• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Francja w formie

Piątek, 20 czerwca 2014 (23:36)

To był prawdziwy pogrom. Francja rozbiła Szwajcarię 5:2 w meczu grupy E brazylijskiego mundialu, odnosząc kolejne efektowne zwycięstwo, po 3:0 nad Hondurasem. Dwie pierwsze bramki Trójkolorowi zdobyli w ciągu kilkudziesięciu sekund.


Obie drużyny rozpoczęły mundial od zwycięstw, dlatego dziś marzyły o kontynuowaniu udanej serii. Francuzi byli faworytami, jednak i rywale zapowiadali odważną walkę o niespodziankę. Pojedynek dla Szwajcarów rozpoczął się jednak fatalnie. Już w ósmej minucie Steve von Bergen został kopnięty w twarz przez Oliviera Girouda i musiał przedwcześnie opuścić boisko. To była jednak dopiero zapowiedź koszmaru, który na dobre zaczął się w 17. minucie. Wtedy to sprawca nieszczęścia obrońcy Helwetów fantastycznie uderzył piłkę głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i Francja objęła prowadzenie. Nie minęło nawet kilkadziesiąt sekund, gdy wyprowadziła kolejny cios, nokautujący. Szwajcarzy szybko stracili piłkę, przejął ją Karim Benzema wypatrzył Blaise’a Matuidiego, a ten pewnym strzałem podwyższył na 2:0.

W 32. minucie powinno być 3:0. Benzema nie wykorzystał jednak rzutu karnego (jego strzał obronił Diego Benaglio), a spieszący z dobitką Yohan Cabaye trafił w poprzeczkę. Szwajcarzy w tym momencie mogli na chwilę uwierzyć, że nie wszystko jeszcze stracone, jednak przeciwnicy szybko wyprowadzili ich z błędu.

W 40. minucie Mathieu Valbuena wykończył szybką kontrę i w tym momencie stało się jasne, że w tym meczu jedyną niewiadomą są rozmiary zwycięstwa Trójkolorowych. Ci po przerwie nie zwolnili, nadal parli do przodu, chcąc zdobywać kolejne gole. W 67. minucie na swojego doczekał się Benzema, który dostał piłkę w polu karnym i szansy tym razem nie zmarnował. Uderzył pewnie i skutecznie. Chwilę później napastnik Realu Madryt wystąpił w roli astystenta, co wykorzystał Moussa Sissoko. 5:0 – to już był prawdziwy pogrom.

Minęło kilka chwil i ten sam zawodnik powinien strzelić szóstego gola, zatrzymał go jednak Benaglio, podobnie jak dobijającego Benzemę. Załamani Helweci starali się zdobyć przynajmniej jedną, honorową bramkę i to się im udało. W 81. minucie Blerim Dzemaili bardzo ładnie przymierzył z rzutu wolnego i na tablicy wyników pojawiła się przy Szwajcarii cyferka „1”. W końcówce jeszcze Granit Xhaka ładnym strzałem zdobył drugiego gola i ten festiwal bramek zakończył się rezultatem 5:2 dla Francji, która powoli może się szykować do 1/8 finału.


Szwajcaria – Francja 2:5 (0:3). 

Bramki: Blerim Dzemaili (81. – wolny), Granit Xhaka (87.) – Olivier Giroud (17. –głową), Blaise Matuidi (18.), Mathieu Valbuena (40.), Karim Benzema (67.), Moussa Sissoko (73.). Żółta kartka: Yohan Cabaye. Sędziował: Bjoern Kuipers (Holandia). Widzów: 50 000.

Szwajcaria: Diego Benaglio – Stephan Lichtsteiner, Steve von Bergen (9. Philippe Senderos), Johan Djourou, Ricardo Rodriguez – Gokhan Inler, Valon Behrami (46. Blerim Dzemaili), Xherdan Shaqiri, Granit Xhaka, Admir Mehmedi – Haris Seferović (69. Josip Drmić).

Francja: Hugo Lloris – Mathieu Debuchy, Raphael Varane, Mamadou Sakho (66. Laurent Koscielny), Patrice Evra – Mathieu Valbuena (82. Antoine Griezmann), Yohan Cabaye, Blaise Matuidi, Moussa Sissoko, Olivier Giroud (63. Paul Pogba) – Karim Benzema.

Piotr Skrobisz