Tłumaczenia Seremeta
Czwartek, 19 czerwca 2014 (17:22)Działania prokuratury były prawidłowe i miały podstawę prawną – podkreślił prokurator generalny Andrzej Seremet podczas specjalnie zwołanej konferencji prasowej.
Seremet w czasie spotkania z dziennikarzami zaznaczył, że to on jako prokurator generalny zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego przepisy pozwalające policji i służbom specjalnym stosować kontrolę operacyjną i sięgać do materiałów teleinformatycznych z pominięciem przepisów o tajemnicy dziennikarskiej. – Przypominam to, żebyście państwo nie myśleli, że moje słowa to pusty frazes – dodał Seremet, zapewniając jednocześnie, że tajemnica dziennikarska to dla niego jeden z fundamentów społeczeństwa.
– Tak jak państwo mieli okazję usłyszeć z ust premiera, wczoraj mieliśmy rzeczywiście połączenie i rozmawialiśmy około dwóch do trzech minut i zapewniłem premiera, że z tych informacji, które wczoraj posiadałem, a dziś posiadam je w trochę szerszym zakresie po rozmowie z dwoma prokuratorami, którzy uczestniczyli w tych czynnościach, oceniam działania prokuratury jako prawidłowe, oparte o właściwe podstawy prawne i nie jest to wyłącznie ocena, która mieści się w odniesieniu do polskiego prawa, ale także jest to działanie, które jest możliwe do spełnienia w wielu innych państwach demokratycznych, w państwach UE – oświadczył Seremet.
Prokurator generalny zrelacjonował jak – według niego – wyglądała interwencja prokuratury i ABW w redakcji. Seremet podkreślił, że redaktor naczelny „Wprost” Sylwester Latkowski informował prokuratorów, iż zapis nagrania jest w jego komputerze i początkowo chciał im przekazać to nagranie, ale następnie zmienił zdanie i odmawiał nawet wykonania kopii jego komputera.
– Padają takie histeryczne i pełne dramatyzmu oświadczenia, że jest to koniec wolności, że jest to pierwszy przypadek, w którym prokurator i służby specjalne wchodzą do redakcji po to, żeby zamykać im usta. Proszę sobie przypomnieć wizytę służb specjalnych w redakcji „Guardiana”, w redakcji „Daily Mirror”, w redakcji „L’Equipe”. We wszystkich tych przypadkach nie chodziło o to, żeby pognębić prasę i zamknąć jej usta, lecz o to, żeby zdobyć określony dowód. I tymi intencjami kierowała się też prokuratura, i stąd obecność prokuratorów i funkcjonariuszy ABW w redakcji tygodnika „Wprost” – powiedział Seremet, dodając, że według niego prokuratura i media, w tym redakcja tygodnika „Wprost”, powinny mieć ten sam cel, czyli „po pierwsze, wykryć sprawcę przestępstwa nielegalnego zakładania podsłuchu, [...] po drugie [...], żeby ustalić, czy doszło do przestępstwa, i zebrać na to dowody”.
Wczoraj ABW zażądała od redakcji „Wprost” dobrowolnego wydania nośników z nagraniami nielegalnych podsłuchów polityków i szefa NBP. Redakcja odmówiła. W związku z tym prokuratura zarządziła przeszukanie redakcji, chciała odebrać redaktorowi naczelnemu „Wprost” laptop i pamięć USB, jednak odstąpiono od tej czynności po tym, jak do pomieszczenia weszli dziennikarze zgromadzeni w redakcji.
MM