• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Rezerwowi ratują Belgię

Niedziela, 22 czerwca 2014 (20:15)

Belgia pokonała Rosję 1:0 w meczu grupy H. Podobnie jak we wcześniejszym spotkaniu z Algierią o jej sukcesie zdecydowała bramka zdobyta przez piłkarza wprowadzonego na boisko w drugiej połowie. Trenerski nos Marca Wilmotsa znów dał o sobie znać.


To miał być ciekawy mecz. Miał, bo Belgia wciąż uznawana była (jest?) za czarnego konia mistrzostw, a Rosję prowadzi Fabio Capello, którego drużyny zwykle potrafiły wznosić się ponad przeciętność. Za faworytów uchodzili podopieczni Marca Wilmotsa. Eden Hazard, Romelu Lukaku czy Marouane Fellaini mieli zagwarantować jakość, komplet punktów. Mieli...

Pierwsza połowa rozczarowała. Ani jedni, ani drudzy nie potrafili narzucić swoich warunków i uporządkować gry tak, by zaskoczyć rywala. Sporo było za to chaosu, niedokładnych zagrań, prób indywidualnych szarż. W 22. minucie w niezłej sytuacji znalazł się Dries Mertens, uderzył w długi róg, ale niecelnie. W 30. minucie bardzo mocno z daleka strzelił Maksim Kanunnikow, Thibaut Courtois z trudem odbił piłkę przed siebie i gdyby stał tam jakiś Rosjanin, mogło zakończyć się bramką. Nie stał.

W końcówce Sborna była już bardzo blisko. Najpierw Wiktor Fajzulin „huknął” z woleja ponad poprzeczką, a potem najlepszej okazji nie wykorzystał Aleksander Kokorin. Wbiegł między dwóch obrońców, wydawało się, że głową musi wpakować piłkę do siatki, jednak uderzył obok słupka. Szansa przepadła. Ogólnie jednak 45 minut rozczarowało, szczególnie w wykonaniu Belgów.

Druga połowa nie zaczęła się lepiej. Co prawda piłkarzom nie można było odmówić chęci, lecz niewiele z tego wynikało. Brakowało „soczystych” strzałów, okazji, nie mówiąc o golach. Rosjanie raz po raz próbowali wrzucać piłkę w pole karne rywali, jednak bez konkretnego efektu. Belgowie wyglądali na bezradnych lub pozbawionych pomysłu, jak rozmontować przeciwną defensywę. Widząc, co się dzieje, sprawy w swoje ręce, a raczej nogi, postanowił wziąć Hazard. Najpierw po jego akcji jeden z Rosjan zagrał piłkę ręką w niebezpiecznej odległości od własnej szesnastki. Piłkę uderzył as Chelsea Londyn, lecz trafił w słupek. Po chwili Hazard przeprowadził solową akcję, znalazł się na czystej pozycji, ale uderzył fatalnie. W 88. minucie Eden znów pokazał szybkość i błyskotliwość, z końcowej linii wycofał piłkę do stojącego na szóstym metrze Divocka Origiego, który pewnie umieścił ją w siatce. Origi wszedł na boisko w 57. minucie, a co ciekawe, obie bramki w wygranym 2:1 spotkaniu z Algierią także zdobyli piłkarze wprowadzeni na boisko po przerwie. Belgowie odnieśli zatem drugie zwycięstwo, ale nadal nikogo nie zachwycili i nie przekonali.
 
Rosja 1:0 (0:0). Bramki: Divock Origi (88.). Żółte kartki: Axel Witsel, Toby Alderweireld – Denis Głuszakow. Sędziował: Felix Brych (Niemcy). Widzów: 72 000.

Belgia: Thibaut Courtois – Toby Alderweireld, Vincent Kompany, Thomas Vermaelen (31. Jan Vertonghen), Daniel Van Buyten – Kevin De Bruyne, Marouane Fellaini, Axel Witsel, Dries Mertens (75. Kevin Mirallas) – Eden Hazard, Romelu Lukaku (57. Divock Origi).

Rosja: Igor Akinfiejew – Aleksiej Kozłow (62. Andriej Jeszczenko), Siergiej Ignaszewicz, Wasilij Bierezucki, Dmitrij Kombarow – Denis Głuszakow, Aleksander Samiedow (90. Aleksander Kierżakow), Wiktor Fajzulin, Oleg Szatow (83. Alan Dzagojew) – Aleksander Kokorin, Maksim Kanunnikow.

Piotr Skrobisz