• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Meksyk gra dalej

Wtorek, 24 czerwca 2014 (00:11)

W meczu o wszystko, o awans do 1/8 finału Meksyk pokonał 3:1 Chorwację i to on, zasłużenie, zagra w kolejnej fazie mundialu. Zwłaszcza że po raz kolejny musiał walczyć nie tylko z rywalami, ale i z arbitrami.


Wychodząc na boisko w Recife, obie drużyny doskonale wiedziały, w jakiej znajdują się sytuacji. Meksykowi wystarczył remis, Chorwacja musiała wygrać. Mimo to nie zapowiadała szaleńczych ataków od pierwszych minut, tylko spokojną i konsekwentną grę, która miała przynieść zamierzony efekt.

Od początku na zielonej murawie trwała męska, twarda walka. Nikt nie ustępował nawet na sekundę, czując, że jeden najmniejszy błąd może zadecydować o wyniku. Lepiej zaczęli Chorwaci, ale z ich lekkiej przewagi nic nie wynikało. Nie stworzyła sobie strzeleckiej sytuacji. Meksykanie szybko opanowali jednak sytuację i to oni przeszli do natarcia. Po kwadransie byli bardzo blisko: Hector Herrera fantastycznie uderzył z ponad 25 metrów, ale bezradnego Stipe Pletikosę uratowało spojenie słupka z poprzeczką. Chwilę później po kolejnej doskonałej kontrze Oribe Peralta znalazł się sam przed Pletikosą, ale tuż przed oddaniem strzału poślizgnął się i okazja przepadła. W 26. minucie odpowiedziała Chorwacja, z dystansu potężnie „huknął” Danijel Pranjic, jednak pół metra ponad poprzeczką. Mecz musiał się podobać, na boisku trwała niesamowita walka, jedyne, czego brakowało, to goli. Do przerwy nie padł żaden.

W drugiej połowie Chorwacja musiała coś strzelić, by pozostać w mistrzostwach. Ruszyła zatem do ataku, jednak świetnie zorganizowani w defensywie rywale na wiele jej nie pozwolili. Impet piłkarzy z Bałkanów szybko opadł, a do roboty zabrali się Meksykanie. W 64. minucie po raz trzeci na tym mundialu zostali haniebnie oszukani przez sędziego. Po wrzutce w pole karne z woleja przymierzył Andres Guardado, a Darijo Srna niczym bramkarz rzucił się i odbił piłkę rękoma. Widzieli to wszyscy poza Rawszanem Irmatowem z Uzbekistanu. Ta nieudolność arbitra ich nie wybiła z rytmu i między 72. a 82. minutą dokonali całowitego demontażu rywali. Najpierw, jak na kapitana przystało, Rafael Marquez głową zdobył pierwszego gola, uspokajając atmosferę. Chwilę potem po przepięknej kontrze Guardado podwyższył na 2:0, a dzieło zniszczenia zwieńczył Javier Hernandez, „główkując” do pustej bramki po podaniu Marqueza. To był nokaut, to była masakra. Chorwaci odpowiedzieli golem Ivana Perisica, ale pożegnali się z mistrzostwami niezbyt godnie. W końcówce za brutalny faul czerwoną kartkę otrzymał bowiem Ante Rebic. Meksyk wygrał zasłużenie, pozostał niepokonany, zajął drugie miejsce w tabeli grupy A i w 1/8 finału zagra z Holandią. W tym meczu wszystko będzie możliwe.


Chorwacja - Meksyk 1:3 (0:0). Ivan Perisic (87.) - Rafael Marquez (72. - głową), Andres Guardado (75.), Javier Hernandez (82. - głową). Żółte kartki: Ivan Rakitic - Rafael Marquez, Jose Juan Vazquez. Czerwona kartka: Ante Rebic (89). Sędziował: Rawszan Irmatow (Uzbekistan). Widzów: 41 212.

Chorwacja: Stipe Pletikosa - Darijo Srna, Vedran Corluka, Dejan Lovren, Danijel Pranjic (74. Nikica Jelavic), Sime Vrsaljko (58. Mateo Kovacic) - Ivica Olic (69. Ante Rebic), Ivan Rakitic, Luka Modric, Ivan Perisic - Mario Mandzukic.

Meksyk: Guillermo Ochoa - Miguel Layun, Francisco Rodriguez, Rafael Marquez, Hector Moreno - Paul Aguilar, Hector Herrera, Andres Guardado (84. Marco Fabian), Jose Juan Vazquez - Giovani Dos Santos (62. Javier Hernandez), Oribe Peralta (79. Carlos Pena).

Piotr Skrobisz