• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Suaaaaareeeez... i wszystko jasne!

Czwartek, 19 czerwca 2014 (23:08)

Dwie bramki genialnego Luisa Suareza dały Urugwajowi zwycięstwo 2:1 nad Anglią w chwilami porywającym meczu grupy D. Podopieczni Oscara Tabareza przedłużyli tym samym swoje szanse na awans do kolejnej rundy, Wyspiarze ich definitywnie nie stracili, ale są one już tylko iluzoryczne.

Powrót Suareza był wydarzeniem meczu. Znakomity napastnik na inaugurację nie zagrał, bo Tabarez postanowił go oszczędzić na najważniejsze boje. O wszystko. As Liverpoolu doznał kontuzji tuż przed mundialem, w ogóle nie było pewne, czy do Brazylii przyjedzie. Przyjechał, lecz jego forma stanowiła małą zagadkę. Czy po zabiegu i rekonwalescencji będzie sobą, czy zniesie trudy walki, ostrej, bezpardonowej.

W przegranej potyczce z Kostaryką jego brak był aż nadto widoczny. Edinson Cavani był z przodu osamotniony, brakowało mu kolegi, z którym rozumie się w ciemno, bez słów. Teraz wreszcie Suarez na boisko wyszedł, Tabarez nie miał wyjścia, musiał posłać do boju wszystko, co ma najlepszego. Od pierwszych minut na murawie trwała niesamowita walka. Być może nie był to mecz porywający ilością strzałów, okazji i bramkarskich parad, ale zachwycał sercem, jakie zawodnicy obu drużyn na boisku zostawiali. Jedni i drydzy wręcz gryźli trawę, nie odstawiali nogi ani na sekundę. Wymowny był obrazek z drugiej połowy. Alvaro Pereira na moment stracił przytomność przypadkowo uderzony przez Raheema Sterlinga. Gdy doszedł do siebie, lekarz urugwajskiej kadry dawał znać trenerowi, że konieczna będzie zmiana. Piłkarz wręcz się wściekł, zaczął wymachiwać rękoma, że nie, że chce grać dalej i walczyć. Wrócił na boisko i za chwilę „szarpał”, jakby nic się nie stało. W pierwszej połowie mieliśmy dwie kluczowe sytuacje.

W 31. minucie po fantastycznym dośrodkowaniu Stevena Gerrarda Wayne Rooney trafił w poprzeczkę, choć miał do bramki może z metr. Jak nie zamienił tej okazji na gola, wie chyba tylko on sam. W odpowiedzi popisową akcję przeprowadzili Urugwajczycy. Cavani wspaniale wypatrzył Suareza, a ten pięknym, technicznym strzałem głową dał swej drużynie prowadzenie. Do przerwy wynik się nie zmienił, po niej nastąpił szturm Urugwaju. To mogły być nokautujące minuty. Najpierw Suarez sprytnie uderzył bezpośrednio z rzutu rożnego i zaskoczony Joe Hart w ostatniej chwili wybił pilkę sprzed linii. Za moment po koronkowej akcji Cavani znalazł się sam przed Hartem, chciał uderzyć w długi róg, lecz okrutnie się pomylił. Gdyby trafił, Anglia pewnie by się nie podniosła.

W 54. minucie powinien być remis. Rooney dostał doskonałe podanie, stał osiem metrów od bramki Fernando Muslery, mógł wybrać róg, w który trafi, a trafił niemal centralnie w rywala. W końcu jednak napastnikowi Manchesteru United się udało. W 75. minucie wykorzystał podanie Glena Johnsona i z bliska ulokował piłkę w siatce. Remis! Anglicy ruszyli, by zadać cios kolejny, lecz animuszu na długo im nie starczyło i znów do pracy wzięli się Urugwajczycy. W 85. minucie znów pokazały się dwie największe gwiazdy tej drużyny: Cavani wypatrzył Suereza, a ten, nie zastanawiając się, „huknął” potężnie, nie dając szans Hartowi. Anglicy zaatakowali, już rozpaczliwie, chcąc wydrzeć choćby punkt. W ostatnich sekundach na pole karne rywali pofatygował się nawet Hart, lecz niczego to nie zmieniło.

Po wspaniałym meczu minimalnie lepszy okazał się Urugwaj, dzięki czemu zachował szanse na awans. Wyspiarze jeszcze ich definitywnie nie stracili, lecz nie wszystko zależy tylko od nich. Wystarczy, by Włochy zremisowały z Kostaryką, a będą musieli pakować walizki. Czyżby kolejna europejska potęga, po Hiszpanii, miała pożegnać się z mundialem błyskawicznie?

Urugwaj - Anglia 2:1 (1:0). Bramki: Luis Suarez (39. - głową, 85.) - Wayne Rooney (75.). Żółte kartki: Diego Godin - Steven Gerrard. Sędziował Carlos Velasco Carballo (Hiszpania). Widzów: 60 000.

Urugwaj: Fernando Muslera - Maximiliano Pereira, Diego Godin, Jose Maria Gimenez, Martin Caceres - Alvaro Gonzalez (78. Jorge Fucile), Egidio Arevalo Rios, Cristian Rodriguez, Nicolas Lodeiro (67. Christian Stuani) - Luis Suarez (87. Sebastian Coates), Edinson Cavani.

Anglia: Joe Hart - Glen Johnson, Gary Cahill, Phil Jagielka, Leighton Baines - Steven Gerrard, Jordan Henderson (87. Rickie Lambert), Raheem Sterling (65. Ross Barkley), Danny Welbeck (71. Adam Lallana) - Daniel Sturridge, Wayne Rooney.

Piotr Skrobisz