• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Kampania wyborcza z piłką w tle

Czwartek, 12 czerwca 2014 (12:15)

Piłkarska reprezentacja Brazylii może wywalczyć nie tylko kolejny, szósty tytuł mistrzowski. Przy okazji zdecyduje, kto będzie rządził krajem w najbliższych latach. W czwartek inauguracja mundialu – gospodarze zagrają w São Paulo z Chorwacją.

Brazylijczycy są przedstawiani jako naród rozkochany w futbolu. Jednak ta miłość, szczególnie pośród przedstawicieli młodszego pokolenia, nie jest już bezgraniczna. Dwudziestolatkowie, wychowani w dobie internetu, mają znacznie szersze zainteresowania i oczekiwania wobec państwa, w którym mieszkają. To właśnie sieć posłużyła im do spontanicznego zorganizowania fali protestów, które zaczęły się w Brazylii rok temu w trakcie Pucharu Konfederacji, próby generalnej przed mistrzostwami świata.

– W tej grupie znajdowało się wielu studentów, którym naprawdę zależy, żeby Brazylia się rozwijała, była jak najlepiej postrzegana w świecie. Skrzyknęli się spontanicznie. Ich protestowi nie towarzyszyła żadna ideologia – powiedział Paweł Pałyga, pracownik Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji w São Paulo, działającego przy polskiej ambasadzie w Brasilii.

Młodzi Brazylijczycy nie godzili się, że rząd przeznacza miliardy na organizację turnieju, choć od lat brakuje środków na służbę zdrowia i szkolnictwo (wyjątkowo wysoki poziom analfabetyzmu). Dlatego postanowili wyjść na ulice.

– Protesty, przynajmniej częściowo, odniosły skutek. Na przykład parlament już podjął uchwałę, że w najbliższych latach zostaną zwiększone nakłady na służbę zdrowia – stwierdził Krzysztof Gierańczyk, kierownik wspomnianego wcześniej wydziału.

Tuż przed inauguracją mistrzostw świata kanał SporTV podał wyniki interesującej ankiety. Aż 81 procent Brazylijczyków stwierdziło, że wolałoby przeznaczyć pieniądze na służbę zdrowia niż na organizację MŚ. A tylko 34 proc. było zadowolonych, że impreza odbędzie się w ich ojczyźnie. Ta grupa może zadecydować o wyniku jesiennych wyborów do parlamentów stanowych i federalnego, a także o wyborze prezydenta. Ale nie tylko oni.

Zwycięstwo w turnieju drużyny Luiz Felipe Scolariego może w konsekwencji oznaczać bardzo prawdopodobne pozostanie na stanowisku na kolejną kadencję pani prezydent Dilmy Rousseff.

– Jeśli Brazylia zostanie mistrzem świata, w całym kraju natychmiast rozpocznie się szalony karnawał. Jeśli nie, do kontrataku przystąpi opozycja, by wykorzystać odpowiedni dla siebie moment przed wyborami – twierdzi Gierańczyk.

MPA, PAP