Finał hecy w Pieniężnie
Sobota, 14 czerwca 2014 (19:54)Jeszcze w tym miesiącu Prokuratura Rejonowa w Braniewie umorzy śledztwo w sprawie „znieważenia pomnika” gen. Iwana Czerniachowskiego w Pieniężnie.
Prokuratorzy finalizują sprawę pomalowania bryły sowieckiego generała. – Czynności obecnie przeprowadzane dotyczą analizy materiałów zebranych podczas dochodzenia prowadzonego przez Komendę Powiatową w Braniewie, której to zleciliśmy – mówi „Naszemu Dziennikowi” prok. Leszek Gabriel.
Do tej pory nie udało się ustalić sprawcy, czyli autora napisów na pomniku, dlatego śledztwo zmierza w kierunku umorzenia. – Śledztwo to jest jeszcze w toku, jednak wszystko wskazuje na to, że zostanie ono jeszcze w tym miesiącu umorzone z powodu niewykrycia sprawców – informuje nas prokurator Leszek Gabriel. Śledczy powołali nawet biegłego grafologa. – Stwierdził, że nie jest w stanie na podstawie tych napisów wykonanych sprayem ustalić, kto je naniósł na pomnik – dodaje Gabriel.
Najbardziej zagadkowymi czynnościami prowadzonymi przez policję na komendzie w Pieniężnie podczas postępowania przygotowawczego w sprawie „znieważenia pomnika generała Armii Czerwonej Iwana Daniłowicza Czerniachowskiego” było przesłuchanie w charakterze świadków wszystkich 15 radnych miasta.
Pytania dotyczyły głównie okoliczności, w jakich rada miasta na początku br. przyjęła uchwałę w sprawie usunięcia sowieckiego monumentu.
– Pytano mnie o przebieg sesji. Pytania dotyczyły też kwestii, czy podczas sesji na sali była obecna jakaś nieznana nam osoba. Zapytano mnie również, z czyjej inicjatywy uchwałę wprowadzono do porządku obrad – relacjonuje Krzysztof Kisiel.
Radny, opisując atmosferę w trakcie przesłuchań zarówno jego, jak i innych mężczyzn, opowiada, że policjanci nie naciskali. – Nie dali nam odczuć, jakby to była nasza „spowiedź” z decyzji dotyczącej usunięcia pomnika – dodaje Kisiel. Wszystkim zadawano te same pytania.
Burmistrz Pieniężna Kazimierz Kiejdo zaznacza, że do dziś nie rozumie, jakie właściwie były powody przesłuchań i dlaczego radnych wypytywano o sprawy dotyczące trybu przyjęcia uchwały.
– Szczególnie zastanawia mnie pytanie zadawane radnym podczas przesłuchania, a mianowicie, kto był inicjatorem uchwały. Ono dotyczyło mnie, gdyż to ja wprowadziłem uchwalę do porządku obrad, czego zresztą nigdy nie kryłem. Czuję się teraz trochę jak osoba podejrzewana o to, że miałem coś wspólnego z tymi napisami na pomniku – mówi Kazimierz Kiejdo.
Przesłuchania radnych mają jednak swoje reperkusje społeczne. – Na pewno przesłuchania radnych przez policję przyniosły taki skutek, że radni innych gmin w Polsce, zanim podejmą uchwałę podobną do naszej, wcześniej pomyślą, czy aby nas też nie będą wzywać na komisariat – zaznacza nasz rozmówca.
4 maja br. pod pomnik Czerniachowskiego w Pieniężnie miała przyjechać grupa kilkuset rosyjskich motocyklistów. W nocy z 3 na 4 maja nieznani sprawcy namalowali farbą napisy, m.in. „Precz z komuną”, i znak Polski Walczącej, kotwicę. Na polecenie wojewody warmińsko-mazurskiego jeszcze tego samego dnia rano malunki usunięto. Jednak motocykliści i tak zrezygnowali z wizyty, a prokuratura z urzędu wszczęła śledztwo.
Oprócz przesłuchań radnych policja zażądała dostarczenia protokołu z sesji, na której przegłosowano uchwałę o demontażu bryły.
Radni Pieniężna przyjęli ją na początku stycznia. Czerniachowski jest określany przez polskich historyków mianem kata wileńskiej Armii Krajowej, był odpowiedzialny za likwidację polskiej partyzantki na Wileńszczyźnie. Sowieci aresztowali ok. 8 tysięcy żołnierzy, większość trafiła na Sybir.
Obecnie sprawą realizacji uchwały zajmuje się Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. W najnowszym wniosku skierowanym do Rosji Rada zaproponowała przeniesienie pomnika na teren Federacji. Moskwa nie akceptuje jednak tego rozwiązania.
Adam Białous