Strach mainstreamu
Wtorek, 10 czerwca 2014 (14:27)W ostatnich dniach obserwuję zamieszanie wokół osoby prof. Bogdana Chazana, który odmówił zabicia nienarodzonego dziecka. Mam wrażenie absurdalności, ponieważ w normalnym państwie ściga się ludzi, którzy zabijają innych, a nie tych, którzy zapobiegają zbrodniom. Do tej pory wydawało mi się, że przestępcami są ludzie, którzy działają na szkodę innych. Profesor Chazan jest wybitnym lekarzem i dyrektorem szpitala, a prowadzona przez niego placówka ma wysokie wyniki i bardzo dobre oceny pacjentek – czy to są powody, aby karać jego postępowanie?
Wcześniej informowaliśmy ministra Arłukowicza między innymi o dzieciach, które w wyniku „zabiegu” aborcji rodzą się żywe, po czym zostają porzucane i umierają, a niekiedy są wręcz „dobijane”. Niestety, pan Arłukowicz nie zainteresował się losem tych zabitych dzieci. On wolał zająć się przypadkiem lekarza, który pacjentce spodziewającej się ciężko chorego dziecka zaproponował otoczenie najlepszą dostępną opieką. Ministrowi nie spodobała się deklaracja prof. Chazana, że nie będzie współpracował w próbach zabicia tego maleństwa.
Uważam, że dla każdego normalnego człowieka taka postawa powinna być wzorem do naśladowania. Tymczasem Bartosz Arłukowicz skierował wniosek o sprawdzenie tego zachowania do Komisji Etyki Lekarskiej. Być może minister ma kłopoty ze sprawami moralnymi czy etycznymi, zatem dobrze się stało, że postanowił dowiedzieć się od ludzi mądrzejszych od siebie, co na ten temat należy sądzić. Niepotrzebnie jednak „straszy” prokuratorem. Państwo powinno ścigać nieuczciwych morderców, którzy zabijają dzieci, a nie ratują maleństwa i ich matki.
Mariusz Dzierżawski