie miejsce w tabeli grupy H, wyprzedzając Algierię i Rosję (przy oczywiście korzystnym dla siebie wyniku spotkania między nimi). Belgia nie grała już o nic, teoretycznie, bo awans zapewniła sobie już wcześniej. Chciała jednak przedłużyć zwycięską serię, jak również... uniknąć kontuzji. Dlatego Marc Wilmots zostawił na ławce wiele ze swych gwiazd.

Pierwsza połowa rozczarowała, i to bardzo. Koreańczycy musieli atakować, ale czynili to nieporadnie. Im bliżej pola karnego rywali, tym bardziej stawali się bezradni. Mecz nużył, bo i Belgowie sprawiali wrażenie, jakby woleli jak najszybciej ułyszeć ostatni gwizdek sędziego.

Emocje wzrosły dopiero w końcówce, i to z przyczyny mało sportowej. Steven Defour bezsensownie i bardzo brutalnie sfaulował Kim Shin-wooka i decyzja sędziego mogła być tylko jedna: czerwona kartka.

Wydawało się, że przewaga liczebna pomoże Azjatom, że w drugiej połowie ruszą na rywali z impetem i zaciekłością. Nic takiego nie nastapiło, dalej grali źle. W 58. minucie to Belgowie mogli objąć prowadzenie, ale po „bombie” Driesa Mertensa dobrze interweniował Kim Seung-gyu. Chwilę potem bliscy szczęścia, przypadkowo, byli Koreańczycy: piłkę wrzucił w pole karne Son Heung-min, ta zatoczyła łuk i trafiła w poprzeczkę.

W 77. minucie Azjaci zostali pozbawieni złudzeń. Jeszcze Kim Seung-gyu obronił strzał Divocka Origiego, ale był bezradny wobec dobitki Jana Vertonghena. W ten sposób padł jedyny gol tego słabego meczu, dający Belgom trzecie kolejne zwycięstwo, a Koreańczyków definitywnie odsyłający do domu. Ekipa Wilmotsa to pewien paradoks mundialu. Nie zachwyca, a wygrywa mecz za meczem. Ciekawe, co będzie, gdy napotka mocniejszego rywala. W 1/8 finału spotka się z USA i wcale nie musi zwyciężyć.


Korea Południowa – Belgia 0:1 (0:0). Bramka: Jan Vertonghen (77.). Żółte kartki: Hong Jeong-ho – Mousa Dembele. Czerwona kartka: Steven Defour (45). Sędziował: Benjamin Williams (Australia). Widzów: 61 397.

Korea Południowa: Kim Seung-gyu – Lee Yong, Yoon Suk-young, Kim Young-gwon, Hong Jeong-ho – Ki Sung-yueng, Han Kook-young (46. Lee Keun-ho), Lee Chung-yong, Son Heung-min (73. Ji Dong-won), Koo Ja-cheol – Kim Shin-wook (66. Kim Bo-kyung).

Belgia: Thibaut Courtois – Jan Vertonghen, Daniel Van Buyten, Nicolas Lombaerts, Anthony Vanden Borre – Marouane Fellaini, Dries Mertens (60. Divock Origi), Kevin Mirallas (88. Eden Hazard), Mousa Dembele, Steven Defour – Adnan Januzaj (60. Nacer Chadli).

Piotr Skrobisz