Jubileusz apostoła Miłosierdzia
Środa, 11 czerwca 2014 (09:39)Na kapłaństwo patrzę jako na dar z Nieba. Ten dar jest dla mnie wciąż nowym wyzwaniem – mówi w 55. rocznicę święceń kapłańskich apostoł Miłosierdzia Bożego – ks. Feliks Folejewski SAC.
W czwartek, 11 czerwca 1959 roku, w seminarium Księży Pallotynów w Ołtarzewie, wraz z 30 seminarzystami kleryk Feliks Folejewski przyjął święcenia kapłańskie.
– To był dla mnie dzień narodzin do posługi, której na imię kapłaństwo – wyznaje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”. Jak mówi dostojny jubilat, w swoim kapłaństwie docenia dar ludzi, którzy stawali na jego drodze, tych napotykanych w domu rodzinnym, podczas posługi rekolekcjonisty, rektora Seminarium Pallotynów w Ołtarzewie, we wspólnocie Rodzina Rodzin, dzieła założonego przez ks. kard. Stefana Wyszyńskiego, ludzi świata pracy, którzy zostali mu powierzeni po śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Dziękuje Bogu także za te spotkania z czasu, kiedy przebywał w szpitalu w Aninie na OIOM-ie. A w szpitalach przebywał kilkakrotnie. Przeszedł dwa zawały, w konsekwencji czego wszczepiono mu cztery bajpasy. Po latach ks. Folejewski mówi, że ta operacja była dla niego darem Miłosierdzia Bożego, a głoszenie tego orędzia zawsze było dla niego nieodłącznym elementem kapłańskiej posługi. To zobowiązanie podjął w 1993 r. – podczas uroczystości beatyfikacyjnych siostry Faustyny. „Panie, jak dasz mi siłę i zdrowie, to poświęcę je na głoszenie Bożego Miłosierdzia” – wyznawał wówczas w duchu.
Niedługo potem jego stan zdrowia znacznie się pogorszył. Lekarze mówili, że konieczny jest przeszczep serca. Księdzu Folejewskiemu fakt, że ktoś musiałby zginąć, by wszczepiono mu serce, nie dawał spokoju. Sięgnął po „Dzienniczek” i trafił na Słowa Jezusa: „Ja jestem z tobą zawsze i wszędzie. Przy sercu moim nie bój się niczego. […] oko moje śledzi każdy ruch serca twego z wielką uwagą. Biorę cię na tę osobność, abym sam kształtował serce twoje według przyszłych zamiarów swoich. Czego się lękasz”. Po spotkaniu z ludźmi, którzy żyli dzięki temu, że przeszczepiono im serca, usłyszał wewnętrznie słowa: „Twój przeszczep będzie miał na imię: ’Jezu, ufam Tobie’”. Nie zdecydował się na operację i mimo zniszczonego serca, niedrożnych tętnic żyje. Lekarze nie rozumieją, jak takie serce może działać. Są przekonani, że to jest cud. Dziś ks. Folejewski wyznaje: – W najśmielszych marzeniach nie przypuszczałem, że będę mógł dziękować za 55 lat kapłaństwa. To jest dla mnie wciąż wyzwanie. Wierność Słowu Bożemu, modlitwa i pewność o Bożej miłości, pomimo ludzkich słabości daje mu siłę, by nie popadać w rutynę. – Jedno jest pewne, że nie mogę się do kapłaństwa przyzwyczaić. To jest jakaś szczególna łaska wiary, ale i wdzięczności za dar kapłaństwa – dodaje.
Małgorzata Jędrzejczyk