Dymisji nie będzie
Wtorek, 17 czerwca 2014 (02:00)Opozycja rozpoczyna rokowania międzypartyjne w sprawie wyłonienia nowego kandydata na premiera. Donald Tusk orzekł jednak wczoraj, że żadnej afery w rządzie nie ma i „decyzji politycznych” nie będzie.
Premier zamierza skoncentrować się na wyjaśnieniu sprawy podsłuchiwania polityków partii rządzącej. Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński zapowiedział złożenie wniosku o konstruktywne wotum nieufności dla rządu PO – PSL.
Nie będzie ani dymisji rządu, ani nawet usunięcia ze stanowiska ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza, który w knajpie dogadywał z prezesem niezależnego – według Konstytucji – Narodowego Banku Polskiego Markiem Belką podjęcie przez bank centralny działań zmierzających do zasypania dziury budżetowej, by przynajmniej utrudnić dojście do władzy opozycyjnemu Prawu i Sprawiedliwości. – Nie znajduję tam spraw, które kazałyby mi podejmować jakieś decyzje wobec ministra Sienkiewicza, jak np. dymisja. […] Niezależnie od tego, w jak paskudny sposób wyrażali swoje opinie i oceny, to rozmawiali raczej, jak pomóc państwu polskiemu, a nie jak zaszkodzić – mówił wczoraj premier Donald Tusk.
Szef rządu, który po ujawnieniu nagrań rozmów swoich byłych i obecnego ministra po raz pierwszy zabrał głos, ubolewał natomiast nad „dość bulwersującym” stylem prowadzenia rozmowy. Humor i pewność nie opuszczały zresztą także prezesa Belki, który na antenie radia RMF oświadczył, że jego rozmowa z ministrem Sienkiewiczem sprzed roku – podczas której m.in. wulgarnie wyrażał się o jednym z członków Rady Polityki Pieniężnej – to była „rozmowa dwóch ludzi, którzy są zatroskani różnymi przejawami życia w Polsce”. Tusk wyjaśniał, że Sienkiewicza do Belki nie wysyłał, a spotkanie odbyło się na wniosek prezesa NBP. W jego ocenie, to, co mówili, „nie zawsze miało się jakoś adekwatnie do rzeczywistości”. Belka w zamian za pomoc rządowi ze strony NBP domagał się „głowy” ministra finansów Jacka Rostowskiego i zmiany ustawy o NBP. Tusk stwierdził, że Rostowskiego namawiał wówczas do pozostania w rządzie, a ustawa o NBP podlega jawnemu procedowaniu. Ponadto bagatelizował fakt przekazania mu przez prezesa NBP informacji w sprawie Amber Gold. Według Tuska, informację otrzymał, gdy sprawą już interesowała się prokuratura.
Premier ogłosił wczoraj, że z życia publicznego i Platformy Obywatelskiej wycofał się Sławomir Nowak – którego rozmowa z byłym wiceministrem finansów Andrzejem Parafianowiczem była „dyskwalifikująca”. Zapowiedział także, że będzie chciał wyjaśnić sprawę podsłuchiwania polityków partii rządzącej. – Destabilizuje się państwo polskie przez proceder nielegalnego zakładania podsłuchów – stwierdził premier.
Dla polityków partii rządzącej tego typu rozmowy są być może codziennością. Bulwersują jednak opozycję. Klub PiS złożył już w Sejmie wniosek o wotum nieufności dla jednego z bohaterów ujawnionych przez tygodnik „Wprost” nagrań. Chodzi o ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza. Prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział, że kolejny wniosek jego ugrupowania ma już dotyczyć całego rządu. – Mamy wszelkie przesłanki, aby uznać, że władza musi odejść. Jedyną właściwą reakcją na ujawnienie tych dokumentów jest dymisja rządu Donalda Tuska i oczekujemy, że Tusk tę dymisję zgłosi. Jeżeli jednak to nie nastąpi, to wtedy zapowiadamy wotum nieufności dla rządu i można powiedzieć, że tą konferencją prasową otwieramy rokowania międzypartyjne w sprawie kandydata na premiera – stwierdził Kaczyński.
Prezes PiS zaznaczył, że tym razem jego ugrupowanie nie zgłosi własnego kandydata na nowego premiera. Ten miałby zostać wyłoniony po konsultacjach z pozostałymi ugrupowaniami parlamentarnymi. Janusz Palikot ogłosił jednak wczoraj, że jest raczej zainteresowany wcześniejszymi wyborami i dzisiaj zamierza złożyć wniosek o samorozwiązanie Sejmu. O dymisji premiera mówił przewodniczący Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro. SLD apelował natomiast o zwrócenie się przez rząd do Sejmu o wotum zaufania, a także zapowiedział wniosek do prezydenta Bronisława Komorowskiego o zwołanie Rady Bezpieczeństwa Narodowego z udziałem prezesa Narodowego Banku Polskiego.
Jarosław Kaczyński antycypował wczoraj, że rząd będzie broniony przez podjęcie dyskursu, iż „jest trudna sytuacja międzynarodowa, nie wiadomo, skąd te informacje się wzięły, być może, że to jest jakaś interwencja zewnętrzna, musimy bronić rządu”. – To jest taki rząd, który z całą pewnością nie jest w stanie zapewnić nam ani bezpieczeństwa, ani zrealizować żadnego polskiego interesu. On jest w stanie realizować interesy pewnego, dosyć wąskiego środowiska, i to jest widoczne gołym okiem – dodał Kaczyński. Według prezesa PiS, ujawnione nagrania wskazują, że w Polsce łamane jest prawo. – Przedstawiciel rządu, można sądzić, że mający pełnomocnictwa premiera, domaga się nadużyć ze strony banku narodowego, a z drugiej strony szef banku narodowego domaga się tego, by dokonywać zmian w składzie Rady Ministrów. W obydwu przypadkach mamy do czynienia z działaniami o charakterze nielegalnym – stwierdził Kaczyński. Ocenił również, że społeczeństwo jest przez rząd permanentnie okłamywane co do sytuacji finansów państwa, przedstawianej w zupełnie innym świetle, niż została dosadnie określona przez Sienkiewicza w rozmowie z Belką. Ponadto o stanie rozkładu państwa świadczyć ma to – mówił Kaczyński – że przynajmniej przez rok najważniejszych ludzi w państwie można podsłuchiwać.
Prokuratura bada
Treścią upublicznionych nagrań zainteresowała się prokuratura. Prokurator generalny Andrzej Seremet poinformował wczoraj, że działania prokuratorów są na wstępnym etapie postępowania. Najbardziej zaawansowane wydają się działania wynikające z rozmowy – zarejestrowanej w lutym br. – byłego ministra transportu Sławomira Nowaka z byłym wiceministrem finansów, szefem wywiadu skarbowego, a obecnie wiceprezesem Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa Andrzejem Parafianowiczem.
– W dniu dzisiejszym będzie postanowienie o wszczęciu postępowania. W tym przypadku mamy do czynienia z okolicznościami, które uzasadniają podejrzenie popełnienia przestępstwa – poinformował wczoraj Seremet. Wyjaśniał, że chodzi m.in. o powoływanie się na wpływy. Według Seremeta, z wypowiedzi Parafianowicza wynika możliwa odpowiedzialność za art. 231 i 230. – Słyszeliśmy bowiem, że pan Parafianowicz twierdził w rozmowie z ministrem Nowakiem, że podjął jakieś działania zmierzające do zablokowania, najprawdopodobniej jakiegoś postępowania karno-skarbowego, jakie się toczyło, a także zadeklarował pomoc, powołując się na wpływy osoby, która najprawdopodobniej jest pracownikiem czy też pełni jakieś funkcje kierownicze w organach urzędu kontroli skarbowej – powiedział Seremet. Śledztwo w tej sprawie wszczęła już Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga.
Seremet ocenił, że na podstawie dotychczas upublicznionych nagrań w rozmowie nie ma podstaw, by formułować jakieś zarzuty wobec szefa MSW czy prezesa NBP. – Na dzień dzisiejszy informacje, które zostały w tej rozmowie ujawnione przez jeden z tygodników, nie stwarzają dla prokuratury uzasadnionego podejrzenia przekonania dokonania przestępstwa przez któregoś z tych rozmówców – stwierdził prokurator generalny.
Sienkiewicz chce ścigania
Przewodniczący Solidarnej Polski, były prokurator generalny Zbigniew Ziobro, oceniał jednak wczoraj, iż istnieje uzasadnione podejrzenie popełnienia przez najważniejszych urzędników państwa różnego rodzaju przestępstw. – Prokuratura powinna sprawdzić, czy premier i szef NBP nie złamali art. 231 kodeksu karnego – przekroczenia uprawnień, w związku z wywieraniem wpływu i łamaniem niezależności NBP – mówił Ziobro.
Nagrania mogą wskazywać, że szef MSW i prezes NBP, który zgodnie z Konstytucją ma być politycznie niezależny, ustalali, jak można zmienić zasady polityki banku centralnego, tak żeby NBP mógł poratować rząd pieniędzmi, by wskutek trudnej sytuacji budżetowej do władzy po wyborach nie doszło Prawo i Sprawiedliwość. Ziobro zwracał również uwagę na oświadczenia Marka Belki, iż ten informował z wyprzedzeniem Tuska o sytuacji w związku z działalnością piramidy finansowej Amber Gold. – Jeśli to, co ujawniono, jest prawdą, to oznacza, że premier naraził całe rodziny na utratę majątku życia, mimo że miał wiedzę z możliwie najbardziej wiarygodnego źródła – dodał Ziobro.
Seremet wyodrębnił również inny – wymieniony przez prokuratora generalnego jako pierwszy – wątek afery podsłuchowej. Chodzi o ściganie tego, kto dokonał podsłuchu. – Zakładanie podsłuchów w polskim prawie jest nielegalne, jest karalne, jest po prostu przestępstwem z art. 267 paragraf3 kodeksu karnego. Ale warunkiem do wszczęcia postępowania, czyli jakichkolwiek czynności ze strony prokuratury, jest złożenie wniosku przez osobę pokrzywdzoną – poinformował Seremet. Do prokuratora generalnego wpłynął już wniosek ministra Sienkiewicza o ściganie osób nielegalnie podsłuchujących jego rozmowy.
Artur Kowalski