• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Bez goli, a pięknie

Wtorek, 17 czerwca 2014 (23:06)

W tym meczu było niemal wszystko: szybkie tempo, mnóstwo strzałów i emocji, zabrakło tylko jednego, niestety najważniejszego: goli. Brazylia zremisowała 0:0 z Meksykiem w spotkaniu grupy A. Bohaterami swych ekip okazali się bramkarze.

Przed spotkaniem na szczycie grupy A najwięcej mówiono o... arbitrze. Nie, nie dlatego, że Turek Cuneyt Cakir budzi jakieś specjalne emocje lub czymś wyjątkowym zasłynął. Nie. Uwaga skupiła się na nim z tej racji, że sędziowie prowadzący wcześniejsze spotkania obu drużyn nie stanęli na wysokości zadania, w dużej mierze wpływając na ich wyniki. Cakir zadanie miał zatem dodatkowo utrudnione, ale sobie poradził. Kilka drobnych błędów popełnił, ale ogólnie nie starał się być głównym aktorem widowiska.

Brazylijczycy liczyli, że ich ulubieńcy zachwycą, że odniosą kolejne efektowne zwycięstwo, Meksykanie wierzyli w niespodziankę. Początek był... ostry. Szczególnie goście nie przebierali w środkach, mnożyły się faule, piękna piłki było zdecydowanie mniej. Dopiero z czasem zawodnicy przypomnieli sobie, że w futbolu chodzi jednak o bramki, efektowne akcje, strzały.

W 24. minucie Hector Herrera niesamowicie mocno „huknął” z dystansu, Julio Cesar końcówkami palców przeniósł piłkę ponad poprzeczką. Sędzia tego nie zauważył (to jedna ze wspommianych pomyłek), nakazał Brazylijczykowi rozpocząć od własnej bramki. W ogóle Meksykanie bardzo dużo strzelali z daleka. Nie bawili się w finezyjne zagrania, gdy tylko dochodzili do w miarę dobrej sytuacji, od razu uderzali, niezależnie, czy do bramki Cesara było 20, czy też 35 metrów. Zdecydowana większość tych prób mijała cel, choć niektóre w bardzo bliskim sąsiedztwie słupka lub poprzeczki.

W 26. minucie wydawało się, że musi paść gol dla Canarinhos. Dani Alves wrzucił piłkę w pole karne, tam najwyżej wyskoczył nie imponujący warunkami fizycznymi Neymar, uderzył głową znakomicie, jednak fantastyczną paradą popisał się Guillermo Ochoa. Tuż przed przerwą meksykański bramkarz wystąpił po raz kolejny w roli głównej. Tym razem po błędzie jego kolegów z defensywy aż trzech rywali znalazło się przed nim: mogli zrobić wszystko, a zaskoczony takim obrotem sprawy David Luiz strzelił zbyt lekko, by zaskoczyć Ochoę. Mimo że do przerwy gol nie padł, mecz musiał się podobać. Szybki, toczony w dobrym tempie, trzymający w napięciu.

W drugiej połowie nic się nie zmieniło, a być może tylko Meksykanie grali jeszcze odważniej. Nie bali się ryzykować, atakowali, chcąc zwyciężyć. W 57. minucie Paul Aguilar przepięknie przymierzył z ponad 20 metrów, lecz znów zabrakło mu centymetrów. Niedługo później odpowiedział Neymar: z rzutu wolnego, też minimalnie niecelnie.

W 69. minucie znów pokazał się as Barcelony, wszystko zrobił niemal idealnie, ale na drodze piłki stanął świetnie dysponowany Ochoa. Brazylia atakowała, Meksyk się odgryzał, mecz był więcej niż ciekawy. Brakowało w nim tylko jednego, za to najważniejszego – goli.

W 80. minucie sędzia dość łaskawie potraktował Thiago Silvę, który za brutalny faul powinien ujrzeć czerwoną kartkę. Zobaczył żółtą. W 86. minucie ten sam Silva mógł zostać bohaterem, strzelił znakomicie, lecz jeszcze lepiej spisał się Ochoa. Cztery minuty później szansę miał Meksyk: Andres Guardado „huknąl” potężnie, lecz oczywiscie niecelnie.

Piłkę meczową w doliczonym czasie gry miał jednak Raul Jimenez: strzelił świetnie, a Brazylię kapitalną paradą uratował Cesar. Piękny pojedynek zakończył się zatem remisem 0:0, kompletnie nieoddającym tego, co działo się na boisku. Lepiej brzmiałoby 2:2, lub 3:3... Obie drużyny pozostały niepokonane, mają na koncie po cztery punkty.

Brazylia - Meksyk 0:0.

Żółte kartki: Ramires, Thiago Silva - Paul Aguilar, Jose Juan Vazquez. Sędziował: Cuneyt Cakir (Turcja). Widzów 60 000.

Brazylia: Julio Cesar - Dani Alves, Thiago Silva, David Luiz, Marcelo - Paulinho, Oscar (84. Willian), Luiz Gustavo, Ramires (46. Bernard) - Fred (68. Jo), Neymar.

Meksyk: Guillermo Ochoa - Miguel Layun, Francisco Rodriguez, Rafael Marquez, Hector Moreno - Paul Aguilar, Hector Herrera (76. Marco Fabian), Andres Guardado, Jose Juan Vazquez - Giovani Dos Santos (84. Raul Jimenez), Oribe Peralta (74. Javier Hernandez).

Piotr Skrobisz