Zagrożenie islamizacją Kenii
Środa, 25 czerwca 2014 (15:48)Międzynarodowe dzieło chrześcijańskie Open Doors informuje, że w połowie czerwca doszło do kolejnego krwawego zamachu terrorystycznego w nadbrzeżnym mieście Mpekitoni w kenijskim hrabstwie Lamu.
Według informacji władz i Czerwonego Krzyża życie straciło co najmniej 48 osób. To zajście jest kolejną oznaką strategicznego działania islamskich ugrupowań. Podobna sytuacja ma miejsce w Nigerii, Iraku, Syrii oraz Republice Środkowoafrykańskiej. Islamiści mają zawsze jeden cel, a mianowicie stworzenie państwa islamskiego za pomocą gróźb, przemocy i terroru. Wzdłuż wschodniego wybrzeża Afryki najbardziej dotkniętymi miejscami są: Wyspa Zanzibar (Tanzania), Kenia i Somalia. Według policji, za niedawny zamach na miasto Mpekitoni są odpowiedzialni somalijscy islamiści z organizacji terrorystycznej Al-Shabaab.
Chrześcijańskie miasto celem brutalnego zamachu
Somalijscy terroryści powiązani z Al-Kaidą nie musieli się tym razem wysadzać w kościele czy rzucać granatami w tłum wiernych wychodzących ze świątyni, jak to zazwyczaj robią, np. w Mombasie, ponieważ 90 proc. ludności miasta Mpekitoni stanowią chrześcijanie. Wystarczyło zabijać ich na ulicy. Liczne muzułmańskie wioski w tej okolicy zamieszkane są w większości przez plemiona z Somalii i one są nietykalne. Tam terroryści nie uderzają. Wybierają za cel „niewiernych”.
Mpekitoni jest prawdziwą chrześcijańską wyspą, w tym wymarzonym dla urlopu regionie. Brutalny atak wieczorem 15 czerwca był, zdaniem naocznych świadków, skrupulatnie zorganizowany. Około 50 napastników wtargnęło swoimi samochodami do miasta, po czym napadło na posterunek policji, gdzie udało im się ukraść broń, sparaliżować łączność radiową oraz przepędzić policjantów. W mieście agresorzy strzelali do wszystkich napotkanych ludzi, podpalali budynki, a następnie chodzili od domu do domu, aby celowo zabijać mężczyzn. Reporterka BBC Anne Soy w Mpekitoni donosi, że został zastrzelony każdy, kto nie wyrecytował wersetu z Koranu. Tak islamiści uprawiają swoją misję nawracania na islam.
Natychmiastowa pomoc i apel o modlitwę
Open Doors już od dawna wspiera wspólnotę chrześcijan w Lamu oraz w całym regionie nadbrzeżnym. Dzieło pomagało już w podobnej sytuacji w marcu br., gdy doszło do śmiertelnego zamachu na kościół Joy-in-Jesus w Mombasie. Wówczas napastnicy zastrzelili podczas nabożeństwa sześcioro chrześcijan, a ponad 20 osób zostało rannych. Chrześcijanie w Mpekitoni przeżywają traumę i potrzebują naszej modlitwy.
Kenia zamieszkiwana jest głównie przez chrześcijan, dlatego może się wydawać komuś dziwny fakt, że została ona umiejscowiona na słynnej liście hańby Open Doors zwanej Światowym Indeksem Prześladowań. W tym roku zajęła 43. pozycję.
Głównym motorem prześladowań w Kenii jest islamski ekstremizm. Jednak na życie kenijskiego Kościoła wpływ mają także antagonizmy plemienne, zorganizowana korupcja i agresywna sekularyzacja. Muzułmanie stanowią w Kenii mniejszość. Ostatnio w kraju wprowadzono system sądów Kadhi, obecnie zarezerwowany dla ludzi, którzy są muzułmanami i dobrowolnie poddają się tej jurysdykcji. Jednakże populacja muzułmanów, zamieszkująca przede wszystkim wybrzeża Kenii, ma poczucie dyskryminacji oraz braku perspektyw rozwoju i dostrzega ekstremalnie wysoki poziom bezrobocia wśród młodzieży muzułmańskiej. Inspirowana islamskim ekstremizmem pochodzącym z Somalii zaczęła reagować na odczuwane przez siebie pozbawianie ich praw obywatelskich w kenijskim społeczeństwie.
Ponadto muzułmańscy politycy, reprezentujący okręgi zdominowane przez muzułmanów, mają plan wyeliminowania Kościół z tych obszarów. I to czynią. Przyszłość Kościoła w Kenii, jak możemy przeczytać w raporcie Open Doors, wydaje się niepewna. Z jednej strony musi on stawiać czoła coraz bardziej wzmagającemu się prześladowaniu, zaś postawa rządu wobec instytucji religijnych nie jest pozytywna. Ponadto negatywny wpływ wywiera na Kościół podejście muzułmanów do chrześcijan oraz stosowana przez nich przemoc. Również chrześcijanie mają negatywną opinię o muzułmanach. To negatywne podejście nasiliło się po niedawnym ataku na centrum handlowe w Nairobi, którego dokonała muzułmańska grupa ekstremistów z Al-Shabaab.
Na szczęście w Kenii kwitnie współpraca pomiędzy chrześcijanami różnych denominacji i wydaje się, że od tych właśnie relacji zależy najbliższa (pozytywna) przyszłość Kościoła w tym ważnym kraju Afryki.
Tomasz M. Korczyński