• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Hat-trick Muellera

Poniedziałek, 16 czerwca 2014 (20:54)

Trzy bramki Thomasa Muellera i jedna Matsa Hummelsa znokautowały Portugalię w szlagierowym meczu grupy G. Niemcy wygrali 4:0 i potwierdzili, że na brazylijskim turnieju mogą zajść bardzo daleko. Cristiano Ronaldo i jego koledzy kompletnie zawiedli i prawdopodobnie będą mieć problemy z wywalczeniem awansu do 1/8 finału.

To miał być mecz dwóch wyrównanych drużyn, w którym o wyniku zdecydują szczegóły, niuanse, jeden strzał, jedna indywidualna akcja którejś z gwiazd. Niemcy liczyli na... wszystkie, czyli zespół, Portugalia na tego jednego. Wielkiego, niepowtarzalnego, zdolnego w pojedynkę rozstrzygać losy najważniejszych bojów. Cristiano Ronaldo. W ciągu ostatnich dni rodacy żyli stanem jego zdrowia, pytali, czy zdąży, czy będzie w formie, czy da radę poprowadzić kolegów do sukcesu. Zdążył, lecz rady nie dał.

Niemcy bardzo szybko wyszli na prowadzenie: powalony w polu karnym został Mario Goetze, a jedenastkę na bramkę pewnym strzałem zamienił Thomas Mueller. Jakby tego było mało, Portugalczycy za chwilę stracili Hugo Almeidę, który z powody kontuzji musiał opuścić boisko.

Na tym jednak ich nieszczęścia się nie skończyły. W 32. minucie po rzucie rożnym Mats Hummels wyskoczył najwyżej w polu karnym i ładnym strzałem głową podwyższył na 2:0. To wystarczyło, by Pepe, kluczowy portugalski defensor, oszalał. Bo jak inaczej wytłumaczyć jego zachowanie z 37. minuty? Najpierw starł się z Muellerem, Niemiec padł na ziemię, a obrońca Realu Madryt zbliżył się do niego i zamarkował uderzenie głową. Reakcja sędziego mogła być tylko jedna: czerwona kartka. Ronaldo i spółka mieli w tym momencie dość, a Niemcy postanowili ich dobić. Tuż przed przerwą Mueller zachował się sprytnie w „szesnastce” i płaskim strzałem podwyższył na 3:0. To był już nokaut i koniec emocji.

Portugalczycy przestali bowiem wierzyć w możliwość odrobienia strat. Gdyby mogli, to pewnie oddaliby mecz walkowerem i już nie wyszli z szatni. Nie było jednak takiej szansy, zatem chcąc nie chcąc, na boisko wrócili, jednak bez animuszu, serca i pasji. Byle tylko jakoś przetrwać drugie 45 minut, byle stracić jak najmniej bramek, byle kompletnie się nie skompromitować. Takie podejście nie mogło zaskarbić im sympatii, nic zatem dziwnego, że kibice zgromadzeni na stadionie w Salvadorze kwitowali ich głośnymi gwizdami. I to nie tylko Niemcy, także rodacy.

Podopieczni Joachima Loewa natomiast nadal grali swoje. Być może już bez ryzyka, być może nie z taką zaciętością, ale atakowali i próbowali zdobywać kolejne gole. Okazji ku temu stworzyli sobie zresztą mnóstwo. Czasami brakowało im precyzji (Mesut Oezil w sytuacji sam na sam trafił w Ruia Patricio), czasem szczęścia (Goetze przerzucił piłkę minimalnie ponad poprzeczką).

W 78. minucie bramka w końcu padła: niezawodny Mueller dobił uderzenie Andre Schuerrlego i skompletował pierwszego na brazylijskim mundialu hat-tricka. Niemcy rozbili Portugalczyków aż 4:0, jak najbardziej zasłużenie, potwierdzając, że są w świetnej formie i świetnie przygotowani. Portugalia natomiast zawiodła na całej linii, a już odpuszczenie sobie przez nią meczu w drugiej połowie było niedopuszczalne.

Niemcy – Portugalia 4:0 (3:0). Bramki: Thomas Mueller (12. – karny, 45.+1, 78.), Mats Hummels (32. – głową). Żółta kartka: Joao Pereira. Czerwona kartka: Pepe. Sędziował Milorad Mazić (Serbia). Widzów: 51 081.

Niemcy: Manuel Neuer – Jerome Boateng, Mats Hummels (73. Shkodran Mustafi), Per Mertesacker, Benedikt Hoewedes – Mesut Oezil (63. Andre Schuerrle), Sami Khedira, Philipp Lahm, Toni Kroos, Mario Goetze – Thomas Mueller (82. Lukas Podolski).

Portugalia: Rui Patricio – Joao Pereira, Pepe, Bruno Alves, Fabio Coentrao (65. Andre Almeida) – Miguel Veloso (46. Ricardo Costa), Joao Moutinho, Raul Meireles – Nani, Hugo Almeida (28. Eder), Cristiano Ronaldo.

Piotr Skrobisz