Kompromitacja „tolerancyjnych” ambasadorów
Poniedziałek, 16 czerwca 2014 (18:38)Wydumane problemy mniejszości seksualnych są tak „prawdziwe”, jak tęcza na placu Zbawiciela
Aura gejom nie sprzyja. Prawdziwej tęczy nie było. Sztuczna musi na razie wystarczyć. Ta „zniewolona” mniejszość, aspirująca do rządzenia światem, zmuszona jest w kroplach deszczu i chłodzie uprawiać swoje bachanalia na warszawskiej plaży.
Przedtem, podczas kolorowej demonstracji opowiedzieli wszem i wobec o swoim ciężkim losie sybarytów. Ciepło w serca „marginalizowanych” (których ryków, żalów, histerii, płaczów, jęków, pisków, zawodzenia musimy tymczasem codziennie słuchać w mainstreamowych mediach) wlewa nieco sukurs 27 ambasadorów, którzy postanowili wyrazić poparcie dla tej uciśnionej klasy. Z inicjatywą wyszła Belgia.
Wśród zatroskanych losem gejów i lesbijek w Polsce jest m.in. ambasada USA, kraju, który tak bardzo troszczy się o pokój na świecie, że co kilka lat musi dokonać militarnego ataku na jakieś niepodległe państwo. Potem wyprowadza żołnierzy i zostawia za sobą zgliszcza. Najlepszym przykładem jest oczywiście Irak, w którym dzisiaj nie ma już rodowitych mieszkańców jednej z kolebek chrześcijaństwa, wymordowanych, zgwałconych i wypędzonych, wyznawców Chrystusa. W Mosulu właśnie dokonywane są brutalne egzekucje, trwa wojna religijna, którą rozpętały Stany Zjednoczone swoim zatroskaniem o brak demokracji w Babilonie.
Ambasadorowi Kanady chętnie przypomnę, aby zajął się swoim krajem, w którym zgodnie z prawem można mordować ludzi nienarodzonych, ale kto zechce obronić bezbronnych i publicznie się za nich pomodli, wówczas trafia do więzienia na dwa lata. Cóż za sprawiedliwe państwo. Na pewno nie dla katolików.
W Belgii zgodnie z prawem chore dzieci mogą być eksterminowane pod osłoną nowego prawa eutanazyjnego, z Argentyny przybywa do Poznania pseudoartysta, który swoją prymitywną sztuką szkaluje najważniejsze wartości i symbole dla chrześcijan. W Wielkiej Brytanii zamordowanymi w czasie aborcji dziećmi ogrzewa się kliniki i szpitale, w Danii po 2030 roku „problem” dzieci z zespołem Downa przestanie „wreszcie” istnieć (bo tolerancyjne państwo duńskie opłaca tolerancyjnym matkom ich aborcję), w Niemczech państwowe wychowanie seksualne przynosi owoce w postaci przestępczości seksualnej i pedofilii, które to patologie tolerancji i wyzwolenia w porównaniu z ubiegłymi latami przybrały niewyobrażalne wymiary.
Ambasadorowie się skompromitowali. To fakt. Wystawili swój autorytet na szwank, ale jest jeszcze czas na refleksję.
Proszę zatem dyplomatów, aby zajęli się bronieniem prawdziwie wykluczonych w swoich własnych krajach. My mamy swoje problemy. A skoro już chcą się mieszać w nasze wewnętrzne sprawy, to rekomenduję poniżej kategorie społeczne, które potrzebują wsparcia.
Dziś w Polsce potrzebujemy konkretnej pomocy i pieniędzy dla prawdziwie bezbronnych i wykluczonych. Bezrobotnych, emerytów, rencistów, kobiet samotnie wychowujących dzieci, ojców, którzy zostali pozbawieni opieki swoich dzieci, opiekunów osób niepełnoprawnych i dla samych niepełnosprawnych. Potrzebujemy w Polsce pomocy dla terminalnie chorych, dla osób chorych onkologicznie, dla których pan Arłukowicz nie daje pieniędzy, a także dla głodujących dzieci, dla uchodźców niszczonych przez prawo polskie, dla dyskryminowanych katolików przez media głównego nurtu. Potrzebujemy ochrony przed zdegenerowanymi pseudoartystami, którzy opluwają podstawowe wartości i, co najważniejsze, potrzebujemy wsparcia dla chorych dzieci rozrywanych na strzępy przez potwory w ludzkich postaciach. Feministki i geje nazywają ich wymarzonymi dla Polski „lekarzami” (ja – rzeźnikami, którzy nie myślą o podpisywaniu żadnych deklaracji).
Reasumując, w Polsce i na świecie są doprawdy większe problemy niż ekshibicjonistyczno-analne inklinacje sodomitów, których jesteśmy zmuszeni i tak za często oglądać, słyszeć i znosić w przestrzeni publicznej. Oni mają wszelkie prawa, natomiast wyliczone przez mnie grypy i kategorie społeczne niestety nie. Spodziewam się zatem rychłej interwencji w ich sprawie, bo ekipa Tuska nie radzi sobie z eliminacją problemów prawdziwie wykluczonych, wspierając zaś nieustannie mniejszości seksualne (począwszy od wznoszenia im pomnika na placu Zbawiciela).
Tomasz M. Korczyński