Dymisja Sienkiewicza to kwestia czasu
Piątek, 20 czerwca 2014 (19:54)Broniąc ministra Sienkiewicza, Tusk niewątpliwie gra z opinią publiczną i mediami. Za jakiś czas ogłosi dymisję ministra spraw wewnętrznych, by dać okazję usłużnym dziennikarzom do wzniesienia pochwalnych tonów na swoją cześć.
Tusk wówczas zaprezentuje się jako ten, który nie ulega łatwo szantażowi politycznemu i dziennikarskiemu, jest opanowany, zrównoważony, wreszcie rozsądny, gdy wreszcie łaskawie okaże się wspaniałomyślnym mężem stanu i dla dobra kraju ocali koalicję z PSL. Dzięki temu większość dziennikarzy (plus sam koalicjant), wspierających dotychczas ten układ zamknięty, odetchnie z ulgą, bo obecność Sienkiewicza nie da się ani obronić, ani zaakceptować, i tworzy przede wszystkim poczucie dyskomfortu, nawet dla największych wyznawców premiera. O tym doskonale wie Tusk.
Tylko co z tego, skoro państwo polskie nadal będzie w rozkładzie, ponieważ oczekiwana dymisja to zaledwie otynkowanie fasady. Zgnilizna jest w samych strukturach i potrzeba tu gruntownego remontu, zaczynając od zwolnienia z pracy administratora tego gruzowiska. Ta tuskowa stajnia Augiasza wymaga dziś sprytu i siły Herkulesa.
Tusk musi liczyć na pomoc mediów. Musi teraz obłaskawić dziennikarzy, gdyż – jak wiadomo – polityk, który zadrze z mediami, jest samobójcą. Tusk zadarł.
Warto też przypomnieć w tym miejscu słowa Donalda Tuska, gdy dziennikarze Tomasz Sekielski i Andrzej Morozowski rękami posłanki Renaty Beger nagrali najważniejszego współpracownika Jarosława Kaczyńskiego, Adama Lipińskiego, rozpętując słynną aferę taśmową w 2006 roku. Donald Tusk jako zatroskany demokrata i patriota podziękował wówczas dziennikarzom TVN za odważne działania w obronie demokracji i bynajmniej nie nazywał tego zamachem stanu, chociaż dzięki tej aferze przejął władzę, którą dzierży do dziś. Premier powiedział wtedy znamienne słowa, które jak ulał pasują do aktualnej sytuacji, wystarczy tylko zamienić słowa PiS na PO, a nazwisko Jarosława Kaczyńskiego Donaldem Tuskiem:
„Jestem poruszony zawartością tych taśm. Dziękuję dziennikarzom za wspieranie demokracji poprzez ujawnienie kompromitującego przypadku skandalicznej korupcji politycznej, jakiej dopuścił się PiS. Miliony Polaków mogły poznać dzięki tym nagraniom kulisy kuchni politycznej kompromitującej obecny rząd. Dzisiaj wszyscy przyzwoici ludzie muszą się domagać natychmiastowego skrócenia kadencji Sejmu i dymisji rządu Jarosława Kaczyńskiego”.
Przy aktualnym skandalu korupcyjnym z udziałem ważnych funkcjonariuszy państwowych, taśmy Beger i TVN to zaledwie żart. Niestety, usłużni dziennikarze wspierają psucie naszego kraju.
Tomasz M. Korczyński