Irak płonie
Wtorek, 24 czerwca 2014 (21:36)Czas Apokalipsy. Tak można nazwać wydarzenia, jakie dokonują się w tej chwili w Babilonie. Ofensywa islamskich ekstremistów nie słabnie. Kolejne obiekty i miasta są zajmowane. Sunniccy rebelianci dokonują masakr na ludności cywilnej. Kapłani są z wiernymi. Zdają sobie sprawę, że teraz nadchodzi czas zdania sprawy ze swej nadziei, co może oznaczać oddanie życia za wiarę. Przed islamistami droga do Bagdadu wydaje się otwarta. Według informatorów międzynarodowego Dzieła katolickiego Stowarzyszenie Papieskie Pomoc Kościołowi w Potrzebie już tam są.
Jak wspominałem w wydaniu papierowym „Naszego Dziennika” (zob. tutaj), w kraju może dojść do wojny religijnej i domowej jednocześnie, ponieważ sunnici to mniejszość, wspierana przez Arabię Saudyjską, a szyici mają w pobliżu silnego protektora w postaci Iranu. Obie siły świata islamu chcą zrobić z Iraku poligon dla swoich gier, co przede wszystkim dotknie ludność cywilną.
Arcybiskup Bagdadu zaapelował do rządzących w Iraku, by zjednoczyli się w obliczu zagrożenia, jakim jest ISIS. Jednocześnie zastrzegł, że wspólnota międzynarodowa nie powinna interweniować w toczącą się w Iraku walkę przeciwko ekstremistom z Islamskiego Państwa w Iraku i Lewancie (ISIS). Hierarcha uważa, że priorytetem dla przywódców irakijskich powinna być współpraca mająca na celu przezwyciężenie kryzysu.
W wywiadzie udzielonym w połowie czerwca Pomocy Kościołowi w Potrzebie abp Jean Sleiman podkreślił, że „konsensus” polityczny z Irakiem jest nieodzowny dla pokonania ISIS, które w ubiegłych tygodniach przejęło kontrolę nad kilkoma kluczowymi miastami na północy, m.in. nad Mosulem – drugim pod względem wielkości miastem w kraju.
Mieszkający w Bagdadzie arcybiskup widział, jak ludzie usiłowali uciec z miasta, ponieważ bali się ataku ze strony ISIS. Dochodziły do nich bowiem wieści o zbliżaniu się bojowników z tego ugrupowania w stronę leżącej na południu stolicy państwa.
Duchowny powiedział, że wskutek blokady wielu dróg wyjazdowych bilety lotnicze z Bagdadu są wykupione aż do końca miesiąca.
Uzasadniając swój sprzeciw wobec interwencji wspólnoty międzynarodowej, arcybiskup Sleiman kategorycznie stwierdził, że „trzeba powstrzymać ISIS. Aby to było możliwe, irakijscy przywódcy muszą ściśle ze sobą współpracować. To jest ważniejsze niż próby angażowania wspólnoty międzynarodowej. Mam nadzieję, że irakijscy przywódcy osiągną porozumienie co do sposobu rozwiązania sytuacji. W przeciwnym razie, finał może być tragiczny. Nie wiem, co stanie się potem. Wojsko z pewnością stawi czoła siłom ISIS, ale nie wiadomo, czy sobie poradzi. Istnieje zagrożenie, że to terroryści okażą się silniejsi”.
Arcybiskup powiedział ponadto, że z uwagi na zamknięcie wszystkich dróg na północ od Bagdadu oraz liczne punkty kontrolne i przeszkody na południu, jedyne, co pozostało ludziom, to ucieczka z miasta na pokładzie jednego z siedmiu samolotów, które codziennie odlatują ze stolicy. „W praktyce oznacza to, że z Bagdadu może wydostać się tylko ten, kogo stać na samolot. W każdym razie loty są wykupione aż do końca miesiąca”.
Na pytanie, czy zamierza opuścić miasto, hierarcha odpowiedział: „Nie wiem, czy mam zostać, czy uciekać. Pozostawiam ten problem moim aniołom”.
Na koniec abp Sleiman, karmelita z Libanu, zaapelował o modlitwę w intencji Iraku, którą podjęło PKWP.
Z kolei inny rozmówca Dzieła ks. bp Saad Syroub z Bagdadu powiedział: „Boimy się wojny domowej. Jeśli różnym partiom nie uda się wypracować porozumienia, musimy spodziewać się najgorszego. Kolejna wojna oznaczałaby koniec, szczególnie dla nas, chrześcijan”.
Dla biskupa Syroub obecny kryzys w Iraku jest bezpośrednią konsekwencją wojny z 2003 roku i nieskuteczności nowego systemu demokratycznego, która nie może funkcjonować, jeśli nie ma prawdziwego pojednania. Z tego powodu, bardziej niż zewnętrznej interwencji wojskowej, biskupi woleliby, aby społeczność międzynarodowa, a w szczególności Stany Zjednoczone wywarły większą presję na ugrupowania polityczne w Iraku w celu osiągnięcia porozumienia.
„Ponad tydzień minął od inwazji na Mosul bojowników Islamskiego Państwa w Iraku i Lewancie (ISIS) i nadal nie ma wspólnego planu politycznego. Tylko Irak, w którym panuje zgoda i pojednanie, może reagować na niebezpieczeństwa zewnętrzne. Szyici i sunnici muszą zrozumieć, że nic nie zostanie rozwiązane za pomocą przemocy”.
Biskup Syroub relacjonując, co się dzisiaj dzieje w stolicy kraju, powiedział, że sytuacja jest nienormalnie spokojna. Na ulicach jest mało samochodów i ludzi, nawet jeśli jest to dzień pracy. „Każdy się boi i ludzie wolą zostać w domu, bardzo dużo osób opuściło miasto”, powiedział bp. Syroub przedstawicielowi PKWP.
Według niepotwierdzonych wiadomości, niektóre z północnych dzielnic Bagdadu mogą być już w rękach milicji ISIS, która - jak sugeruje - może wprowadzić godzinę policyjną i zabronić mieszkańcom podróżowania do innych dzielnic miasta. Tymczasem w ciągu ostatnich pięciu dni rząd zablokował dostęp do różnych stron internetowych, w tym głównych serwerów poczty e-mail i wszystkich sieci społecznych, a tym samym uniemożliwia komunikowanie się ze światem zewnętrznym.
Chrześcijanie są terroryzowani i bardzo zmartwieni, a wielu z nich prosi o metryki chrztu, tak aby mogli opuścić stolicę.
„Po ponad 2000 lat, podczas których chrześcijanie przetrwali wiele przeszkód i prześladowań, Irak jest dziś niemal pozbawiony swej chrześcijańskiej reprezentacji”, mówi biskup Syroub.
„Nasi młodzi opuszczają kraj, a my nie możemy nic z tym zrobić. Poza tym, jakich argumentów możemy użyć, aby pozostali w kraju? Jak możemy ich chronić i zapewnić ich, że w przyszłości będzie lepiej?”, dodaje smutno.
Nie spełniły się nadzieje, że dżihadyści z ugrupowania ISIL, którzy zajęli północny Irak, uszanują tamtejszych chrześcijan. Islamiści konsekwentnie wprowadzają prawo szariatu, a jego pierwsze rozporządzenia uderzają właśnie w chrześcijan. W Mosulu nałożono na nich przewidziany przez Koran podatek dla innowierców. Jego minimalną wysokość ustalono na 250 dolarów, ale może być on wyższy w zależności od konkretnej sytuacji chrześcijan. Informację tę podała iracka Komisja Praw Człowieka. Przypomniano również, że sytuacja ekonomiczna na zajętych przez ISIL terenach jest krytyczna. W takich warunkach wygospodarowanie 250 dolarów jest praktycznie niemożliwe. Dlatego teraz jedyną alternatywą dla irackich chrześcijan jest apostazja, śmierć lub ucieczka.
My jako chrześcijanie możemy dołączyć do apelu Stowarzyszenia Papieskiego Pomoc Kościołowi w Potrzebie i podjąć apel modlitewny biskupów Iraku. W tym miejscu znajdują się szczegóły kampanii modlitewnej (zob. tutaj).
Dr Tomasz M. Korczyński