Będzie powtórka z 2010?
Środa, 25 czerwca 2014 (08:26)W 2010 roku Honduras stanął na drodze Szwajcarii do 1/8 finału piłkarskich mistrzostw świata w RPA. Historia może się powtórzyć w Brazylii – te same zespoły znów spotkają się w ostatniej kolejce fazy grupowej.
Spotkanie odbędzie się o godz. 22.00 w Manaus. Transmisja w TVP2.
Równo cztery lata temu (25 czerwca 2010 r.) Szwajcarzy bezbramkowo zremisowali z Hondurasem i nie awansowali do drugiej rundy. Warunkiem koniecznym był triumf różnicą dwóch goli.
Teraz sytuacja jest podobna, ponieważ Helweci znów walczą o promocję do najlepszej „16” właśnie z ekipą Hondurasu. Scenariuszy przed spotkaniem w sercu amazońskiej dżungli jest wiele – równie dobrze wygrana, jak i porażka, w zależności od wyniku potyczki Francji z Ekwadorem, może dać lub nie awans Szwajcarom do 1/8 finału.
W dotychczasowych meczach podopieczni niemieckiego trenera Ottmara Hitzfelda pokonali Ekwador 2:1 i przegrali z Trójkolorowymi 2:5. Honduras z kolei poniósł dwie porażki – z Francją 0:3 i Ekwadorem 1:2.
– Wszystko jest w naszych rękach. Mój zespół ma spory potencjał w ofensywie, a wygrana jest najprostszą drogą do awansu – stwierdził Hitzfeld.
Teoretycznie nikłe zwycięstwo Szwajcarii nie zapewni pozostania w turnieju, jeśli Ekwadorczycy pokonają Francuzów. Przy równej liczbie punktów decyduje bilans bramkowy, a ten lepszy w grupie E ma Ekwador. Z drugiej strony jeśli zespół Hitzfelda zremisuje, a nawet przegra, a Ekwador wysoko ulegnie Francji, wówczas Szwajcarzy będą w 1/8 finału.
– Drużyna jest bardzo zmotywowana po rozczarowującej porażce i tym, co się stało w meczu z Francją – przyznał szkoleniowiec. W ekipie niemieckiego trenera zabraknie Steve'a von Bergena, który doznał złamania kości lewego oczodołu. Już w siódmej minucie gry został przypadkowo kopnięty w twarz przez Oliviera Giroud i musiał opuścić boisko. We wtorek w Manaus jego miejsce w obronie ma zająć Fabian Schaer.
Niewielkie, ale wciąż szanse na dalszą grę na brazylijskich boiskach ma też Honduras, w składzie z byłym napastnikiem GKS Bełchatów Carlo Costlym. Musiałby wygrać ze Szwajcarią, najlepiej trzema golami, i liczyć na porażkę Ekwadoru.
– Z pewnością będzie ciężko, ale jest nadzieja... – uważa pomocnik Wilson Palacios.
Gol strzelony przez Costly'ego z Ekwadorem był pierwszym dla Ekwadoru od MŚ w 1982 roku. – Tej klątwy, która nad nami wisiała, już nie ma. Szwajcarzy są mocnym przeciwnikiem, ale wierzymy w nasze powodzenie – powiedział Costly.
Statystyki przemawiają jednak za Szwajcarami, którzy nigdy nie przegrali w potyczkach z ekipami ze strefy CONCACAF.
Zdaniem asystenta Hitzfelda Michela Ponta, kluczowa może okazać się postawa grającego od 2012 roku w Bayernie Monachium Xherdana Shaqiriego. – Jest naszym kluczowym piłkarzem. Bez niego ofensywa nie jest taka sama – ocenił trener.
MPA, PAP