Nie można sprowadzać wiary do moralizmu
Czwartek, 26 czerwca 2014 (18:39)Przed sprowadzaniem wiary do moralizmu i kazuistyki oraz wykorzystywaniem jej do celów politycznych przestrzegł Papież Franciszek podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. Ojciec Święty wskazał, że lud szedł za Jezusem, ponieważ rozpoznawał w Nim Dobrego Pasterza, rozpalającego serce człowieka.
Ojciec Święty postawił pytanie: dlaczego tak wielu ludzi poszło za Jezusem? Wyjaśnienie znajdujemy w dzisiejszej Ewangelii (Mt 7,21-29) – „tłumy zdumiewały się Jego nauką”, ich serca odnajdywały w niej to, co dobre, wspaniałe. Natomiast inni mówili, ale ich słowa nie docierały do serc – podaje Radio Watykańskie.
Papież wymienił cztery grupy, które zabierały głos w czasach Pana Jezusa. Pierwszą z nich byli faryzeusze, czyniący z religii kazuistykę, z Dziesięciorga Przykazań ponad trzysta przepisów, narzucając to brzemię na ramiona ludzi. – Było to sprowadzenie wiary w Boga Żywego do kazuistyki – zaznaczył Franciszek.
Kolejną grupą byli saduceusze, którzy utracili wiarę i paktowali ze sprawującymi władzę polityczną czy też ekonomiczną. Trzecią z kolei – rewolucjoniści, zeloci, pragnący wyzwolić naród Izraela z niewoli rzymskiej. Papież zauważył, że ludzie mają jednak zdrowy rozsądek i potrafią odróżnić, kiedy owoc jest dojrzały, a kiedy nie.
Czwartą grupą byli natomiast Esseńczycy – ludzie dobrzy, mnisi, poświęcający czas Bogu. Byli oni jednak daleko od ludzi, którzy nie mogli ich naśladować. Żaden z tych głosów nie mógł rozpalić ludzkich serc. Natomiast Jezus potrafił to uczynić, był bowiem blisko ludu, leczył zranione serca, rozumiał trudności, w jakich żyli ludzie. Jezus nie wstydził się rozmawiać z grzesznikami. Z radością szedł wraz ze swym ludem, gdyż był Dobrym Pasterzem, owce słuchały Jego głosu i szły za Nim.
– Nie był On faryzeuszem, moralistycznym kazuistą ani też saduceuszem ubijającym interesy polityczne z możnymi, ani wojownikiem dążącym do wyzwolenia politycznego swego narodu, ani też mnichem kontemplacyjnym. Był pasterzem! Pasterzem, który mówił językiem swojego ludu, był zrozumiały, mówił prawdę, to, co Boże: nigdy nie handlował sprawami Bożymi! Wyrażał je jednak w taki sposób, że lud miłował sprawy Boże. Dlatego szedł za Nim – powiedział Franciszek.
Jak informuje Radio Watykańskie, Papież zaznaczył, że Jezus nigdy nie oddalał się od ludu ani też od swego Ojca, był z Nim jedno i dzięki temu był też bliski swego ludu. Cieszył się autorytetem i dlatego lud szedł za Nim. Ojciec Święty zachęcił, by kontemplując Jezusa, Dobrego Pasterza, zastanowić się, za kim pragniemy iść.
– Czy za tymi, którzy mówią mi o sprawach abstrakcyjnych czy kazusach moralnych, za tymi, którzy deklarują się jako członkowie ludu Bożego, ale nie wierzą i pertraktują o wszystkim z władzami politycznymi czy gospodarczymi; tymi, którzy zawsze chcą robić dziwne rzeczy, destrukcyjne, prowadzić tak zwane wojny wyzwoleńcze, które w końcu nie są jednak drogami Pana, czy też za dalekim od rzeczywistości kontemplatykiem? Za kim chcę iść? – pytał Papież.
– Niech to pytanie doprowadzi nas do modlitwy i proszenia Boga Ojca, aby nas doprowadził blisko Jezusa, aby iść za Jezusem, byśmy byli zdumieni tym, co mówi nam Jezus – zakończył homilię Ojciec Święty.
MPA