Rewanż Canarinhos
Niedziela, 22 czerwca 2014 (22:30)Polscy siatkarze przegrali z Brazylią 0:3 w meczu Ligi Światowej rozegranym w Bydgoszczy. Rywalom w pełni udał się zatem rewanż po porażce w Krakowie.
Dwa dni temu na inaugurację największej hali sportowej w Polsce Biało-Czerwoni wygrali 3:1. Piękny był to mecz, piękne zwycięstwo, w wyjątkowej otoczce i atmosferze. Liczyliśmy, że dziś będzie podobnie, że nasi znów znajdą sposób na najbardziej utytułowaną drużynę świata XXI wieku. Niestety, tym razem się nie udało. Polakom pojedynek wybitnie nie wyszedł, natomiast rywale przypomnieli, że jednak są drużyną wielką.
Brazylijczycy wygrywali od początku pierwszego seta. Zryw naszych pozwolił im jednak wyjść na prowadzenie przed przerwą techniczną. Kolejne minuty należały jednak do rywali, którzy odskoczyli na 13:10. Trener Stephane Antiga poprosił o czas, na zagrywce pojawił się Piotr Nowakowski i nasi wyrównali, a na drugą przerwę techniczną znów zeszli, prowadząc 16:15.
Na tym jednak to, co dobre, się skończyło, do końca partii wyraźnie przeważali rywale. W drugim secie emocji niestety nie było żadnych. Canarinhos dominowali od pierwszej do ostatniej piłki. Świetnie zagrywali, umiejętnie rozgrywali akcje, praktycznie nie popełniali błędów. A naszym jakby brakowało konceptu, brakowało też zawodnika, który w tym trudnym momencie pociągnąłby zespół do przodu. Antiga próbował coś zmienić, dokonywał licznych rotacji w składzie. Niestety, niczego to nie przynosiło, a dominacja Brazylijczyków i w trzeciej odsłonie była aż nadto widoczna. 8:3, 16:10, 20:14 – w tych momentach było jasne, że mecz zakończy się w trzech krótkich setach, że tym razem naszym przyjdzie przełknąć gorycz porażki. Było źle, ale takie mecze też się zdarzają.
Porażka miała niestety swoje konsekwencje – Polacy spadli na trzecie miejsce w tabeli grupy A. Niespodziewnie wyprzedził ich Iran, który w piątek i dziś dwukrotnie pokonał Włochów, gospodarzy Final Six. Siatkarze z Azji mają na koncie dwa punkty więcej od Biało-Czerwonych, a właśnie z nimi nasi zagrają najbliższe cztery spotkania (najpierw dwa w Teheranie). Tabelę zamyka Brazylia, która zgromadziła tyle samo „oczek”, co Polska, ale czekają ją jeszcze tylko dwa mecze. Kwestia awansu jest zatem sprawą otwartą, a wywalczą go dwie najlepsze drużyny plus oczywiście Włosi jako gospodarz.
Polska – Brazylia 0:3 (21:25, 16:25, 17:25). Polska: Piotr Nowakowski, Dawid Konarski, Andrzej Wrona, Fabian Drzyzga, Mateusz Mika, Rafał Buszek, Paweł Zatorski (L) – Michał Winiarski, Grzegorz Bociek, Łukasz Żygadło, Karol Kłos.