• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Do trzech razy sztuka

Piątek, 13 czerwca 2014 (21:06)

Znane przysłowie mówi: „do trzech razy sztuka”. Piłkarze Meksyku w drugim meczu grupy A strzelili Kamerunowi trzy prawidłowe gole, ale sędzia uznał tylko jednego. W związku z tym wygrali 1:0, bo rywale trafili raz, tyle że spalonego.

W drugim meczu mundialu po raz drugi w roli głównej wystąpił sędzia. Tym razem pan Wilmar Roldan z Kolumbii postanowił zrobić wiele, by po spotkaniu więcej niż o sportowych emocjach mówiono i pisano o jego pomyłkach.

W pierwszej połowie fatalnie dysponowany arbiter nie uznał trzech bramek: jednej dla Kamerunu (i tu błędu nie popełnił) oraz dwóch dla Meksyku (obu niestety zdobytych prawidłowo).

W 10. minucie Hector Herrera idealnie wrzucił piłkę do Giovaniego Dos Santosa, który błyskotliwie wyprzedził obrońców i efektownym strzałem wpakował ją do siatki. Nie nacieszył się jednak za długo, bo sędzia odgwizdał spalonego.

W 29. minucie Dos Santos trafił po raz drugi: tym razem z rzutu rożnego dośrodkował jeden z jego kolegów, piłkę przedłużył któryś z Kameruńczyków, Meksykanin wykazał się sprytem, jednak Roldan po raz drugi zobaczył wydumanego spalonego i gola nie uznał. To był już prawdziwy skandal, bo ileż można krzywdzić jedną drużynę?

Pomniejszych błędów sędziego już nie wspominamy, choćby ostrych fauli niekaranych kartkami. Do przerwy wynik był zatem 0:0, stroną lepszą, bardziej aktywną byli Meksykanie, udokumentowali to dwoma golami, jednak co z tego? I jeszcze jedno: mimo bardzo trudnych warunków, ulewnych opadów deszczu mecz musiał się podobać. Sporo było akcji, miłej dla oka wymiany ciosów.

Od początku drugiej połowy piłkarze z Ameryki ruszyli do natarcia, chcąc wreszcie zadać rywalowi nokautujący cios. Tuż po wznowieniu gry Dos Santos idealnie wypatrzył Oribe'a Peraltę, ten wyszedł na pozycję sam na sam z Charles'em Itandjem, jednak przegrał ten pojedynek.

W 61. minucie wreszcie gol padł – i to uznany! Po pięknej akcji Meksyku Dos Santos znalazł się sam przed bramkarzem Kamerunu, ten znów okazał się lepszy, jednak wobec dobitki Peralty nic nie mógł zdziałać. Wynik 1:0 już się nie zmienił. W końcówce Afrykańczycy rzucili się do odrabiania strat, jednak zabrakło im amunicji. Meksyk bronił się mądrze, skutecznie, a do tego Kameruńczykom brakowało pomysłu, jak sforsować defensywę rywali.

W czwartek, w pierwszym meczu grupy A, Brazylia pokonała Chorwację 3:1 i ona została liderem tabeli. Smutne jest tylko to, że w obu tych spotkaniach w rolach głównych wystąpili sędziowie. Dziś przynajmniej nie wypaczyli wyniku, wczoraj na niego w znacznym stopniu wpłynęli.

Meksyk – Kamerun 1:0 (0:0). Bramka: Oribe Peralta (61). Żółte kartki: Hector Moreno – Dany Nounkeu. Sędziował: Wilmar Roldan (Kolumbia). Widzów: 37 500.

Meksyk: Guillermo Ochoa – Rafael Marquez, Francisco Rodriguez, Hector Moreno, Paul Aguilar – Miguel Layun, Jose Juan Vazquez, Andres Guardado (69. Marco Fabian), Hector Herrera (90+2. Carlos Salcido) – Giovani Dos Santos, Oribe Peralta (73. Javier Hernandez).

Kamerun: Charles Itandje – Cedric Djeugoue (46. Dany Nounkeu), Nicolas Nkoulou, Aurelien Chedjou, Benoit Assou-Ekotto – Stephane Mbia, Alex Song (79. Achille Webo), Enoh Eyong – Benjamin Moukandjo, Samuel Eto'o, Eric-Maxim Choupo Moting.
 
 

Piotr Skrobisz