Historyczna Algieria
Niedziela, 22 czerwca 2014 (23:08)Algieria pokonała Koreę Południową 4:2 w meczu grupy H, zapisując się jednocześnie na kartach historii. Nigdy wcześniej reprezentacja z Afryki nie strzeliła bowiem w jednym spotkaniu mistrzostw świata czterech goli.
Algieria rozpoczęła mundial od porażki 1:2 z Belgią, natomiast Korea zremisowała 1:1 z Rosją. Piłkarze z Afryki od pierwszych minut przeszli zatem do ofensywy, chcąc jak najszybciej zdobyć bramkę i ustawić spotkanie na własnych warunkach. Już w 4. minucie powinni wykonywać rzut karny. Sofiane Feghouli został bowiem powalony w szesnastce, ale nie pierwszy raz na tych mistrzostwach to, co widzeli wszyscy, uszło uwadze arbitra.
Z biegiem czasu gra stawała się bardziej wyrównana, a Koreańczycy próbowali wykorzystywać swe największe atuty, czyli szybkość i dynamikę. Brakowało im jednak dokładności i nie stwarzali sytuacji. A Algieria wreszcie dopięła swego. Islam Slimani odważnie wbiegł między dwóch obrońców, zostawił ich z tyłu i technicznym strzałem zdobył pierwszego gola. Azjaci nie zdołali się otrząsnąć, gdy przegrywali 0:2. Tym razem po rzucie rożnym Rafik Halliche uprzedził bramkarza i głową skierował piłkę do siatki. Nokaut, ale nie koniec! W 38. minucie po szybkiej kontrze futbolówka trafiła do Abdelmoumena Djabou, a ten spokojnie, z dużą łatwością umieścił ją po raz trzeci w bramce rywali. Algierczycy grali w tym okresie naprawdę świetnie. Konsekwentnie w obronie, nie pozwalając rywalom nawet na oddanie strzału, a z przodu nie tylko ładnie, ale i skutecznie. Koreańczycy chwilami sprawiali wrażenie, jakby nie wiedzieli. co się dzieje, co chyba w dużej mierze wynikało to z zaskoczenia taką, a nie inną postawą reprezentacji z Afryki.
Na początku drugiej połowy nadzieję w serca Azjatów wlał Son Heung-min. Pierwszy poważny błąd popełnili algierscy obrońcy, piłka dość przypadkowo trafiła do Koreańczyka, a ten prezent wykorzystał. W 60. minucie mogło być 2:3. Ki Sung-yeung potężnie strzelił z dystansu i Rais Mbolhi z trudem obronił. Odpowiedź była jednak błyskawiczna. Kilkadziesiąt sekund później Feghouli i Yacine Brahimi przeprowadzili fantastyczną dwójkową akcję, którę perfekcyjnie zwieńczył ten drugi. Algieria znów prowadziła trzeba golami i się uspokoiła. Korea jednak nie zrezygnowała i walczyła dalej.
W 72. minucie, po ogromnym zamieszaniu, najwięcej przytomności wykazał Koo Ja-cheol i było już 4:2. Więcej goli już jednak nie padło, Algieria wygrała wysoko i jak najbardziej zasłużenie. Ma szanse awansować do 1/8 finału. W ogóle sytuacja w grupie jest ciekawa, prowadzi Belgia z sześcioma punktami, Algieria ma ich trzy, natomiast Rosja i Korea po jednym. W ostatniej kolejce Afrykanie zmierzą się ze „Sborną” w bezpośrednim pojedynku o wszystko.
Korea Południowa – Algieria 2:4 (0:3). Bramki: Son Heung-min (50.), Koo Ja-cheol (72.) – Islam Slimani (26.), Rafik Halliche (28. – głową), Abdelmoumen Djabou (38.), Yacine Brahimi (62. ). Żółta kartki: Lee Yong, Han Kook-young – Madjid Bougherra. Sędziował Wilmar Roldan (Kolumbia). Widzów 40 000.
Korea Południowa: Jung Sung-ryong – Lee Yong, Yoon Suk-young, Kim Young-gwon, Hong Jeong-ho – Ki Sung-yueng, Han Kook-young (78. Ji Dong-won), Lee Chung-yong (64. Lee Keun-ho), Son Heung-min, Koo Ja-cheol – Park Chu-young (57. Kim Shin-wook).
Algieria: Rais Mbolhi – Madjid Bougherra (89. Essaid Belkalem), Rafik Halliche, Djamel Mesbah, Carl Medjani, Aissa Mandi – Nabil Bentaleb, Sofiane Feghouli, Yacine Brahimi (77. Medhi Lacen) – Islam Slimani, Abdelmoumen Djabou (73. Nabil Ghilas).
Piotr Skrobisz