• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Trenerski nos

Niedziela, 15 czerwca 2014 (20:24)

Pierwszy mecz grupy E między Szwajcarią a Ekwadorem rozstrzygnęli rezerwowi: Admir Mehmedi i Haris Seferovic. Ten drugi zwycięską bramkę zdobył w trzeciej minucie doliczonego czasu gry.

Przed meczem inaugurującym zmagania w grupie E nie było zdecydowanego faworyta, szanse obu drużyn zdawały się wyrównane. Lepiej rozpoczęli Ekwadorczycy, tyle że z ich przewagi długo niewiele wynikało. Utrzymywali się przy piłce, ładnie przedostawali się w pobliże pola karnego rywali, jednak nie potrafili wypracować żadnej klarownej sytuacji. To zmieniło się w 22. minucie i od razu przyniosło wymierny efekt. Z rzutu wolnego dośrodkował Walter Ayovi, Helweci pozostawili na piątym metrze zupełnie niepilnowanego Ennera Valencię, który strzałem głową nie dał szans Diego Benaglio. Do przerwy wynik się nie zmienił. Ekwadorczycy umiejętnie się bronili, utrudniając życie rywalom. Z kolei Szwajcarzy próbowali swej głównej broni, jaką są strzały z dystansu, lecz brakowało im precyzji. A jeśli już któryś dotarł celu, to na wysokości zadania stawał dobrze broniący Alexander Dominguez. Na drugą połowę Ottmar Hitzfeld zdecydował się nie wypuszczać Valentina Stockera, zastępując go Admirem Mehmedim. Okazało się to strzałem w dziesiątkę. Po 180 sekundach Szwajcar znakomicie odnalazł się w polu karnym i pewnym uderzeniem głową doprowadził do wyrównania. „Wejście smoka” dodało skrzydeł Helwetom, którzy zatakowali, chcąc jak najszybciej zadać cios kolejny. Udało się to w 70. minucie. Do siatki trafił Josip Drmic, jednak Rawszan Irmatow gola nie uznał. Sędzia z Uzbekistanu dopatrzył się pozycji spalonej i jak się okazało – pomylił się. Nie pierwszy i pewnie nie ostatni raz na tych mistrzostwach arbiter popełnił sporą pomyłkę, krzywdząc jedną z drużyn. Być może sytuacja była na styku, być może trudna do wychwycenia, jednak błąd był błędem. Chwilę potem przed znakomitą szansą stanął Valencia, miał przed sobą pustą bramkę, lecz został zablokowany przez jednego z rywali. W 75. minucie Hitzfeld zdecydował się na drugą zmianę, wpuszczając na boisko Harisa Seferovica. I jak się okazało, trenerski nos nie zawiódł go po raz kolejny. Był już doliczony czas gry, a rezultat się nie zmieniał. Swoje szanse mieli jedni, mieli drudzy, ale wydawało się, że skończy się remisem. W trzeciej minucie „ekstra” Szwajcarzy przeprowadzili jednak wzorcową akcję. Michael Arroyo stracił piłkę, dostał ją Ricardo Rodriguez, wypatrzył Seferovica, który z najbliższej odległości zdobył bramkę na wagę kompletu punktów. Być może w tym meczu sprawiedliwszy byłby remis, ale pamiętając o tym, że sędzia zabrał Helwetom prawidłową bramkę, to oni zasłużyli na zwycięstwo.

Szwajcaria – Ekwador 2:1 (0:1). Bramki: Admir Mehmedi (48. - głową), Haris Seferovic (90.+3.) – Enner Valencia (22. - głową). Żółte kartki: Johan Djourou – Juan Carlos Paredes. Sędziował Rawszan Irmatow (Uzbekistan). Widzów 40 000.

Szwajcaria: Diego Benaglio – Stephan Lichtsteiner, Steve von Bergen, Johan Djourou, Ricardo Rodriguez – Gokhan Inler, Valon Behrami, Granit Xhaka, Xherdan Shaqiri, Valentin Stocker (46. Admir Mehmedi) – Josip Drmic (75. Haris Seferovic).

Ekwador: Alexander Dominguez – Juan Carlos Paredes, Jorge Guagua, Frickson Erazo, Walter Ayovi – Antonio Valencia, Carlos Gruezo, Cristian Noboa, Jefferson Montero (76. Joao Rojas) – Enner Valencia, Felipe Caicedo (70. Michael Arroyo).

Piotr Skrobisz