Inauguracja dla Brazylii
Piątek, 13 czerwca 2014 (00:26)Nie było niespodzianki na inaugurację piłkarskiego mundialu, Brazylia pokonała 3:1 Chorwację w meczu grupy A, aczkolwiek po wszystkim więcej niż o dwóch golach Neymara mówiono o decyzji sędziego z Japonii, który sprezentował gospodarzom rzut karny, jak się później okazało, kluczowy moment widowiska. Kapitalnego widowiska, dodajmy.
Była 69. minuta gry. Brazylijczycy wrzucili piłkę w pole karne do Freda, ten ją niezbyt dokładnie przyjął, a po chwili padł na murawę jak rażony gromem. Yuichi Nishimura, sędzia z Japonii, bez wahania wskazał na jedenastkę. Wściekli Chorwaci natychmiast go otoczyli, próbując wymusić zmianę decyzji, ale nic nie wskórali, Azjata pozostał niewzruszony. Tymczasem dziesiątki telewizyjnych powtórek pokazały, że pomylił się okrutnie. Żadnego przewinienia w tej sytuacji nie było, Dejan Lovren nie spowodował upadku rywala, a jeśli już ktoś zasłużył na karę, to napastnik gospodarzy za kiepskie aktorstwo. Nishimura wszystko widział jednak inaczej, a karny zamieniony szczęśliwie na bramkę przez Neymara okazał się kluczowym, rozstrzygającym momentem widowiska. Szkoda.
Mecz otwarcia lepiej zaczęli Chorwaci. Nie przestraszyli się faworyzowanej Brazylii, tylko od pierwszych minut ruszyli na nią z pasją, jakby chcąc pokazać, że stać ich na wszystko. Już w 7. minucie mogli prowadzić, jednak Ivica Olic minimalnie chybił po świetnej centrze Ivana Perisicia. Co się jednak odwlecze... Cztery minuty później Olic imponująco pognał lewą stroną boiska, płasko dośrodkował w pole karne, piłkę nieczysto trącił Nikica Jelavic, ale na nieszczęście gospodarzy w gąszczu nóg futbolówka trafiła w Marcelo i wpadła do siatki. Na stadionie zapanowała cisza, poza oczywiście nielicznymi miejscami, na których siedzieli sympatycy drużyny z Bałkanów.
Brazylijczycy oczywiście chcieli jak najszybciej wyrównać, jednak rywale na wiele im nie pozwalali. Dobrze bronili, a do tego wyprowadzali szybkie, niebezpieczne kontry. Pierwszą wyborną okazję gospodarze stworzyli sobie w 20 minucie, lecz Paulinho uderzył wprost w Stipe Pletikosę. W 29 min stadion jednak oszalał ze szczęścia. Neymar, idol Brazylijczyków i kandydat do miana gracza turnieju, otrzymał piłkę od Oscara, podciągnął kilka metrów i uderzył zza pola karnego swoją słabszą, lewą nogą; strzał nie był silny, ale niesamowicie precyzyjny, a piłka po odbiciu się od słupka zatrzepotała w sieci. Do przerwy wynik się nie zmienił, a mecz musiał się podobać. Szybki, toczony w świetnym tempie, pełen emocji, zwrotów akcji.
W drugiej połowie gra była spokojniejsza. Brazylia atakowała, Chorwacja sprawiała wrażenie raczej zadowolonej z remisu i skupionej na tym, by go bronić. Oczywiście nie koncentrowała się wyłącznie na obronie własnej bramki, jednak nie atakowała już z takim animuszem i pasją jak w początkowych trzydziestu minutach. Akcje Canarinhos długo jednak nie przynosiły efektu, aż nadeszła wspomniana 69. minuta, w której w roli głównej wystąpił sędzia. A gdy tak się dzieje, zwykle nie oznacza to niczego dobrego. Strata gola w takich okolicznościach podłamała Chorwatów i długo wydawało się, że gospodarzy nic złego nie może już spotkać. Ale w 90. min gracze z Bałkanów powinni wyrównać! Luka Modric dostrzegł Perisicia, ten strzelił bardzo mocno, jednak Julio Cesar nie dał się zaskoczyć. W odpowiedzi Brazylijczycy przeprowadzili wyborną kontrę, zakończoną efektownym, sprytnym uderzeniem Oscara, które dało im trzecią bramkę i definitywnie rozstrzygnęło mecz. W takich oto okolicznościach gospodarze mundialu rozpoczęli swój marsz po tytuł, jednak szkoda, że wszystko rozstrzygnął karny z kapelusza.
Brazylia – Chorwacja 3:1 (1:1)
Bramki: Neymar (29., 71. – karny), Oscar (90.+1) – Marcelo (11. – samobójcza).
Żółte kartki: Neymar, Luiz Gustavo – Vedran Corluka, Dejan Lovren. Sędziował: Yuichi Nishimura (Japonia). Widzów: 62 600.
Brazylia: Julio Cesar – Dani Alves, Thiago Silva, David Luiz, Marcelo – Paulinho (63. Hernanes), Luiz Gustavo, Oscar – Neymar (88. Ramires), Fred, Hulk (68. Bernard).
Chorwacja: Stipe Pletikosa – Darijo Srna, Vedran Corluka, Dejan Lovren, Sime Vrsaljko – Ivan Perisic, Ivan Rakitic, Luka Modric, Mateo Kovacic (61. Marcelo Brozovic), Ivica Olic – Nikica Jelavic (78. Ante Rebic).
Piotr Skrobisz