Dowód rzeczowy na przemiał
Czwartek, 26 czerwca 2014 (20:37)Sąd Rejonowy w Olsztynie wydał postanowienie o zniszczeniu tablicy, którą artysta Jacek Adamas powiesił przed wejściem do biura posła SLD Tadeusza Iwińskiego. Artysta chciał w ten sposób wyrazić swój sprzeciw wobec weta jakie lewicowy polityk postawił sejmowej uchwale w rocznicę zamordowania Grzegorza Przemyka.
Zawieszenie tablicy „Komitet Wojewódzki PZPR w Olsztynie tow. Sekretarz Iwiński” podczas happeningu artystycznego na ścianie budynku, w którym mieści się w Olsztynie biuro tego posła, kosztowało Jacka Adamasa proces wytoczony mu przez policję i wyrok grzywny. Podczas procesu, olsztyński sąd rejonowy orzekł m.in. o przepadku tablicy happenigowej.
Najpierw sędzia zdecydował, iż zostanie ona zdeponowana w sądowych magazynach. Pod koniec maja br. zmienił jednak zdanie. W piśmie jakie skierował do Jacka Adamasa informuje, że sąd postanowił „zarządzić zniszczenie dowodu rzeczowego w postaci tablicy z napisem Komitet Wojewódzki PZPR w Olsztynie tow. Sekretarz Iwiński”.
W uzasadnieniu decyzji czytamy „zabezpieczony w toku postępowania dowód rzeczowy ma nieznaczną wartość i nie przedstawia wartości handlowej, a przechowywanie go w aktach sprawy, z uwagi na wymiary, byłoby niewykonalne”.
Od chwili zerwania tablicy ze ściany budynku przez Marcina Kulaska, sekretarza warmińsko–mazurskiej Rady Wojewódzkiej SLD w Olsztynie, Jacek Adamas, najpierw od policji potem od sądu, domagał się zwrotu swojej własności, którą uważa za dzieło sztuki. – Ta tablica to wynik mojej pracy artystycznej, dlaczego sąd nie chce mi jej zwrócić, a woli ją zniszczyć. Nie zgadzam się z tą decyzją – powiedział „Naszemu Dziennikowi” Jacek Adamas. Złożył on właśnie, w sądzie okręgowym, zażalenie na postanowienie sądu pierwszej instancji o zniszczeniu tablicy. „Sąd występuje w roli biegłego, oceniając wartość przedmiotu przy braku stosownej kompetencji, czyni to pomimo, iż sprawa dotyczy happeningu jednego z narzędzi jakimi posługuje się artysta” – czytamy w tym zażaleniu.
W obronie, tablicy stanął m.in. znany krytyk sztuki dr Kazimierz Piotrowski. W liście otwartym wyraził zaniepokojenie sądowym atakiem na wolność wyrazu artystycznego i brak szacunku dla dzieła sztuki.
„Z zaskoczeniem i zaniepokojeniem przyjąłem postanowienie Sądu Rejonowego w Olsztynie o zniszczeniu tablicy, która należy do nurtu sztuki krytycznej, zatem nie powinno się tej tablicy niszczyć, a należy ją zabezpieczyć” – czytamy w liście Kazimierza Piotrowskiego.
Krytyk sztuki zwraca również uwagę na fakt, iż decyzja sądu o zniszczeniu tablicy hapennigowej może być odebrana jako atak na wolność poglądów. „Wymieniona tablica może być bowiem uznana za artystyczny i krytyczny komentarz do sytuacji społeczno-politycznej w jakiej znajduje się nasz kraj, a w odniesieniu do innych uznany dzieł Adamasa, jako wyraz jego poglądów ma już z pewnością wartość historyczną” – podkreśla Piotrowski. Dalej pisze, że przygotowuje właśnie wystawę monograficzną dzieł Jacka Adamasa, jest jej kuratorem i prosi sąd, aby przekazał mu tablicę „tow. Iwiński”, gdyż chce ją wyeksponować na tej wystawie w jednej z galerii sztuki.
Historia powstania tablicy z napisem „Komitet Wojewódzki PZPR w Olsztynie tow. Sekretarz Iwiński” miała swój początek w maju 2013 roku, kiedy podczas prac sejmowej komisji kultury debatowano na temat projektu uchwały dotyczącej 30. rocznicy śmierci maturzysty Grzegorza Przemyka, zakatowanego na komisariacie przez milicjantów. Wówczas w przyjęciu tego projektu przeszkodził protest posła SLD Tadeusza Iwińskiego. Przez to, projekt nie trafił na czas do Sejmu pod głosowanie. Żeby ratować sytuację, dokładnie w 30. rocznicę śmierci Grzegorza Przemyka, przyjął go Senat.
Takie zachowanie posła oburzyło Jacka Adamasa, artystę plastyka, byłego działacza opozycji antykomunistycznej. Razem z żoną i przyjacielem Alfredem Surmą, również byłym opozycjonistą, zorganizowali w Olsztynie happening „Gruba krecha, czyli powrót sekretarzy”. Ten artystyczny protest polegał na tym, że przy wejściu do budynku, w którym mieści się biuro poselskie Iwińskiego, na czas trwania happeningu, umieścili tablicę.
Doniesienie na policję, co dziwniejsze na prośbę samej olsztyńskiej policji, złożył administrator budynku, na którym powieszono happeningową tablicę. Policja, po kilkumiesięcznym śledztwie, skierowała sprawę do Sądu Rejonowego w Olsztynie (Wydzial Karny), oskarżając Jacka Adamasa o to, iż „wspólnie i w porozumieniu” z Katarzyną Adamas i Alfredem Surmą, umieścił tablicę happeningową na budynku, bez zgody zarządzającego nim administratora. 10 grudnia 2013 roku, sąd rejonowy skazał Jacka Adamasa za ten czyn na 300 złotych grzywny i pokrycie kosztów procesu. Jedak w procesie odwoławczym, sąd II instancji odstąpił od wymierzenia kary artyście ,uznając, iż działał on z wyższych pobudek.
Olsztyński poseł PiS Jerzy Szmit skierował do ministra spraw wewnętrznych zapytanie poselskie, które dotyczyło zaangażowania olsztyńskiej policji w sprawę happeningu pod biurem posła Iwińskiego. Odpowiedź resortu kończy się konkluzją „Jednym z podstawowych zadań Policji [...] jest wykrywanie przestępstw i wykroczeń oraz ściganie ich sprawców. Należy przy tym podkreślić, że Policja wykonując swoje zadania, działa w sposób apolityczny”. Czy jednak artystę wyrażającego swoje poglądy podczas happenigu należy ściagać, a jego dzieło niszczyć?
Adam Białous