• Piątek, 24 kwietnia 2026

    imieniny: Grzegorza, Fidelisa

Kwerenda w kazachskich archiwach

Wtorek, 10 czerwca 2014 (02:14)

Kazachstan zapowiada przekazanie polskiemu IPN ponad 200 dokumentów dotyczących śledztw deportacyjnych.

Przez wiele lat władze Kazachstanu nie były przychylne inicjatywie budowy polskich cmentarzy ani kwerendom w archiwach. Sytuacja uległa diametralnej zmianie w ubiegłym roku. W ostatnim czasie na terenie tego państwa poświęcono cztery polskie cmentarze. Zaawansowane są też prace w kilkunastu archiwach, które na potrzeby śledztw białostockiego IPN przygotowują obszerny zbiór materiałów dotyczących wywózek obywateli RP na Wschód.

– W Kazachstanie obowiązywała sowiecka wykładnia historii, że gen. Anders zdradził ZSRS i wyszedł z jego terenów ze swoją armią. Prawdziwy przełom nastąpił w ubiegłym roku. Symbolem tego była wizyta w Warszawie w 2013 r. przedstawicieli kilku kazachskich obwodów, którzy przywieźli nam ziemię z cmentarzy, gdzie spoczywają Polacy z armii Andersa – mówi Maciej Dancewicz, naczelnik wydziału zagranicznego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.

– Te urny planujemy wmurować w posady pomnika Bitwy o Monte Cassino w Warszawie w przyszłym roku, w 75. rocznicę pierwszej wywózki do ZSRS. Chcemy na nim również umieścić tablicę z podziękowaniami za pomoc, jakiej narody Kazachstanu udzieliły deportowanym – zapowiada Dancewicz.

W kwietniu ROPWiM otworzyła w Kazachstanie dwa nowe cmentarze, w Sypataj Batyra i Mankent. Później były dwie kolejne nekropolie, w Szokpak i Ługowoje, wybudowane wprawdzie 10 lat temu, ale do tej pory nie było zgody na ich otwarcie.

Wśród osób, które brały udział w tych uroczystościach, była Elżbieta Zubrycka, wywieziona z matką jako małe dziecko. – Kazachowie byli dla nas bardzo mili i serdeczni. Cieszę się, że nareszcie nasi rodacy, którzy szli z gen. Andersem, a zmarli na terenie Kazachstanu, doczekali się tak godnych miejsc spoczynku – mówi Zubrycka. Grunt pod cmentarz ofiarowali Amira i Asłan Kikinadze z Sypataj Batyra.

Na terenie Kazachstanu, Uzbekistanu i Kirgistanu jest 20 polskich cmentarzy. Miejsca, w których znajdowały się groby Polaków, ROPWiM określiła już w latach 90., głównie dzięki wskazaniu przez miejscową ludność. Mogiły nie były opisane. Wiele z nich udało się jednak zidentyfikować. Sprawa była prostsza w przypadku żołnierzy, bo wojsko prowadziło ewidencję. Trudniej ustalić tożsamość cywilów, konieczna jest kwerenda w archiwach m.in. w Londynie i Rosji.

Odrębny problem to pochówki osób, które zmarły z wycieńczenia lub głodu, czy ofiar katorgi w łagrach i kołchozach. Trwają poszukiwania takich cmentarzy, prace są trudne, bo często były to pojedyncze pochówki. Ogromną trudność sprawia też fakt, że moskiewskie władze likwidowały i zacierały ślady po tych cmentarzach, stawiając w ich miejscu np. chlewnie.

ROPWiM planuje budowę kolejnych cmentarzy w Azji. – Te najważniejsze chcemy zbudować w Tadżykistanie i Turkmenistanie. W tym drugim państwie szczególnie chodzi nam o budowę cmentarza w Krasnowodzku, z tego portu armia Andersa oraz osoby cywilne wyruszyły okrętami poprzez Morze Kaspijskie do Iranu – tłumaczy Dancewicz.

O przełomie w kontaktach z władzami Kazachstanu mówi również prokurator Dariusz Olszewski, który prowadzi śledztwo w sprawie deportacji obywateli polskich z województwa białostockiego od 17 września 1939 r. do czerwca 1941.

– W ubiegłym roku skierowałem wniosek o pomoc prawną do Prokuratury Generalnej Republiki Kazachstanu. Szczerze mówiąc, po odmowie takiej pomocy przez Rosję i Białoruś, nie miałem nadziei, że Kazachstan odpowie inaczej. Jakież było jednak moje zaskoczenie, kiedy otrzymałem z tamtejszej prokuratury generalnej pozytywną odpowiedź, która zawierała informację o możliwości przekazania mi ogromu materiałów z archiwów, które będą bardzo pomocne w śledztwie – zaznacza prokurator Olszewski.

– Kilka miesięcy temu poprosiłem więc Kazachstan o przesłanie 220 dokumentów m.in. z archiwum obwodów: akmolińskiego, astrachańskiego, karagandyjskiego, pawłodarskiego, mangistauskiego, kokczetawskiego, oraz miast Astana i Ałmaty. Z moich informacji wynika, że trwają zaawansowane prace nad przygotowaniem tych często bezcennych, do tej pory nieznanych nam dokumentów – dodaje. Warto podkreślić, że Astana przekazuje Polsce dokumenty mimo braku umowy o wzajemnej pomocy prawnej.

W dwustustronicowym spisie dokumentów, jaki dostał po pierwszym wniosku o pomoc prawną z Kazachstanu, są też te dotyczące polskich cmentarzy w Kazachstanie. Niektóre z nich powstały jeszcze w latach 20. ubiegłego wieku, mogą na nich spoczywać zesłańcy z okresu zaborów i powstań narodowych.

Adam Białous