• Piątek, 24 kwietnia 2026

    imieniny: Grzegorza, Fidelisa

Przedłużanie procesu polskiej patriotki

Wtorek, 17 czerwca 2014 (14:57)

Rozpoczęty dziś proces w sprawie szefowej Stowarzyszenia Żołnierzy AK na Białorusi, kpt. Weroniki Sebastianowicz, za rzekomy przemyt pomocy żywnościowej dla członków Stowarzyszenia, będzie kontynuowany w piątek – zdecydował sąd w Grodnie.

– Dzisiejsze posiedzenie sądu rejonu oktiabrskiego w Grodnie zakończyło się przełożeniem sprawy na następne posiedzenie, aczkolwiek zeznania świadków bardzo wyraźnie mówiły o tym, że zatrzymane przez urząd celny u pani Sebastianowicz towary zostały przywiezione przez konsulat – powiedział na rozprawie konsul generalny w Grodnie Andrzej Chodkiewicz.

Sprawę przeciwko Sebastianowicz o zorganizowanie przemytu z Polski skierował do sądu urząd celny w Grodnie. Dotyczy ona ponad 70 paczek od polskiego Stowarzyszenia Odra-Niemen z pomocą dla kombatantów Armii Krajowej na Białorusi, które zarekwirowano 2 kwietnia z domu Sebastianowicz w Skidlu w obwodzie grodzieńskim, mimo obecności polskich konsulów.

Sebastianowicz zeznała m.in., że paczki wielkanocne dla kombatantów AK zostały jej przywiezione 2 kwietnia samochodem polskiego konsulatu, a znajdowały się w nich produkty żywnościowe, takie jak makaron, ryż czy czekolada. Zapewniła też, że wbrew twierdzeniom urzędu celnego zawartość paczek nie była przeterminowana.

Na następnym posiedzeniu sąd chce m.in. przesłuchać świadków, którzy nie stawili się tym razem, w tym pracownika urzędu celnego. Na wtorkowej rozprawie oprócz Chodkiewicza obecni byli także działacze nieuznawanego przez władze w Mińsku Związku Polaków na Białorusi, w tym jego szef Mieczysław Jaśkiewicz.

– Ten proces specjalnie jest przeciągany, żeby artykuły w paczkach były przeterminowane – oceniła Sebastianowicz.

Urząd celny twierdzi, że niezidentyfikowana osoba z Polski nabyła i rozdała innym osobom w Polsce produkty żywnościowe i upominki o wartości blisko 4 tys. złotych, by osoby te przemyciły je drobnymi partiami na Białoruś. Towary te – według urzędu celnego – znalazły się potem w domu Sebastianowicz w Skidlu. Według urzędu, miała ona koordynować ten przemyt, popełniając wykroczenie administracyjne, zagrożone karą grzywny o równowartości od 250 do 1400 zł.

Sebastianowicz wraz z Jaśkiewiczem zostali skazani w czerwcu ub.r. na kary grzywny przez sąd w Szczuczynie w obwodzie grodzieńskim. Uznano ich za winnych złamania zasad przeprowadzania zgromadzeń masowych, gdyż nie uzyskali zgody władz na organizowaną przez siebie akcję.

Chodzi o ustawienie 12 maja 2013 r. przez ZPB we wsi Raczkowszczyzna w obwodzie grodzieńskim krzyża upamiętniającego ostatniego dowódcę AK połączonych sił Szczuczyn-Lida, Anatola Radziwonika ps. „Olech″, który zginął w walkach z NKWD w 1949 roku. Na uroczystości było ponad 100 osób, w tym Sebastianowicz, kilku innych byłych żołnierzy AK oraz Chodkiewicz.

MM, PAP