Hiszpanie odpadają w fazie grupowej
Środa, 18 czerwca 2014 (23:23)To gigantyczna sensacja, to prawdziwy koniec świata, przynajmniej tego piłkarskiego. Broniąca tytułu mistrza świata Hiszpania przegrała z Chile 0:2 swój mecz ostatnej szansy, co oznacza, że po fazie grupowej pożegna się z brazylijskim mundialem. Nikt się tego nie spodziewał, nikt. Ale nie zasłużyła, by grać dalej.
Po klęsce 1:5 z Holandią pojedynek z Chile był dla drużyny Vicente del Bosque bojem o wszystko. Nie mogła go przegrać, nawet remis był dla niej wynikiem fatalnym, dającym tylko iluzoryczne szanse awansu do kolejnej rundy. Trener dokonał ważnych zmian w porównaniu ze starciem z Pomarańczowymi, zostawiając na ławce dwóch do tej pory absolutnych pewniaków, Xaviego i Gerarda Pique. Ponownie zaufał natomiast Diego Coście i oglądając to, co urodzony w Brazylii napastnik wyprawiał, chyba sam nie mógł w to uwierzyć. Bo tak on, jak i cała hiszpańska drużyna zagrał fatalnie.
Gwiazdy Barcelony i Realu Madryt po raz kolejny totalnie zawiodły, po raz kolejny udowodniły, że ich czas minął. Aż żal było patrzeć, jaką uprawiają kopaninę, jak bez ładu i składu próbują atakować, jak miotają się na boisku. Może tylko w początkowych fragmentach sprawiali wrażenie, jakby przejmowali kontrolę nad tym, co dzieje się na murawie. Brakowało im jednak kropki nad i, ostatniego podania, strzałów. Chilijczycy natomiast czekali na ten moment. Jedną szansę. Otrzymali ją w 20. minucie. Niezawodny zazwyczaj Xabi Alonso, „król” środka boiska, stracił piłkę, rywale wymienili kilka podań, Eduardo Vargas oszukał Ikera Casillasa i spokojnie wpakował piłkę do siatki.
Hiszpanom zajrzała w oczy katastrofa. Próbowali coś jeszcze zrobić, odmienić losy meczu, przecież do jego końca pozostawało mnóstwo czasu, ale brakowało im pomysłu. Chilijczycy ich nieporadne akcje rozbijali bez większych problemów, jakby to oni byli profesorami. W 43. minucie ponownie przypomniał o sobie Casillas. Bramkarz, który jeszcze niedawno uchodził – i słusznie - za najlepszego w świecie, odbił przed siebie strzał Alexisa Sancheza, do piłki dopadł Charles Aranguiz i podwyższył na 2:0.
Po przerwie Hiszpanie zaatakowali. Szybko przed szansą stanął Costa, ale tak długo zastanawiał się, co zrobić z piłką, że zabrali mu ją rywale. Po kilku minutach Sergio Busquets strzelał może z trzech metrów, jednak i on nie trafił w światło bramki. Jeśli nie wykorzystuje się takich okazji, to się przegrywa. Z biegiem czasu wiara obrońców tytułu (jeśli taka w ogóle była) słabła, a Chlijczycy mieli coraz więcej swobody. Gdyby Sanchez, Felipe Gutierrez czy Arturo Vidal posiadali lepiej ustawione celowniki, mogli kompletnie upokorzyć przeciwników. Zabrakło im trochę precyzji, ale to akurat niczego nie zmieniło.
W końcówce jeszcze pięknie z daleka przymierzył Andres Iniesta, jakby przypominając, że Hiszpania jednak w piłkę potrafi grać, ale na postarunku stanął Claudio Bravo. Chile wygrało 2:0, zapewniło sobie awans do kolejnej rundy, podobnie zresztą jak Holandia. A Hiszpania? Zagra z Australią o trzecie miejsce w grupie B. Na razie ma na koncie zero punktów. Tak, to jest piłkarski koniec świata. Koniec pewnej ery. I z pewnością największa sensacja (in minus) brazylijskiego mundialu.
„Znęcając” się nad piłkarzami del Bosque, nie sposób nie poświęcić kilku słów Chilijczykom. To świetny zespół, który stać na wszystko. Agresywny, odważny, nie kalkulujący, grający do przodu, atakujący, znakomicie wyszkolony technicznie. Hiszpanie mogą się tylko „pocieszać”, że przegrali z nie byle kim. Ale to oczywiście dla nich marne pocieszenie.
Hiszpania - Chile 0:2 (0:2). Bramki: Eduardo Vargas (20.), Charles Aranguiz (43.). Żółte kartki: Xabi Alonso - Arturo Vidal, Eugenio Mena. Sędziował Mark Geiger (USA). Widzów 74 000.
Hiszpania: Iker Casillas - Cesar Azpilicueta, Sergio Ramos, Javi Martinez, Jordi Alba - Xabi Alonso (46. Koke), Sergio Busquets, David Silva, Andres Iniesta - Pedro Rodriguez (76. Santi Cazorla), Diego Costa (64. Fernando Torres).
Chile: Claudio Bravo - Mauricio Isla, Gary Medel, Gonzalo Jara, Eugenio Mena - Charles Aranguiz (64. Felipe Gutierrez), Marcelo Diaz, Francisco Silva, Arturo Vidal (88. Carlos Carmona) - Alexis Sanchez, Eduardo Vargas (85. Jorge Valdivia).
Piotr Skrobisz