Polska pod rządami Tuska zaczyna ginąć
Niedziela, 22 czerwca 2014 (19:31)Ze Stanisławem Piotrowiczem, posłem PiS, sekretarzem stanu w kancelarii premiera Jarosława Kaczyńskiego, koordynującego prace służb specjalnych, rozmawia Mariusz Kamieniecki
O czym świadczą ujawniane przez „Wprost” rozmowy najwyższych urzędników państwa?
– Okoliczności i treść rozmów ministrów, czy też prezesa NBP ujawnione przez tygodnik „Wprost” są kompromitujące dla ludzi władzy, obnażają słabość polskiego państwa, które w celach wizerunkowych próbuje się ratować rozmaitymi sztuczkami. Społeczeństwo jest odcinane od prawdziwych informacji o stanie państwa, podobnie jak parlament, który na dobrą sprawę przestał sprawować kontrolę nad tym rządem. Również media głównego nurtu nie naciskają na rząd. Dobrze się stało, że społeczeństwo za pomocą ujawnionych rozmów mogło zorientować się w faktycznym stanie państwa. Myślę, że to, z czym dziś mamy do czynienia, nie ma nic wspólnego z państwem demokratycznym.
Jak ocenia Pan funkcjonowanie polskiego wymiaru sprawiedliwości i służb specjalnych?
– Przede wszystkim chciałbym zakwestionować niezależność prokuratury. Premierowi Tuskowi wygodnie jest posługiwać się terminem „niezależność prokuratury”, którą sam mocno ograniczył. Prokuratura jest aktywna w sprawie, czy sprawach, na których premierowi zależy, natomiast jest całkowicie bierna wtedy, kiedy w państwie dzieją się rzeczy złe. Wypowiedzi Donalda Tuska są wyznacznikiem tego, co ma czynić prokuratura i jak mają postępować służby specjalne. Być może nie miałbym nic przeciwko temu, gdyby premier w trosce o dobro państwa inicjował działania i inspirował służby do energiczniejszych działań, które zmierzają do poprawy bezpieczeństwa państwa, gdyby inspirował prokuraturę do walki z korupcją, do ścigania wszelkiego rodzaju patologii. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie. Premier aktywizuje prokuraturę wtedy, kiedy uszczerbku na wizerunku doznają członkowie tego rządu czy sam Donald Tusk. Pamiętamy, jak zaangażowały się organy ścigania, kiedy jeden z internautów miał używać obelżywych sfomułowań pod adresem prezydenta Komorowskiego. Natomiast nie angażują się, kiedy państwo jest zagrożone z uwagi na nieograniczone – można powiedzieć – funkcjonowanie na terytorium Polski obcych służb. Tu akurat nie słyszymy o żadnej aktywności. Polska jest chyba jedynym państwem byłego bloku wschodniego, które na przestrzeni ostatnich lat nie wydaliło ani jednego agenta rosyjskiego wywiadu, podczas gdy w innych państwach, np. ostatnio w Czechach, wydalono sporo rosyjskich agentów. No, ale jak się okazuje, skoro Służba Wywiadu Wojskowego podpisała umowę o współpracy z Federalną Służbą Bezpieczeństwa Rosji, to takie są tego efekty. To Donaldowi Tuskowi nie przeszkadza, natomiast angażuje organy ścigania do zwalczania tych, którzy ujawniają pokątne działania przedstawicieli jego rządu.
Za taśmami „Wprost” mogą stać służby obcego wywiadu?
– Niczego wykluczyć nie można. W moim przekonaniu, państwo polskie jest dzisiaj bezbronne, służby specjalne, wydaje się, wymknęły się spod kontroli i nie spełniają swoich funkcji. Również parlament utracił kontrolę nad służbami, a za ich funkcjonowanie osobistą odpowiedzialność ponosi premier, któremu bezpośrednio podlegają szefowie wszystkich służb specjalnych. Wcześniej każdy premier zdawał sobie sprawę, że obowiązki nie pozwalają mu w sposób efektywny nadzorować osobiście i koordynować pracy służb, dlatego w każdym rządzie była instytucja ministra koordynatora ds. służb specjalnych. Donald Tusk zrezygnował z tej instytucji, przejmując osobistą odpowiedzialność za ten obszar. Dziwi mnie to, że teraz nagle zaniepokoił się, że możemy mieć do czynienia z ingerencją obcych służb na terenie Polski. Przecież ten niepokój premierowi powinien towarzyszyć zawsze, a nie tylko wtedy, kiedy ujawniane są materiały kompromitujące jego rząd. Jeżeli dopiero przy takiej okazji premierowi przychodzi do głowy to, że na terenie państwa polskiego mogą działać bezkarnie obce służby, to pokazuje, w którym miejscu jest dzisiaj Polska.
Minister Sienkiewicz powinien być sędzią we własnej sprawie?
– Takie absurdy są specjalnością tego rządu. Przecież jeżeli chodzi o katastrofę smoleńską, to premier Tusk również uważał, że najlepiej tę tragedię wyjaśnią ci, którzy za nią ponosili odpowiedzialność. Wygląda na to, że jest to standard w tym rządzie. Przypomnę również, że na czele komisji śledczej w sprawie wyjaśnienia afery hazardowej, która dotyczyła członków tego rządu i najwyższych władz PO, stanął Mirosław Sekuła – polityk tego ugrupowania, uznano bowiem, że on najlepiej posprząta wszystkie brudy. A zatem to standard. To pokazuje, że bynajmniej nie chodzi tu o wyjaśnienie sprawy podsłuchów i ujawnienie rzeczywistego stanu państwa i zagrożeń wobec Polski, ale jest to odwet. Ten, który został dotknięty, będzie najskuteczniej ścigał tego, kto go obnażył, ośmieszył, skompromitował. To tak, jakby złodziejowi dać pokierować śledztwem we własnej sprawie. Trudno to inaczej skomentować.
Czy rząd PO – PSL ma jeszcze mandat do rządzenia Polską?
– Ten rząd już wielokrotnie się skompromitował. Gdyby media głównego nurtu wywiązywały się ze swej roli, a w szczególności gdyby kontrolowały i punktowały pracę tego rządu, to myślę, że mielibyśmy już dawno pełny obraz tej władzy i funkcjonowania państwa. Społeczeństwo mogłoby zrobić użytek ze swojego prawa w dniu wyborów. Natomiast rządzący, wspierani przez media głównego nurtu, są skłonni każdą porażkę przekuć w sukces. Być może Donald Tusk zdaje sobie sprawę, że mamy do czynienia z początkiem końca i musi mieć świadomość, że jeżeli straci przychylność mediów, to nie będzie w stanie utrzymać władzy. Ta władza tak naprawdę nie ma żadnych sukcesów. Na przestrzeni ostatnich siedmiu lat państwo polskie drastycznie się zwija, a nie rozwija. Mamy do czynienia z wycofywaniem się państwa z obszarów, w których powinno przejawiać swoją aktywność. Mówiąc wprost, mamy do czynienia z procesem zmierzającym do likwidacji tego państwa, co zresztą potwierdza w ujawnionych taśmach sam minister Sienkiewicz, mówiąc, że „państwo polskie istnieje teoretycznie. Praktycznie nie istnieje…”. Tymczasem społeczeństwu przedstawia się oficjalną, świetlaną wersję, że Polska to kraj sukcesu. To wszystko oddaje istotę rzeczy, że państwo polskie jest w fatalnym stanie. Diagnoza brzmi: Polska pod rządami Donalda Tuska zaczyna ginąć. Mamy do czynienia z obłudą i kłamstwami. Ten rząd będzie czynił wszystko, dopóki to tylko będzie możliwe, żeby władzy nie oddać. Skoro tak, to droga jest jedna: Donaldowi Tuskowi i spółce trzeba odebrać władzę. Ci ludzie zdają sobie sprawę, że oddanie władzy łączy się z bilansem stanu państwa, ujawnieniem faktycznego stanu jego finansów, a to oznacza, że poznamy dramatyczny, kompromitujący dla tego rządu obraz państwa polskiego.
Dziękuję za rozmowę.